Reklama

Reklama

"Polska nie odda Euro!"

Warto sprzedać imię Stadionu Narodowego, a jednej z głównych ulic do stadionu nadać imię Siwca - mówił w Kontrwywiadzie RMF FM Mirosław Drzewiecki. Minister sportu zapewnił, że nawet w kryzysie stać nas na Euro 2012, bo właśnie teraz buduje się taniej. Jak jest kryzys, to mniej wydamy na to samo. I nie ma mowy o oddaniu Euro - dodał. A Kazimierzowi Marcinkiewiczowi radził: Mniej poezji i aktywności medialnej.

Pan jest za czy przeciw sprzedaży imienia Stadionu Narodowego?

Jaki jest wynik sondy? ? powinienem spytać.

Zdania były podzielone.

U mnie jest podzielone, ale uważam, że także niewątpliwie warto jednej z ulic ? głównej alei doprowadzającej do stadionu nadać imię Siwca. Natomiast sprzedać chyba też warto, dlatego że trzeba myśleć w perspektywie wielu lat do przodu.

Czyli może być Stadion Narodowy im. Coca-Coli, McDonald?sa, Kodaka czy czegokolwiek innego?

To też może się pojawić, ale trzeba czuć sytuację, jaka jest dzisiaj na świecie. Bogaci Anglicy mają Emirates na Wembley.

Reklama

Czyli minister sportu jest za sprzedażą nazwy Stadionu Narodowego?

Tak jest.

Panie ministrze, ciężko było namówić Pawła Grasia na rzecznikowanie rządowi?

Myślę, że to w sposób naturalny się stało i bardzo się cieszę, że Paweł został rzecznikiem, bo świetnie?

Ale tyleż naturalny co zaskakujący ? chyba nawet dla samego Grasia, prawda? On miny nie miał tęgiej, jak się o tym dowiedział.

Ale chyba od paru tygodni już się spodziewał do tej nominacji i przygotowywał się psychicznie do tego, że trzeba będzie wejść na pokład. Powód bardzo prosty - i nie mówię tego z wyrzutem ? rząd robi taką masę rzeczy, które przez to, że my się niewystarczająco dobrze komunikujemy z państwem ? dziennikarzami ? to się okazuje, że w relacjach telewizyjno-prasowo-radiowych często nie zauważacie tego, co rząd robi.

Pan Grasiowi doradzał czy odradzał wejście drugi raz do tej samej rzeki?

Zawsze mu doradzam, ponieważ uważam, że jest człowiekiem naszej drużyny.

Właśnie. Stara drużyna znowu w rządzie ? Tusk, Schetyna, Drzewiecki, Graś i Nowak znowu w jednej drużynie.

Tak. To prawda. Jak jest dobra paka i ludzie, którzy się dobrze znają, rozumieją i naprawdę przyjaźnią, to fajnie będzie razem.

Paka wczoraj uczciła tę nominację?

Nie. Przy okazji na spotkaniu u premiera oglądaliśmy kątem oka mecze oczywiście, ale z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że żadnego nie widzieliśmy nawet przez 15 minut non-stop.

Ale rozumiem, że było przy symbolicznej lampce szampana, wina?

Tak. Przy symbolicznej lampce wina.

I jak dzisiaj samopoczucie?

Bardzo dobre.

Kryzys, widmo recesji, dziura budżetowa zieje? Panie ministrze, czy w tej sytuacji Euro 2012 to nie jest taka kula u nogi Polski?

Wie pan, jeżeli to byłaby kula u nogi, a kryzys jest ogólnoświatowy, to by wszyscy inni się nie zgłaszali po to, żeby im dać to Euro.

Ale czy krajowi dzisiaj pogrążającemu się naprawdę w problemach potrzebnych jest sześć nowiuteńkich stadionów?

To jest potrzebne.

Naprawdę pan tak uważa?

Kryzys ma jedną rzecz do siebie, że to co trzeba by było wykonać i zbudować nie w kryzysie a w piku do góry, kosztuje dużo więcej, a teraz można mieć to samo za mniejsze pieniądze.

Ale czy akurat stadiony? Naprawdę temu krajowi potrzebnych jest wiele innych rzeczy. Sześć nowych stadionów?

Tak.

To nie jest wyrzucanie pieniędzy w błoto?

Jak pan popatrzy na to, co się dzieje wokół stadionów ? cała infrastruktura, która będzie amortyzowała skutki kryzysu w Polsce ? to chyba warto. Poza tym trzeba pamiętać o tym, że jak się mówi o rzeczach wielkich, to trzeba być w ekstraklasie, Champion League, a nie na peryferiach. Chcemy robić dobre rzeczy, musimy być wśród najlepszych.

Czyli mowy o oddaniu Euro komukolwiek innemu nie ma?

Mowy nie ma.

A o tym, żeby jednak Ukrainę trochę odciążyć? Tam jest dramatyczna sytuacja ? bezrobocie, inflacja, banki nie wypłacają pieniędzy. Wyobraża pan sobie, że kraj o takiej kondycji jest w stanie zainwestować w te stadiony i zorganizować coś takiego jak Euro?

Ja wyobraźnię mam wielką, natomiast jutro jest kolejna wizyta wicepremiera Wasyniuka ? człowieka, który odpowiada na Ukrainie za Euro, tak jak ja w Polsce.

Będzie pan go namawiał, żeby podzielił się jednak bardziej z Polską Euro?

To będzie robocza wizyta i będziemy przekazywali know-how, co powinni zrobić, żeby nie tracić czasu, żeby przyspieszyć wszystkie procesy i żeby potanić te procesy, które tam występują. Będę namawiał tylko do jednego: pan premier Wasiunyk i pani Julia Tymoszenko świetnie wie, jakie mają możliwości ? jeżeli byłby kłopot, że sześć stadionów, które tam są w projekcie, to jest za dużo, to nie można być na sześciu frontach, bo można niczego do końca nie zrobić, to lepiej się skoncentrować na czterech, trzech, na przykład. Ale to będę mówił jako człowiek, który się na tym trochę zna, i uważam, że w kryzysie, jak brakuje środków, to trzeba rzeczy najważniejsze robić.

A jak wygląda ten plan awaryjny, plan B? To jest taki plan, że u nas na sześciu stadionach, a tam tylko dwóch?

Wszystko sobie można wyobrazić: że mamy 4-4, 5-3, 6-2. Natomiast my robimy to z premedytacją i jak pan mówił, że mimo kryzysu, to ja chcę panu powiedzieć, że ten kryzys powoduje, że wszyscy mamy mniej pieniędzy. Ale w związku z tym: to samo, co by kosztowało dużo więcej, jak byśmy mieli więcej pieniędzy, kosztuje mniej. Pan ma przykład Mostu Północnego ? nie miliard sześćset, tylko miliard. Metro ? nie sześć i pół miliarda, tylko cztery sto. Dwa miliardy czterysta w jednym ruchu zaoszczędzone.

A ?Dziennik? pisze dziś: ?Ustaliliśmy, ze politycy Platformy dostali kilka sygnałów od strony ukraińskiej, że nasi sąsiedzi są gotowi się porozumieć w sprawie organizacji mistrzostw tylko w dwóch swoich miastach?. To prawda? Był taki sygnał?

Ne, to nie prawda. Ten scenariusz jest oczywiście antycypowany przez niektórych działaczy UEFA, przez dziennikarzy ? te ostatnie sensacje niemieckie miały takie podłoże, że bardzo inteligentny pewnie dziennikarz wymyślił, że jak jest kryzys na Ukrainie, to może jest kawałek miejsca, żeby w to miejsce ukraińskie weszły Niemcy.

A może w ogóle zrobić to Euro na trzy nogi? Niemiecko-polsko-ukraińską?

Jak słucham pana, to te pomysły są takie, że to niech każdy u siebie gra w ten sposób. Niech Ne wyjeżdżają reprezentacje, Polska niech w Polsce gra?

?czyli pomysł nierealny?

Nierealny.

Da pan sobie rękę odciąć, że Polska i Ukraina zorganizują te mistrzostwa Europy?

Ja sobie dam rękę odciąć za jedną rzecz: zrobimy wszystko. Natomiast Polska i Ukraina - w jakim podziale, w jakim wymiarze, to finał, uważam, że nie będzie finałem koniec maja. UEFA zdecyduje, wskaże te główne stadiony, ale pewnie nie zamknie listy, bo kryzys ma to do siebie, że trzeba być bardzo czujnym, bardzo ostrożnym, niezwykle rozważnym w podejmowaniu decyzji.

To na koniec rozmowy skierujmy nasze poetyckie dusze na inną stronę. ?Dlaczego stereotypowe myślenie wiedzie prym? Bo jest łatwiejsze. Tylko w czym?? wie pan, z kogo to cytat?

Boję się, że wiem.

Boi się pan, że to Isabel na blogu Kazimierza Marcinkiewicza wypisuje takie rzeczy.

Tak, tak?

Nie ma pan poczucia, że to koniec Kazimierza Marcinkiewicza jako polityka?

Bardzo bym chciał, żeby ten los Kazimierza się odwrócił.

Ale wierzy pan, że się odwróci?

Mam dużą sympatie, trochę jestem zmartwiony tym, co się dzieje wokół Kazimierza Marcinkiewicza, i bym powiedział tak, że mniej poezji i mniej aktywności takiej medialnej by się przydało.

Ale nie jest tak, że granice śmieszności i żenady zostały przekroczone?

Każdy to chyba we własnym tam sumieniu ocenia, jak to jest.

A wyobraża pan sobie zasiadanie z Marcinkiewiczem w jednym rządzie albo w jednym parlamencie?

Na razie nie ma takich propozycji?

?jakiś jest plan, jest umowa między Marcinkiewiczem a Platformą. Ona jest aktualna dzisiaj?

Tej umowy nie ma. W związku z tym ciężko mówić o umowie, która nie istnieje.

Czyli Marcinkiewicz cały czas w sferze zainteresowań Platformy?

Mirosław Drzewiecki: Ja na razie się troszczę o to , żeby Kazimierzowi Marcinkiewiczowi trochę wróciło do normalności.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje