Reklama

Reklama

Polskie medale w Pekinie

Już w piątek wielkie otwarcie Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Biało-czerwoni wystawią najliczniejszą od 28 lat ekipę. Czy ilość przełoży się na jakość i Polacy przywiozą z Chin worek medali?

Wszyscy wierzymy, że tak się stanie, i że w Chinach nasi reprezentanci zatrzymają trwający od 1992 roku spadek formy, mierzonej liczbą wywalczonych medali.

Najgorzej od 50 lat!

Przed czterema laty w Atenach Polacy wypadli znacznie poniżej oczekiwań i własnych możliwości, zdobywając zaledwie 10 medali. Skromniejszym dorobkiem po raz ostatni biało-czerwoni mogli się "pochwalić" w...1956 roku na igrzyskach w australijskim Melbourne.

Polacy wywalczyli wówczas dziewięć medali, z których tylko jeden - Elżbiety Krzesińskiej w skoku w dal - był z najcenniejszego kruszcu. W klasyfikacji medalowej zajęliśmy odległe 20. miejsce.

Reklama

Kolejne lata były lepsze dla polskiego sportu, a nasi reprezentanci z sześciu kolejnych olimpiad przywozili po minimum 18 medali.

Rekord padł w 1980 roku w Moskwie, gdzie Polacy aż 32-krotnie stawali na podium, tyle tylko, że radzieckie igrzyska zostały rozegrane w cieniu zimnej wojny, a wiele krajów zbojkotowało je i zrezygnowało z wysłania do ZSRR sportowców.

Od igrzysk w Barcelonie (19 medali) w 1992 roku biało-czerwoni przeżywają regres olimpijskiej formy. Bo o ile w Atlancie (1996 r.) było nieco gorzej, ale nadal obiecująco (17 medali), w Sydney (2000 r.) poprawnie (14), to w Atenach przeżyliśmy wraz z naszymi reprezentantami sporo rozczarowań (10).

W Pekinie ma się to zmienić. Do stolicy Chin Polski Komitet Olimpijski delegował trzecią co do liczebności reprezentację w historii (263 sportowców - więcej liczyły tylko ekipy w Moskwie - 306 i Monachium - 288). Co więcej, nie szczędzono środków na to, by kadrowicze byli gotowi do walki o najwyższe lokaty (z budżetu państwa wydano na ten cel 185 milionów złotych).

Którzy z naszych kadrowiczów w Pekinie podołają zadaniu i dostarczą nam największych emocji? Sport, zwłaszcza w wydaniu olimpijskim bywa fascynujący przez swoją nieprzewidywalność, dlatego konia z rzędem temu, kto już dziś wytypuje podium w którejkolwiek z konkurencji.

Dajmy się jednak porwać wyobraźni i oceńmy medalowe szanse olimpijskie licznej kadry biało-czerwonych.

Rozdajemy "polskie" medale

Wariant pesymistyczny

Zacznijmy od czarnego scenariusza. Bo niby w kim upatrywać mamy murowanego kandydata do olimpijskiego podium? Przecież trzykrotna medalistka z Aten, Otylia Jędrzejczak, miała kłopoty z osiągnięciem minimum, a pewniak i kolekcjoner złotych medali olimpijskich, Robert Korzeniowski, zawiesił buty na kołku.

Według tego wariantu przypadnie nam zaledwie dziewięć medali, czyli będzie jeszcze gorzej niż przed czterema laty w Atenach.

Złoto: Paweł Korzeniowski (pływanie).

Srebro: Leszek Blanik (gimnastyka sportowa), Adam Korol, Marek Kolbowicz, Michał Jeliński i Konrad Wasielewski (wioślarska czwórka), Szymon Kołecki (podnoszenie ciężarów).

Brąz: Otylia Jędrzejczak (pływanie), Anna Rogowska (tyczka), drużyna florecistek, Sylwia Gruchała (floret), Mateusz Kusznierewicz/Dominik Życki (żeglarstwo).

Wariant możliwy do zrealizowania:

Tu popuszczamy nieco wodze fantazji, ale nadal pamiętamy o miejscu naszych sportowców w olimpijskim szeregu. Nasi sportowcy podreperują nieco bilans i w klasyfikacji medalowej wypadną nie jak w Atenach, ale jak w Sydney, zdobywając 14 "krążków".

Złoto: Paweł Korzeniowski (pływanie), Leszek Blanik (gimnastyka sportowa).

Srebro: Otylia Jędrzejczak (pływanie), Szymon Kołecki (podnoszenie ciężarów), Adam Korol, Marek Kolbowicz, Michał Jeliński i Konrad Wasielewski (wioślarska czwórka).

Brąz: Anna Rogowska (tyczka), Marek Plawgo (400 metrów przez płotki), Sylwia Gruchała (floret), Mateusz Sawrymowicz (pływanie), reprezentacja piłkarzy ręcznych, Mateusz Kusznierewicz/Dominik Życki (żeglarstwo), Marek Twardowski (kajakarstwo), drużyna florecistek, Anna Jesień (400 metrów przez płotki).

Wariant "kibic marzy":

W tym przypadku idziemy na całego w naszych medalowych rozważaniach, przyznając medale na lewo i prawo (wywróżyliśmy ich 21). A co? Wolno nam! Tym bardziej, że po chudych latach kiedyś w końcu musi nadejść renesans polskich olimpijczyków.

Złoto: Paweł Korzeniowski (pływanie), Otylia Jędrzejczak (pływanie), Leszek Blanik (gimnastyka sportowa), Szymon Kołecki (podnoszenie ciężarów), Adam Korol, Marek Kolbowicz, Michał Jeliński i Konrad Wasielewski (wioślarska czwórka),

Srebro: Anna Rogowska (tyczka), Mateusz Sawrymowicz (pływanie), reprezentacja piłkarzy ręcznych, Paulina Barzycka (pływanie), Aleksandra Klejnowska (podnoszenie ciężarów), Mateusz Kusznierewicz/Dominik Życki (żeglarstwo).

Brąz: Monika Pyrek (tyczka), Marek Plawgo (400 metrów przez płotki), Sylwia Gruchała (floret), Anna Jesień (400 metrów przez płotki), Marcin Dołęga (podnoszenie ciężarów), Tomasz Majewski (pchnięcie kulą), Przemysław Miarczyński (żeglarstwo), Marek Twardowski (kajakarstwo), drużyna florecistek, Aleksandra Socha (szermierka).

***

Co najmniej tak okazałych łowów, jak w drugim i trzecim wariancie, życzymy naszym sportowcom w Pekinie, a prezesowi PKOl, Piotrowi Nurowskiemu - wyczerpania funduszy na olimpijskie premie. Dlaczego? Ponieważ zdradził kiedyś, że środków na premie wystarczy na...20 medali.

Dariusz Jaroń

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje