Reklama

Reklama

Polska - Litwa 9-0 w hokejowych MŚ Dywizji I Grupy B

Reprezentacja Polski rozbiła Litwę 9-0 w swoim pierwszym meczu hokejowych mistrzostw świata Dywizji I Grupy B w Krynicy-Zdroju i zrobiła pierwszy krok w drodze na zaplecze światowej elity.

Trener Litwinów wciąż czeka na zawodników, którzy z powodu ligowych play offów nie mogli na czas dotrzeć do Polski, więc mógł wystawić tylko trzy piątki. Jego zespół nieźle rozpoczął, ale od 4. minuty na lodzie rządzili już "Biało-czerwoni". Litwini zajmują w rankingu miejsce tuż za nami, ale byli za słabi, aby podjąć walkę.

Reklama

Pierwszy strzał, choć niecelny, oddali rywale (Nerijus Alisauskas w 3. minucie). Mijały kolejne sekundy, a nasz zespół nie mógł wypracować czystej sytuacji strzeleckiej, aż w końcu Jerzy Gabryś huknął z połowy lodowiska, lecz nie mogło to zaskoczyć bramkarza. Od tego czasu "Biało-czerwoni" zaczęli przejmować inicjatywę. Pierwszą naprawdę groźną akcję rozegrał w 9. minucie pierwszy atak - Leszek Laszkiewicz wyłożył "gumę" Damianowi Słaboniowi, jednak Nerijus Dauksevicius błysnął świetnym refleksem.

Kilkadziesiąt sekund później rywale musieli bronić się w osłabieniu i przetrwali tylko dziewięć sekund, a Piotr Sarnik cieszył się z pierwszego gola. Gdy kończyła się 12. minuta, Jakub Witecki idealnie dograł przed bramkę do Krystiana Dziubińskiego i było 2-0! Gdy jeszcze spokojnie obroniliśmy się w pierwszym osłabieniu, nastroje kibiców były już na tyle dobre, że na hasło "falujemy!", do fali zerwały się wszystkie trybuny.

Nadzieje na szybkie odrobienie strat po przerwie szybko rozwiał Litwinom Leszek Laszkiewicz. Na 4-0 podwyższył Marcin Kolusz po firmowym zagraniu z Krzysztofem Zapałą.

W 32. minucie po fatalnym rozegraniu krążka w środkowej strefie, Litwini ruszyli z kontrą trzech na jednego, Przemysław Odrobny przepuścił krążek po mocnym strzale, ale arbiter gola nie uznał, bo Sarunas Kuliesius przekroczył linię pola bramkowego. Pierwszy poważny błąd nie odebrał pewności siebie "Biało-czerwonym". Już po chwili Marian Csorich huknął z niebieskiej i było 5-0.

Kolejne gole wisiały w powietrzu, Litwinów ratował jednak Dauksevicius. Goście długimi momentami musieli bronić się we własnej tercji, a gdy udało im się po raz drugi skontrować, Paweł Dronia dogonił rywala i nie tylko nie pozwolił mu oddać strzału, ale jeszcze odebrał mu krążek. Jeszcze przed końcem drugiej tercji Mikołaj Łopuski zmienił lot krążka i podwyższył na 6-0.

Na początku trzeciej części nie wykorzystaliśmy przewagi liczebnej, ale zmęczeni Litwini popełniali coraz więcej błędów. Po przechwytach krążka w środkowej strefie dwie kontry na kolejne bramki z odstępie 43 sekund zamienili - Grzegorz Pasiut i Krystian Dziubiński. Dziewiątego gola zdobył po "bombie" zza bulika Paweł Dronia w podwójnej przewadze i po chwili kibice odśpiewali Mazurka Dąbrowskiego.

Po meczu powiedzieli:

Trener Polski Wiktor Pysz: Najbardziej cieszę się z tego, że wygraliśmy do zera. Każdy mecz musimy potraktować poważnie i myślami już jesteśmy przy kolejnym spotkaniu z Rumunią.

Trener Litwy Siergiej Borysow: - Można było spodziewać się takiego wyniku, bo czekamy na pięciu liderów naszego zespołu, którzy wciąż grają w play offach. Ciężko pokazać coś w meczu z takim rywalem, jak Polska, gdy w składzie mamy siedmiu młodych chłopaków.

***

We wcześniejszych meczach niespodzianek nie było. Australijczycy dzielnie walczyli z wyżej notowaną w rankingu Koreą przez dwie tercje i na drugą przerwę zjeżdżali remisując 4-4. W 45. minucie Koreańczycy objęli prowadzenie, ale choć mieli miażdżącą przewagę w strzałach, to kolejne trzy gole zdobyli dopiero w trzech ostatnich minutach.

Poniedziałkowi rywale Polaków - Rumuni po bezbramkowej pierwszej tercji meczu z Holandią, w 28. minucie niespodziewanie objęli prowadzenie. Problemy zaczęły się dla nich, gdy po przypadkowym zagraniu Otto Biro w 34. minucie musieli bronić się przez prawie minutę w podwójnym osłabieniu. "Oranje" wykorzystali szansę. Szybko wyrównali, a zanim na lód wrócił Biro, zdobyli jeszcze drugiego gola. Trzy minuty później było już 3-1. Wynik na 4-1 ustalił w 57. minucie Marcel Kars.

Polska - Litwa 9-0 (2-0, 4-0, 3-0)

Bramki: 1-0 Sarnik - Laszkiewicz - Wajda (10.11 w przewadze), 2-0 Dziubiński - Witecki - Malasiński (11.55), 3-0 Laszkiewicz - Słaboń - Sarnik (20.31), 4-0 Kolusz - Zapała (24.42), 5-0 Csorich - Pasiut - Rzeszutko (34.15), 6-0 Łopuski - Kolusz - Dronia (39.15), 7-0 Pasiut (46.44), 8-0 Dziubiński - Csorich - Wajda (47.27), 9-0 Dronia (56.53 w podwójnej przewadze)

Polska: 30. Przemysław Odrobny (rez. 1. Kamil Kosowski - nie grał) - 4. Patryk Wajda, 13. Marian Csorich; 15. Leszek Laszkiewicz, 9. Damian Słaboń, 23. Piotr Sarnik - 5. Jerzy Gabryś, 12. Paweł Dronia; 25. Mikołaj Łopuski, 10. Krzysztof Zapała, 26 Marcin Kolusz - 20. Adam Borzęcki, 28. Mateusz Rompkowski; 11. Maciej Urbanowicz, 18. Grzegorz Pasiut, 14. Jarosław Rzeszutko - 22. Szymon Urbańczyk; 7. Jakub Witecki, 19. Krystian Dziubiński, 16. Tomasz Malasiński, 8. Damian Kapica.

Litwa: 30. Nerijus Dauksevicius (rez. 29 Mantas Armalis - nie grał) - 4. Petras Nausedas, 6. Arturas Katulis; Aurelijus Krisciunas, 9. Roman Aliapkin, 18. Vytautas Jgelavicius - 14. Nerijus Alisaukas, 20. Andrej Burakow; 10. Aivaras Bendzius, 15. Povilas Verenis, 22. Dovydas Kulevicius - 2. Artur Rybakow, 24. Karolis Kubilius; 12. Daniel Bogdziul, 23. Sarunas Kuliesius, 25. Mauras Baltrukonis.

Australia - Korea 4-8 (3-3, 1-1, 0-4)

Bramki: 0-1 H. Kim (4. w przewadze), 0-2 Y. Lee (6.), 1-2 Powell (11.), 2-2 Powell (16.), 3-2 W.J. Kim (19. w osłabieniu), 3-3 Harding (20. w przewadze), 4-3 Webster (25. w przewadze), 4-4 Y. Lee (33.), 4-5 Y. Lee (45.), 4-6 B. Jung (56.), 4-7 GG. Kim (58.), 4-8 S.W. Kim (60).

Rumunia - Holandia 1-4 (0-0, 1-3, 0-1)

Bramki: 1-0 R. Gliga (28.), 1-1 van der Hauvel (35. w podwójnej przewadze), 1-2 Hagemeijer (36. w przewadze), 1-3 Hagemeijer (39.), 1-4 Kars (57.).

Mirosław Ząbkiewicz, Krynica-Zdrój

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje