Reklama

Reklama

Protest reprezentantów Polski w piłce ręcznej

"Związku Piłki Ręcznej w Polsce - szanuj naszą pracę" - w koszulkach z takim napisem pojawili się na konferencji prasowej w Poznaniu piłkarze ręczni. Brązowi medaliści ostatnich mistrzostw świata nie ukrywają swoich pretensji do władz związku, które - ich zdaniem - nie potrafią wykorzystać sukcesów reprezentacji.

 "Związku Piłki Ręcznej w Polsce - szanuj naszą pracę" - w koszulkach z takim napisem pojawili się na konferencji prasowej w Poznaniu piłkarze ręczni. Brązowi medaliści ostatnich mistrzostw świata nie ukrywają swoich pretensji do władz związku, które - ich zdaniem - nie potrafią wykorzystać sukcesów reprezentacji.

Przed Turniejem Reprezentacji Narodowych, polscy szczypiorniści zapowiadali, że sytuacja wokół drużyny skłoniła ich do zademonstrowania swojego niezadowolenia. Nie chcieli zdradzać szczegołów - ujawnili je dopiero w piątek. Przed ostatnim meczem towarzyskiego turnieju z Rosją, na konferencji prasowej wszyscy reprezentanci pojawili się w tych samych koszulkach z napisem "Związku Piłki Ręcznej w Polsce - szanuj naszą pracę".

Kadrowicze na tę okazję przygotowali specjalne oświadczenie, które odczytał jeden z najbardziej doświadczonych kadrowiczów - Karol Bielecki.

Reklama

"Nie możemy już dłużej przyglądać się z boku, jak nasza ciężka praca jest marnowana, jak osiągane przez nas sukcesy nie przekładają się na odpowiednią promocję dyscypliny. Chcielibyśmy podkreślić z całą stanowczością, że nasze działania nie są podyktowane względami finansowymi. Dla nas wszystkich gra w kadrze jest zaszczytem, a pieniądze zarabiamy w klubach. (...) Z głębokim ubolewaniem patrzymy jednak na poczynania Polskiego Związku, który ewidentnie nie szanuje naszej pracy, który nie potrafi wykorzystać naszych sukcesów do popularyzacji i promocji dyscypliny. Polski Związek Piłki Ręcznej nadal sprawia wrażenie, jakby nasz sukces przerastał możliwości organizacyjne ludzi tam pracujących. XXI wiek to czas multimediów, nie wystarczą już tylko transmisje meczowe, sport to dbanie o wizerunek, reklamę i promocję dyscypliny, wydarzeń sportowych oraz samych zawodników" - wyliczał Bielecki.

Kapitan reprezentacji Damian Wleklak zwrócił uwagę, że ta sprawa była już wcześniej dobrze znana władzom ZPRP. "Rozmawialiśmy o tym już w czerwcu podczas meczu eliminacji do mistrzostw świata ze Szwecją. Niestety, nic się od tego czasu nie zmieniło. Zarząd niweczy naszą pracę" - tłumaczył Wleklak.

Trener Bogdan Wenta wskazywał na inne dyscypliny, które marketingowo biją na głowę piłkę ręczną. "Nie chodzi o to by tutaj rywalizować z siatkówką, ale warto z niej czerpać wzorce do naśladowania. Nie mówię, że za kadencji prezesa Kraśnickiego nic nie zrobiono. Mój klub Vive Kielce jest nominowany w kategorii najlepszy klub w Polsce. Można było jednak zrobić jeszcze więcej" - mówił selekcjoner "biało-czerwonych".

Stronę związku reprezentował sędzia międzynarodowy Marek Góralczyk, który pełni funkcję sekretarza generalnego ZPRP. Prezes federacji Andrzej Kraśnicki obecnie przebywa za granicą. Góralczyk nie do końca zgadzał się z zarzutami zawodników. Wskazywał na rosnącą liczbę transmisji telewizyjnych. "Prowadzimy rozmowy z potencjalnymi sponsorami, jest też grupa mniejszych sponsorów wspierających związek. Tak naprawdę jesteśmy po tej samej stronie, największym problemem jest brak zaufania" - stwierdził Góralczyk.

Zawodnicy przyznali, że chętnie promowaliby swoją dyscyplinę wzorem Marcina Gortata, kosztem prywatnego czasu. Nikt im nie jest w stanie to umożliwić. "Piłkarze grający w Bundeslidze w kontraktach mają obowiązek składania autografów" - zaznaczył Wenta.

Piłkarze ręczni protestowali przed czterema laty, również w Poznaniu, podczas turnieju towarzyskiego. Wówczas na rozgrzewkę przed pojedynkiem z Norwegią wyszli w koszulkach z napisami "Prezes Budziak i Zarząd do dymisji" oraz "Pomóżcie nam!".

W piątek w Poznaniu Polacy zagrają z Rosją w ostatnim dniu Turnieju Reprezentacji Narodowych.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL