Reklama

Reklama

Polska - Francja w Gdańsku? Decyzja należy do PZPN-u

Policja podtrzymała w poniedziałek swoją negatywną opinię w sprawie meczu Polska - Francja, który miałby się odbyć na stadionie PGE Arena w Gdańsku. PZPN w poniedziałek zadecyduje, gdzie odbędzie się to spotkanie.

"Nie mogliśmy wydać innej opinii. Ocenialiśmy to, co zostaliśmy na obiekcie, który nie ma jeszcze pozwolenia na użytkowanie. To wciąż jest ogromny plac budowy. Naszym zdaniem zagrożone jest bezpieczeństwo osób biorących udział w imprezie masowej i na tym stadionie nie może się jeszcze odbyć żadne tego typu wydarzenie, nie tylko mecz piłkarski, ale także festyn czy koncert" - powiedziała rzecznik prasowy Komendanta Miejskiego Policji w Gdańsku starszy sierżant Aleksandra Siewiert.

Reklama

Gdańska policja miała szereg zastrzeżeń do stanu PGE Arena Gdańsk. "Nie ma dróg dojazdowych, z których mogłyby skorzystać pojazdy straży pożarnej i pogotowia ratunkowego. Nie powstały jeszcze drogi ewakuacyjne. Brak jest punktów medycznych, nie ma zainstalowanego monitoringu, nie są gotowe pomieszczenia zatrzymań oraz przesłuchań. W dodatku zarówno na zewnątrz, jak i w środku obiektu zalega mnóstwo różnego rodzaju materiału budowlanego" - wyliczyła Siewiert.

Od negatywnej opinii policji dotyczącej bezpieczeństwa nie przysługuje odwołanie. "W dniu zaplanowanej imprezy masowej stadion będzie zapewne prezentował się inaczej, ale my dokonując lustracji oceniamy tylko i wyłącznie stan faktyczny. Przy wydawaniu opinii nie możemy kierować się obietnicami i zapewnieniami budowniczych oraz organizatora imprezy, że wszelkie uchybienia zostaną do tego czasu wyeliminowane" - dodała rzecznik gdańskiej policji.

Zgodnie z ustawą o bezpieczeństwie imprez masowych, prezydent miasta nie jest związany opinią policji. Może on, wbrew jej stanowisku, wydać zgodę na organizację takiej imprezy. W tym zakresie pewne kompetencje posiadają także wojewodzie. W przypadku dokonanej negatywnej oceny stanu bezpieczeństwa i porządku publicznego przez policję, wojewoda ma prawo zakazania przeprowadzenia imprezy masowej z udziałem publiczności albo w ogóle może zabronić jej organizacji.

Wizytujący w piątek PGE Arenę Gdańsk premier Donald Tusk zapowiedział, że jeśli ten stadion nie będzie spełniał elementarnych standardów bezpieczeństwa, mecz Polski z Francją w Gdańsku nie odbędzie się. "Jeśli w opinii właściwych służb stadion PGE Arena Gdańsk będzie spełniał wymogi bezpieczeństwa, to spotkanie może zostać rozegrane bez przeszkód. Jeśli nie będzie spełniał, na pewno na tym obiekcie do tego meczu nie dojdzie" - zapowiedział.

"Na razie spokojnie czekamy na decyzję prezydenta Gdańska w sprawie meczu Polska - Francja. Niezależnie jednak od stanowiska Pawła Adamowicza, jeśli policja prześle do nas negatywną opinię dotyczącą bezpieczeństwa, wojewoda pomorski na pewno nie wyrazi zgody na rozegranie spotkania" - potwierdził rzecznik prasowy wojewody pomorskiego Roman Nowak.

Władze Gdańska uważają, że mecz Polski z Francją może jednak odbyć się 9 czerwca na PGE Arenie. "Ta data jest realna, ale nie ukrywam, że obarczona pewnym ryzykiem" - przyznał wiceprezydent Gdańska Andrzej Bojanowski.

Według niego ta kwestia powinna rozstrzygnąć się 2 czerwca. "Wiedzieliśmy, że po piątkowej lustracji obiektu policja nie może wydać pozytywnej opinii w sprawie bezpieczeństwa. PGE Arena Gdańsk nie ma jeszcze pozwolenia na użytkowanie. Trwają teraz różne odbiory i właśnie 2 czerwca, tydzień przed planowaną imprezą masową, spodziewamy się ten kluczowy dokument z nadzoru budowlanego uzyskać" - dodał Bojanowski.

Zarówno władze Gdańska jak i przedstawiciele spółki Biura Inwestycji Euro Gdańsk 2012, która to z ramienia miasta nadzoruje tę inwestycję przypominają, że zgodnie z wszystkim umowami stadion miał być oddany do użytku 30 czerwca.

"Takie było nasze pierwotne zobowiązanie wobec UEFA i ten termin absolutnie nie jest zagrożony. Ta data uwzględniona również została w umowach z dzierżawcą stadionu, Lechia Operator jak i z PGE Polską Grupą Energetyczną S.A., która ma prawo do nazwy" - wyjaśnił prezes BIEG Ryszard Trykosko.

Na konferencji 4 maja zarówno prezes PZPN Grzegorz Lato jak i prezydent Gdańska Paweł Adamowicz zapowiadali, że mecz Polski z Francją na pewno odbędzie się na PGE Arena Gdańsk.

"PZPN zaproponował nam możliwość i datę rozegrania tego spotkania w Gdańsku. Zaufaliśmy harmonogramowi prac ustalonemu z generalnym wykonawcą i podjęliśmy pewne zobowiązania. Przy tego typu wielkich inwestycjach powodzenie zależy od czynników zewnętrznego jak i ludzkiego. Ludzki zawiódł, bo zgodnie z ustaleniami pewne prace powinny być wykonane, a nie są" - przyznał Bojanowski.

Wiceprezydent Gdańska nie chce jednoznacznie wypowiadać się w kwestii, kto ponosi odpowiedzialność za to opóźnienie, przez które mecz Polski z Francją może się nie odbyć na PGE Arena Gdańsk.

"Na pewno zawiedli wykonawcy, ale jeszcze za wcześnie na określenie, czy odpowiada za to generalny wykonawca, czy też podwykonawcy, a może czynniki obiektywne. Spółka BIEG ma 28 dni od zgłoszenia przez generalnego wykonawcę obiektu do odbioru, co nastąpiło 16 maja, na wniesienie swoich uwag i zastrzeżeń" - podsumował Bojanowski.

W poniedziałek rano PGE Arenę Gdańsk wizytował sekretarz generalny Polskiego Związku Piłki Nożnej Zdzisław Kręcina. "W poniedziałek około godziny 18 powinna zapaść decyzja, gdzie mecz Polski z Francją się odbędzie" - zapowiedział.

Jeśli do tego spotkania nie dojdzie w Gdańsku, rozegrane zostanie w Warszawie na stadionie Legii.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje