Reklama

Reklama

Polska - Słowenia: Pojedynek trenerskich magów

Pierwszy mecz drugiej rundy - tak mówi się o dzisiejszym spotkaniu piłkarzy ręcznych Polski i Słowenii. Oba zespoły zapewniły sobie awans do fazy głównej mistrzostw Europy, w której liczyć się będą zdobyte dzisiaj punkty. Na relację na żywo od godz. 20.15 zaprasza INTERIA.PL!

KLIKNIJ, ABY DOŁĄCZYĆ DO RELACJI NA ŻYWO! POCZĄTEK 20.15

Drugą część turnieju "Biało-czerwoni" rozpoczną co najmniej z dwoma punktami, zaliczonymi za pokonanie Niemców lub Szwedów, dla nas bez znaczenia która z tych ekip w bezpośrednim pojedynku zapewni sobie awans. By punktów mieć cztery, trzeba pokonać Słowenię. To bardzo ważne, bo w drugiej fazie rozegrać trzeba trzy mecze i - przy wyjątkowo korzystnych wynikach innych spotkań - nawet wygranie jednego może dać awans do półfinału mistrzostw Europy.

Reklama

ZOBACZ TRENING ORŁÓW PRZED SŁOWENIĄ:

Słoweńcy to na razie chyba największa niespodzianka austriackiego Euro. Pokonując Szwedów i pechowo remisując z Niemcami nadali turniejowi kolorytu. Nikt nie ma wątpliwości, że to efekt pracy słynnego szkoleniowca Zvonimira "Noki" Serdarusića. To jedno z najlepszych trenerskich CV w Europie. Przez 14 lat pracował w THW Kiel, z którym 11 razy zdobywał mistrzostwo Niemiec, wygrywał też Ligę Mistrzów i inne europejskie puchary. Pół roku temu, gdy odchodził z Kilonii miał trafić do Mannheim, gdzie grają Rhein Neckar Loewen, ale ostatecznie przejął prowadzenie reprezentacji Słowenii.

Rewolucji kadrowej nie zrobił, wielkich zmian taktycznych też nie. Zaraził swoich graczy własną filozofią piłki ręcznej, mniej więcej tak, jak kilka lat temu zrobił to w naszej reprezentacji Bogdan Wenta.

- Graliśmy ze Słowenią na poprzednich turniejach, na mistrzostwach Europy i świata. Proszę spojrzeć na nazwiska, to są ci sami ludzie. Vugrinec, Kavtićnik, Pajović, Zorman, Skof. Ci sami ludzie i taki sam bałkański styl gry. My na to mówimy "jugolskie granie", biegają, biegają i biegają. Graliśmy jako Vive Targi Kielce latem sparingi z Goreje Velenje i tak właśnie one wyglądały. Oni biegali i my biegaliśmy, piłka za piłką, akcja za akcją. Patrzymy w przerwie na wynik a tu dostajemy 10 bramek w plecy. A wydawało się, że graliśmy jak równy z równym. W drugim meczu przeciwstawiliśmy się takiemu ich graniu i był remis - opowiadał Bogdan Wenta. Zaznaczył też, że dokładnie to samo zrobili Niemcy w Innsbrucku. - Akcja za akcję, szybkie bieganie i zanim się zorientowali było 4:0 dla Słowenii. I tak prawie przez cały mecz - dodał Wenta.

Niemal cały czwartek razem z Danielem Waszkiewiczem analizowali grę Słoweńców. - Coś na nich na pewno wymyślimy. Chodzą mi głowie już jakieś zagrywki - obiecał Wenta, który w Polsce ma taką samą pozycję jak Serdarusić - wielkiego maga piłki ręcznej.

Kto wyjdzie zwycięsko z pojedynku czarodziejów szczypiorniaka przekonamy się wieczorem. Początek spotkania o 20.15.

Leszek Salva, Innsbruck

CZYTAJ TAKŻE

Meczem ze Słowenią Polacy kończą fazę wstępną

Szmal ma zmysł i kieruje przeciwnikiem

ME piłkarzy ręcznych: Objawienie kadry Wenty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje