Reklama

Reklama

Prezes PZP: Będą nowoczesne obiekty

Prezes Polskiego Związku Pływackiego Krzysztof Usielski zapowiada, że w ciągu trzech lat powstaną cztery nowoczesne obiekty 50-metrowe. Z kolei już we wrześniu w Szczecinie nastąpi otwarcie areny przyszłorocznych mistrzostw Europy na krótkim basenie.

Usielski mówi o sobie, że nie jest fachowcem od szkolenia, ale robi co może, by pływakom trenowało się jak najlepiej.

Czy jest szansa żeby polscy pływacy mieli wreszcie godne warunki do treningów w kraju?

Krzysztof Usielski: - Zdecydowanie tak. Po igrzyskach w Atenach miałem duży niedosyt. Były świetne wyniki, obiecywano nam obiekty. Spotykaliśmy się z przedstawicielami samorządów terytorialnych, rozmawialiśmy z ministerstwem sportu, ale z niczym nie mogliśmy ruszyć. Wydawało się, że ten cykl do olimpiady w Pekinie był pod tym względem stracony, ale jednak zasiane ziarno zaczęło kiełkować. Duża w tym zasługa zawodników. Nie da się ukryć, że np. w Szczecinie decyzja o budowie obiektu zapadła po mistrzostwach świata w Melbourne, gdzie zawodnicy tamtejszego MKP Przemysław Stańczyk i Mateusz Sawrymowicz zdobyli dwa złote medale.

Reklama

Gdzie i kiedy pojawią się nowoczesne obiekty?

- Przed nami dobry okres pod tym względem. Weekendowe mistrzostwa Polski w Gliwicach odbyły się na nowej pływalni. We wrześniu nastąpi otwarcie dużego obiektu w Szczecinie, na którym w grudniu 2011 roku zostaną rozegrane mistrzostwa Europy na krótkim basenie. W przyszłym roku na pewno zostanie oddana pływalnia w Poznaniu, która będzie największym obiektem tego typu w Polsce. Na widowni zmieści się ponad 3000 osób, a do tego pełna infrastruktura, m.in. do skoków do wody. Pięknie położona na Malcie, na brzegu słynnego już toru wioślarskiego. To będzie wspaniały obiekt. W podobnym czasie powstanie 50-metrowa pływalnia w Olsztynie. Wielkością będzie zbliżona do tej w Gorzowie Wielkopolskim, ale będzie lepsza, bo znajdzie się tam też niecka rozgrzewkowa i inne nowoczesne rozwiązania, np. ruchome dno, dzięki czemu nie będą potrzebne pomosty wypłycające dla najmłodszych.

Budowa tych obiektów jest przesądzona, a czy w planach są kolejne?

- Tak, jest spora kolejka bardzo dobrze przygotowanych inwestycji. Bardzo konkretne plany są w Łodzi, gdzie jest już wydane pozwolenie na budowę. To również będzie obiekt z pełną infrastrukturą dla innych dyscyplin: skoków do wody, pływania synchronicznego i oczywiście piłki wodnej, której to miasto jest krajowym centrum. Trzeba będzie co prawda jeszcze poszukać części środków na tę inwestycję, ale znając prężność łódzkiego środowiska jestem przekonany, że obiekt powstanie do końca 2013 roku. Mniej zaawansowane prace, szczególnie w zakresie tzw. montażu finansowego, są w Lublinie i Opolu.

Jaki jest koszt budowy nowoczesnej pływalni?

- W tej chwili koniunktura nam sprzyja. Koszty budowy znacznie spadły. Dziś postawienie bardzo dobrego obiektu z niecką rozgrzewkową oznacza wydatek do 60 milionów złotych. Te z pełną infrastrukturą dla pozostałych dyscyplin kosztują 80-100 milionów. Wiele oczywiście zależy też od samego wyposażenia, np. liny torowe mogą kosztować 20 lub 60 tysięcy złotych.

Czy jest szansa, że w Polsce rozwiną się także pozostałe pływackie dyscypliny?

- Myślę, że tak. Poznań będzie ubiegał się o organizację mistrzostw Europy juniorów w pływaniu synchronicznym, klasycznym i skokach do wody w 2012 roku. Przyznaję, że do tej pory było marnie z obiektami, a jeśli chodzi o skoki do wody to wręcz totalny dramat. Wszystko co mamy jest kompletnie przestarzałe i nie można na tym przeprowadzać nowoczesnego szkolenia, a na dobre obiekty za granicę można wysłać garstkę ćwiczących. Na tym nie da się budować silnej reprezentacji. Jeśli chodzi o pływanie synchroniczne, to właściwie ono powstało w naszym kraju właśnie w Poznaniu i wreszcie zawodniczki będą tam miały odpowiednie warunki.

Na dobre wyniki w tych mniej popularnych odnogach pływania trzeba będzie jednak poczekać...

- Niestety sukcesy w pływaniu synchronicznym są bardzo uzależnione od sędziowania. Latami trzeba się przebijać, choć nie ma wątpliwości, że ustępujemy jeszcze najlepszym. Problemem piłki wodnej są natomiast koszty. To dyscyplina zespołowa, każdy klub powinien mieć co najmniej trzy roczniki, a to już minimum 60 zawodników. Każdy wyjazd jest bardzo drogi. Moim zdaniem najszybciej możemy nadrobić zaległości w skokach do wody.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne