Reklama

Reklama

"Polską drużynę stać na medal"

Reprezentację Polski stać na wywalczenie miejsca na podium w pierwszych drużynowych mistrzostwach Europy - uważa p.o. szefa szkolenia PZLA Jacek Zamecznik. Największa impreza lekkoatletyczna pierwszej części sezonu odbędzie się w najbliższy weekend w portugalskiej miejscowości Leiria.

Reprezentację Polski stać na wywalczenie miejsca na podium w pierwszych drużynowych mistrzostwach Europy - uważa p.o. szefa szkolenia PZLA Jacek Zamecznik. Największa impreza lekkoatletyczna pierwszej części sezonu odbędzie się w najbliższy weekend w portugalskiej miejscowości Leiria.

"Sezon poolimpijski charakteryzuje się tym, że niektórzy zawodnicy rezygnują ze startu w tego typu imprezach, chcąc odpocząć. Ale my wystąpimy w najsilniejszym obecnie składzie i uważam, że drużynę stać na medal"- podkreślił Jacek Zamecznik.

"Również tak sądzę. Zespołowa rywalizacja to zupełnie co innego niż indywidualne starty w mityngach. Może w Portugalii będzie bombowy występ reprezentacji, bo zaczęliśmy podróż w Warszawie od ... bombowego alarmu na lotnisku" - powiedział PAP prezes PZLA Jerzy Skucha.

Jak twierdzi Zamecznik, nowe przepisy według których rogrywane będą mistrzostwa Europy preferują ekipy wszechstronniejsze, które opierają się bardziej na rywalizacji w duchu zespołowym niż na indywidualnościach.

Reklama

"Od tego sezonu prowadzona jest wspólna klasyfikacja kobiet i mężczyzn, a nie oddzielna jak to było w minionych latach w zawodach ligowych. W tym również upatrujemy swojej szansy, bo łączna siła naszych drużyn jest potencjalnie większa niż każdego z osobna. Inaczej sprawa wygląda na przykład z Rosjanami czy Brytyjczykami" - uważa Zamecznik.

Przy nowych przepisach duże znaczenie będzie miała nie tylko taktyka (np. w skokach wzwyż i o tyczce rozpoczynanie prób na dużych wysokościach lub opuszczanie kolejek), ale i odporność psychiczna.

"W konkurencjach technicznych pierwszy skok czy rzut trzeba będzie wykonać na zaliczenie, a później starać się o poprawienie wyniku. Inaczej po dwóch nieudanych próbach odpadnie się z rywalizacji z zerowym dorobkiem punktowym" - wyjaśnił p.o. kierownika szkolenia PZLA.

Najsilniejsze punkty reprezentacji Polski w Leirii? Zdaniem Zamecznika gwiazdą powinna być Anita Włodarczyk, która jest w fantastycznej formie. Ma pięć z sześciu najlepszych w tym roku wyników na świecie. Ostatnio ustanowiła w Ostrawie rekord życiowy rezultatem 76,59 m. Faworytem konkursu pchnięcia kulą jest Tomasz Majewski. Mistrza olimpijskiego od europejskich rywali dzieli przepaść (ok. 70-80 centymetrów). Podobnie ma się z Piotrem Małachowskim, który nie spotka się z Alekną i Kanterem.

"Liczę na Monikę Pyrek, która zazwyczaj nie ma problemów na niższych wysokościach, więc na te najważniejsze momenty konkursu zostanie jej sporo ewentualnych zrzutek. Wiele obiecujemy sobie też po starcie Ani Jesień. Mam również nadzieję, że Łukasz Michalski, podobnie jak niedawno w Bydgoszczy, zaprezentuje się znakomicie w gronie tyczkarzy" - ocenił Zamecznik.

Szkoleniowcy PZLA mają świadomość, że większość lekkoatletów nie prezentuje jeszcze optymalnej dyzpozycji. Nie jest to jednak powód do zmartwienia, gdyż szczyt formy powinien przyjść dopiero na mistrzostwa świata w Berlinie (15-23 sierpnia).

Według prognoz Pawła Jackowskiego i Janusza Rozuma z komisji statystycznej PZLA medale mistrzostw Europy zdobędą drużyny Rosji, Niemiec i Francji, a Polska zajmie szóste miejsce w gronie dwunastu zespołów.

"Opracowaliśmy symulację klasyfikacji na podstawie najlepszych wyników uzyskanych w latach 2008-2009 przez każdego zawodnika, który został zgłoszony do startu w Leirii. Daje ona wprawdzie naszej ekipie szóstą lokatę, ale z doświadczenia mogę założyć, że będzie ona nieco lepsza. Przewiduję, że Polska uplasuje się na trzeciej-czwartej pozycji. Nowe zasady rozgrywania wielu konkurencji mogą spowodować większą niż zwykle liczbę niespodzianek" - powiedział PAP Janusz Rozum.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL