Reklama

Reklama

Polanski, Matuszczyk, czyli polsko-niemieckie klimaty

Lepszych defensywnych pomocników jest w Niemczech z kilkunastu, a jednak Franciszek Smuda widzi w kadrze Eugena Polanskiego. Mimo że zawodnik FSV Mainz wypowiadał się o Polsce wyjątkowo niefortunnie.

Jakiś czas temu na łamach "Kickera" - w materiale "Vam Bommel z Moguncji" - Eugen Polanski powiedział: "W reprezentacji Polski miałbym gwarancję występu w finałach EURO 2012, ale mój sukces chcę sobie wypracować, a nie otrzymać go w prezencie". Pewnie Franciszek Smuda będzie bagatelizował tę wypowiedź, ale myślę, że we wrześniu 2010 roku zawodnik dokładnie tak powiedział. Ciągle liczył na miejsce w kadrze prowadzonej przez Joachima Loewa. Wówczas zbierał bardzo dobre recenzje, a jego FVS Mainz był liderem Bundesligi.

Reklama

Smuda jest wrażliwy. Kiedy ostatnio Adam Matuszczyk mu się pożalił, ciskał gromy. O co chodzi? Otóż dyrektor sportowy FC Kolen, Volker Finke zażartował do Matuszczyka, kiedy ten szykował się do wyjazdu na mecze z Argentyną i Francją. Finke - jak relacjonuje Smuda - rzucił do polskiego pomocnika: "Po co tam jedziesz po kontuzji, przecież tam i tak miejsce można kupić". To taki żart jak ten o Niemcach, którzy jadą na wakacje do Polski, a ich samochody już tam na nich czekają... Kiedy spotkałem selekcjonera przed spotkaniem z Francją, to wychodził z siebie, wspominając Finkego. Smuda, który jest niemieckim Ślązakiem, mówi: "Co sobie wyobraża ten facet? Myśli, że to jest dowcipne? To żenujące, a nie dowcipne".

Matuszczyk i Polanski - obaj z Bundesligi. Obaj przyszli na świat w Polsce, ale wyjechali do Republiki Federalnej Niemiec jako dzieci. I obaj są wychowani w tamtym systemie szkolenia. Z tym, że Matuszczyk zawsze chciał grać dla Polski, a Polanski - przynajmniej dotychczas - zawsze dla Niemiec. Polanski występował w U-16, U-17, U-18 i U-19 Niemiec. Ba, w U-21 naszych zachodnich sąsiadów rozegrał aż 19 meczów. Ciągle marzył, że - podobnie jak Miroslav Klose, czy Łukasz Podolski - będzie słuchał hymnu Niemiec, a nie "Mazurka Dąbrowskiego" (z tym, że Klose śpiewa pełną piersią, a "Poldi" milczy...). Tymczasem Matuszczyk zadeklarował grę dla polskiej młodzieżówki i ucieszył się z całego serca, gdy otrzymał powołanie od Smudy. W naszej reprezentacji zagrał już 11 razy, notując - po kontuzji - dobre występy w roli zmiennika przeciwko Argentynie i Francji.

Pytanie, po co Smuda sięga po Polanskiego, po jego niefortunnych - by nie powiedzieć, że niesmacznych - wypowiedziach w "Przeglądzie Sportowym", czy "Kickerze"? W moim przekonaniu chce wzmocnić konkurencję. W trzech ostatnich sezonach Polanski grał regularnie w Hiszpanii i Niemczech. 26 meczach w Primera Division dla Getafe, po 21 i 28 dla Mainz. Piłkarz bez błysku, ale ułożony. Pracujący w środku pola, ciągle pod grą. Od zaraz konkurencja dla Rafała Murawskiego. Murawskiego, który po powrocie z Rosji ciągle szuka formy. I znaleźć nie może... Tak jak nie potrafi zgubić zbędnych kilogramów...

Oto lista rankingowa fachowego magazynu niemieckiego "Kicker" za ostatnie pół roku: "klasa światowa" - nikt; "klasa międzynarodowa": 1. Arturo Vidal (Bayer), 2. Nuri Sahin (Borussia D.); w dalszym kręgu: 3. Sven Bender (Borussia D.), 4. Christian Tiffert (Kaiserslautern), 5. Sergio Pinto (Hannover), 6. Bastian Schweinsteiger (Bayern), 7. Elkin Soto (Mainz), 8. Peer Kluge (Schalke), 9. Timmy Simons (1. FC Nuernberg), 10. Torsten Frings (Werder), 11. Eugen Polanski (Mainz), 12. Zdravko Kuzmanović (Stuttgart). "W polu widzenia" - już tylko w kolejności alfabetycznej - znaleźli się: Almog Cohen (1. FC Nuernberg), Malik Fathi (Mainz), David Jarolim (HSV), Simon Rolfes (Bayer), Sebastian Rudy (Stuttgart), Manuel Schmiedebach (Hannover), Julian Schuster (Freiburg), Christian Traesch (Stuttgart).

Przy nazwisku Polanski znajdujemy następujące uzasadnienie: "Na koniec sezonu - po słabszym okresie - znowu był ważną postacią FSV Mainz. Z Polanskim w formie z rundy jesiennej Mainz zdołał wywalczyć wymarzone 5. miejsce w Bundeslidze".

Ciekawą kwestią jest motywacja Polanskiego. To musi być chęć nie na 100 procent, a na 110 procent! Tylko takich piłkarzy potrzebuje Smuda. A Polanski potrafi palnąć, że tak naprawdę to kibicuje drużynie narodowej Niemiec... Finały EURO 2012 to impreza nadzwyczaj ważna, ale później szybko nastaną eliminacje Mundialu 2014 roku. Jak przyjdzie nam lecieć do Kazachstanu, Azerbejdżanu, czy Gruzji, to Polanski nie wymówi się "agrafkową" kontuzją? Albo powie wprost, że go to nie interesuje, bo rodzina, znajomi i niemiecka kadra w telewizji...

Czytaj inne teksty Romana i dyskutuj z nim na blogu - Kliknij!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje