Reklama

Reklama

Polonia Bytom - Górnik Zabrze 1-2

W rozpoczynającym 27. kolejkę Ekstraklasy Polonia Bytom przegrała na własnym stadionie 1-2 z Górnikiem Zabrze. Derby Śląska były dobrym widowiskiem i dostarczyły wielkich emocji, zwłaszcza w końcówce. Goście zwycięskiego gola strzelili bowiem w szóstej minucie doliczonego czasu gry.

Zobacz zapis relacji LIVE z meczu Polonia Bytom - Górnik Zabrze 1-2

Reklama

Polonia chcąc myśleć o utrzymaniu musiała ten mecz wygrać. Górnik, chcąc myśleć o pucharach, również liczył na pełną pulę. Lepszy okazał się zespół z czołówki tabeli, który musiał się jednak sporo natrudzić, aby pokonać w lokalnego rywala. Piłkarze Adama Nawałki mieli więcej szczęścia, bo udało im się nie stracić bramki podczas "nawałnicy" piłkarzy z Bytomia, a zwycięskiego gola strzelili w szóstej minucie doliczonego czasu gry. Jest jednak takie przysłowie - sczęście sprzyja lepszym, a lepszą drużyną w piątek był Górnik.

Po setce, ale bez bramek

Pierwsza połowa Derbów Śląska nie przyniosła bramek, choć okazje ku temu miały obie drużyny. Polonia swoją "setkę" miała w 33. minucie. Po idealnym dośrodkowaniu Miroslava Barczika w pole karne główkował Blażej Vaszczak, ale z pięciu metrów, zamiast do bramki, trafił wprost w interweniującego Adama Stachowiaka.

Trzy minuty później gola mógł strzelić Górnik. Po ładnym rozegraniu piłki w środku pola na bramkę Marcina Juszczyka uderzał Robert Jeż. Podkręcił piłkę zewnętrznym podbiciem, ale ta odbiła się od słupka.

Wcześniejsze i późniejsze sytuacje Polonii i Górnika z I połowy nie były już tak dogodne. Kibice nie mogli się jednak nudzić, bo oglądali szybkie spotkanie, okraszone tradycyjną derbową walką. Gospodarzom brakowało jednak trochę dokładności, gościom zaś szczęścia w wykończeniu sytuacji pod bramką.

Przetrwali nawałnicę i ukąsili

Po przerwie oglądaliśmy kapitalne widowisko. Nie brakowało w nim strzałów, sytuacji sam na sam, efektownych parad bramkarskich, a nawet czerwonych kartek.

Rozpoczęło się od istnej nawałnicy gospodarzy. Tuż po wyjściu z szatni piłkarze Polonii rzucili się na Górnika, jakby chcieli rozszarpać piłkarzy z Roosevelta.

Pomiędzy 47., a 52. minutą strzelali kolejno: Barczik, Telichowski, Vaszczak, Kobylik i ponownie Telichowski, lecz żaden tych strzałów nie znalazł drogi do bramki gości. Dodajmy, że wszystkie wymienione okazje były z gatunku tych "bramkowych". Adam Stachowiak musiał interweniować jedynie przy pierwszym strzale Telichowskiego (w ostatniej chwili wybił piłkę na róg), w pozostałych sytuacjach nieprawdopodobnie pudłowali bytomianie.

Górnik jakimś cudem przetrwał okres frontalnych ataków Polonii i sam zaczął myśleć o ataku. W 65. minucie Mariusz Magiera dośrodkował w pole karne, gdzie Robert Jeż tylko dołożył lewą nogę do piłki. Ta lecąc powoli wturlała się do siatki gospodarzy tuż przy słupku ku konsternacji widowni.

Nieskuteczny Vaszczak, pewny Żytko

Stracony gol nieco podciął skrzydła Polonii, która atakowała już bez takiej werwy i polotu. Kolejną sytuację gospodarze mieli w 76. minucie. Dośrodkowywał Radzewicz, a Vaszczak znów zaprzepaścił doskonałą sytuację. Uderzając głową z idealnej pozycji nie trafił w bramkę. To była jego czwarta (!) okazja na gola w tym meczu.

Dwie minuty później sędzia powinien był podyktować rzut karny dla Polonii. Karnego jednak nie dał, za to pokazał żółtą kartkę Grzegorzowi Podstawkowi za próbę wymuszenia faulu.

W 80. minucie Górnik nie miał jednak już tyle szczęścia. Michał Pazdan za faul w polu karnym zobaczył swoją drugą żółtą kartkę i musiał opuścić boisko, a przeciw jego drużynie została podyktowana "jedenastka". Do piłki podszedł Mateusz Żytko i strzałem w środek bramki doprowadził do wyrównania.

Do końca meczu pozostało 10 minut i nikt nie spodziewałby się, że to spotkanie mogą wygrać goście. Futbol jednak bywa przewrotny i udowodnił to po raz kolejny w piątek na stadionie w Bytomiu.

Zabójcza kontra w 96. minucie

Była trzecia minuta doliczonego czasu gry, gdy Daniela Sikorskiego faulował Peter Hriczko. Za faul wyleciał z boiska, gdyż dostał drugą żółtą kartkę. Siły się wyrównały i w końcówce zabrzanie postanowili zaatakować odważniej. W 94. minucie groźnie uderzał Mariusz Magiera, lecz jego strzał minął słupek bramki Juszczyka.

Decydujący cios, który pogrążył Polonię nadszedł w 96. minucie tego spotkania. Po niecelnej centrze Barczika piłkę przejęli górnicy. Tomasz Zahorski zagrał z lewego skrzydła do wbiegającego Roberta Jeża. Ten podciągnął z piłką kilkanaście metrów i pewnym strzałem pokonał bramkarza Polonii. Sędzia nawet nie wznawiał gry. Zakończył spotkanie ku rozpaczy bytomskich piłkarzy i kibiców.

Druga porażka z rzędu na własnym stadionie mocno skomplikowała sytuację Polonii, zaś zwycięstwo pozwoliło Górnikowi wciąż poważnie myśleć o grze w europejskich pucharach.

Polonia Bytom - Górnik Zabrze 1-2 (0-0)

Bramki: 0-1 Robert Jeż (64), 1-1 Mateusz Żytko (80-karny), 1-2 Robert Jeż (90+4).

Żółta kartka - Polonia Bytom: Peter Hricko, Błażej Telichowski, Grzegorz Podstawek. Górnik Zabrze: Michał Pazdan, Mariusz Magiera, Michal Gasparik. Czerwona kartka za drugą żółtą - Polonia Bytom: Peter Hricko (90+2).Górnik Zabrze: Michał Pazdan (80).

Sędzia: Radosław Trochimiuk (Ciechanów). Widzów 4˙500.

Polonia Bytom: Marcin Juszczyk - Peter Hricko, Michal Hanek, Mateusz Żytko, Błażej Telichowski - Marcin Radzewicz, Łukasz Matusiak, David Kobylik, Miroslav Barcik, Krzysztof Król (77. Grzegorz Podstawek) - Blazej Vascak.

Górnik Zabrze: Adam Stachowiak - Michał Pazdan, Adam Banaś, Adam Danch, Mariusz Magiera - Grzegorz Bonin (75. Mariusz Przybylski), Adam Marciniak, Robert Jeż, Aleksander Kwiek (89. Gabriel Nowak), Michal Gasparik (68. Tomasz Zahorski) - Daniel Sikorski

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę Ekstraklasy

Dowiedz się więcej na temat: Górnik Zabrze | Polonia Bytom

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje