Reklama

Reklama

Polscy himalaiści nie wyruszą zimą 2020 na K2, koronawirus pokrzyżował plany

Zimą 2020 roku nie wyruszy polska wyprawa na K2 (8611 m), jedyny niezdobyty o tej porze roku ośmiotysięcznik - poinformowano na stronie Polski Himalaizm Zimowy. Plany pokrzyżował koronawirus.

"Nie możemy sobie pozwolić na narażanie zdrowia potencjalnych uczestników" - wyjaśnił Piotr Tomala, kierownik programu PHZ im. Artura Hajzera.

Wyprawa została przełożona bez określenia, czy będzie to kolejna zima 2021/22.

Głównym powodem odwołania ekspedycji są aktualne ograniczenia w lotniczym ruchu międzynarodowym i brak pewności, co do możliwości dotarcia do bazy pod K2 w grudniu 2020 roku - napisano w komunikacie.

"Wyprawa na K2 to ogromne wyzwanie sportowe, ale też logistyczne. Od powrotu z ekspedycji na Baturę Sar bacznie obserwujemy rozwój sytuacji i analizowaliśmy różne możliwe scenariusze, ale na tym etapie nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jakie będą epidemiologiczne uwarunkowania na świecie w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Dlatego jedyną słuszną i racjonalną decyzją wydaje nam się przełożenie próby zimowego zdobycia K2 na dalszy czas" - powiedział Tomala.

Pierwotnie akcję zimową planowano na sezon 2019/20, ale przełożono ją ze względu na kłopoty kadrowe - kontuzje i problemy zdrowotne wyeliminowały wówczas z udziału kilku czołowych himalaistów, co w znaczący sposób zmniejszyło szanse na powodzenie wyprawy.

Lata 2019-20 miały być poświęcone na organizację wypraw mających podnieść kwalifikacje młodych, zdolnych wspinaczy, jednak bez doświadczenia w górach wysokich. Taką miała być jesienna ekspedycja na Lhotse (8516 m). Została jednak przerwana po trzech tygodniach z uwagi na skrajnie niebezpieczne warunki na lodospadzie Icefall, przez który przebiega droga do Obozu I na Everest i Lhotse. Nad drogą wisiał bowiem częściowo naderwany serak (lodowa bryła, niejednokrotnie wielkości budynku - PAP), który groził zawaleniem na przemieszczających się po lodospadzie himalaistów.

Unifikacyjno-szkoleniowych charakter miała tegoroczna, zimowa wyprawa na Batura Sar (7795 m) w Karakorum. Załamanie pogody, w tym ogromne opady śniegu, zmusiło zespół do wycofania się z akcji 1 marca. Udało się założyć obóz III i dojść na wysokość 6600 m.

K2 to jedyny z 14 ośmiotysięczników, na którym nie stanął zimą człowiek. O tej porze roku biało-czerwoni zdobyli jako pierwsi w świecie 10 spośród 14 ośmiotysięczników, w tym najwyższy Everest - 17 lutego 1980 roku (Leszek Cichy i Krzysztof Wielicki).

W sezonie zimowym 2019/20 pod K2 działała międzynarodowa wyprawa pod kierownictwem Nepalczyka Mingmy Gyalje Sherpy, ale nie osiągnęła nawet 6500 m. Była to szósta zimowa próba na drugim co do wysokości i jednym z najtrudniejszych technicznie szczytów. Rok wcześniej o wejście na Czogori ("Rozległa góra"), jak nazywany jest szczyt w dialekcie zamieszkujących ten region ludów, walczyły dwie ekspedycje - rosyjsko-kazachsko-kirgiska oraz międzynarodowa, prowadzona przez Baska Alexa Txikona. W jej składzie, oprócz nepalskich Szerpów, działało też trzech Polaków: Marek Klonowski, Waldemar Kowalewski i Paweł Dunaj. Txikon wraz z Szerpami osiągnął 7050 m, zaś Rosjanie ok. 7400 m, gdzie zatrzymały ich w dalszej walce niebezpieczne szczeliny.

Rekord wysokości zimowego himalaizmu na tym pięknym szczycie o kształcie piramidy, nazywanym przez Chińczyków Qogir ("Wspaniała Góra") należy do Polaków i Denisa Urubki, Rosjanina mającego od 2015 r. polskie obywatelstwo. W sezonie 2002/03 wyprawa Netia K2 Expedition - pod kierownictwem Wielickiego, piątego na świecie zdobywcy Korony Himalajów i Karakorum - działała od strony chińskiej i na północnym filarze Marcin Kaczkan, Urubko oraz Piotr Morawski dotarli do wysokości 7650 m.

Po raz pierwszy atakowała K2 zimą, na przełomie 1987 i 1988 roku, międzynarodowa ekipa pod kierunkiem pioniera zimowego himalaizmu Andrzeja Zawady. Polska narodowa wyprawa próbowała następnie zdobyć szczyt zimą 2018 r.

Olga Przybyłowicz

Reklama

#POMAGAMINTERIA

1 czerwca reprezentantka Polski w kolarstwie górskim Rita Malinkiewicz i jej koleżanka Katarzyna Konwa jechały na trening w ramach autorskiego projektu Rity dla pasjonatów kolarstwa #RittRide for all. Z niewyjaśnionych przyczyn w Wilkowicach koło Bielska-Białej wjechał w nie samochód jadący z naprzeciwka. Kasia przeszła wiele operacji, w tym zabieg zespolenia połamanego kręgosłupa i połamanej twarzoczaszki oraz częściową rekonstrukcję nosa i języka. Rita nadal pozostaje w śpiączce farmakologicznej, a jej obecny stan zdrowia jest bardzo ciężki. Potrzeba pieniędzy na ich leczenie i rehabilitację - dołącz do zbiórki. Sprawdź szczegóły >>>

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama