Reklama

Reklama

Polscy medaliści igrzysk paraolimpijskich powitani w kraju

Paraolimpijczycy, którzy reprezentowali Polskę na igrzyskach w Rio i zdobyli 39 medali, zostali dziś owacyjnie powitani w naszym kraju.

Kwiatami, transparentami, upominkami, a przede wszystkim uściskami przywitano na lotnisku Chopina w Warszawie "Biało-czerwonych". - To były piękne dni - powiedziały medalistki Ewa Durska, Anna Harkowska i Kamila Kubas.

Rodziny, znajomi, kibice przyjechali do stolicy z różnych stron kraju. W dłoniach trzymali różnobarwne bukiety, rozwinęli transparenty i czekali wpatrując się w drzwi opatrzone informacją "przyloty-wyjście".

- Gdzie jest mamusia? - pytała 9-letnia Nadia Kubas. Kamilę otoczyli dziennikarze. - Pozwólcie najpierw uściskać córeczkę - poprosiła. - Jechała do mnie ponad 500 km, a ja się za nią bardzo stęskniłam.

Reklama

Kajakarka, brązowa medalistka podkreśliła, że miała dwa fantastyczne przeżycia - jedno na lotnisku w Warszawie, a drugie w Rio de Janeiro. - Na Facebooku widziałam jak całe moje miasteczko Małomice koło Żagania dopingowało mnie kiedy startowałam. Ludzie byli ubrani w biało-czerwone stroje, w takich barwach też pomalowani i dali mi takiego kopa, że nie mogłam ich zawieść. Musiałam zdobyć ten medal, chociaż trenuję dopiero od niedawna, bo od trzech lat. Ale te lata to ogrom pracy, codziennie na obozach pływałam po 15, a często i 30 kilometrów - powiedziała zawodniczka Startu Zielona Góra.

Liczne grono witało zdobywczynię dwóch srebrnych medali w kolarstwie Annę Harkowską. - Mam takie przesłanie do wszystkich osób, które albo się urodziły niepełnosprawne albo też nimi zostały, tak jak to w moim przypadku: nie poddawajcie się, realizujcie swoje marzenia w jakiejkolwiek dziedzinie. Nie musi to być sport. Może być malarstwo, sztuka... Najważniejsza jest jednak determinacja. Jeśli założysz sobie jakiś cel - staraj się dążyć do niego.

Wspomniała, że ona jest tego najlepszym przykładem. Pokochała sport od dziecka, próbowała różnych dyscyplin, a jej karierę przerwał w 2002 r. wypadek.

- Stałam na przystanku w Szczecinie, gdy został staranowany przez samochód, którego kierowcą była pijana kobieta. Koła zmiażdżyły mi nogi. Byłam załamana. Ale wbrew opiniom, że nie mam szans chodzić, zawzięłam się i powiedziałam: ja wam jeszcze pokażę. I właśnie ta determinacja doprowadziła mnie do tego, że ścigam się nie tylko w gronie zawodniczek niepełnosprawnych, ale również i sprawnych - dodała zawodniczka Olsztyńskiego Klubu Sportowego Warmia i Mazury.

- To były piękne dni - mówiła rozpromieniona Ewa Durska potrząsając złotym medalem. - W środku jest 28 kulek. Jak się porusza, to wydają dźwięki. Te medale zrobiono z myślą o osobach niewidomych - wyjaśniła. Potwierdziła też obietnicę złożoną w Rio de Janeiro, że swoje trofeum odda na aukcję.

Polska ekipa zdobyła w Rio de Janeiro 39 medali - dziewięć złotych, 18 srebrnych i 12 brązowych.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje