Reklama

Reklama

POLADA - nowa instytucja w walce z dopingiem

- Wielką wagę przywiązywać będziemy do edukacji, szczególnie wśród młodzieży - mówi p.o. dyrektora Polskiej Agencji Antydopingowej (POLADA) Michał Rynkowski. Kontrolować i edukować - to najważniejsze zadania agencji.

- Edukacja ma ogromne znaczenie, zwłaszcza w dobie pojawiania się na rynku coraz to nowych odżywek, suplementów diety i różnych pseudowspomagaczy, często szeroko reklamowanych. Stosowanie wielu z nich ma skutki uboczne, zawierają też niedozwolone substancje, szkodliwe dla zdrowia. Są one również w składzie niektórych produktów leczniczych - zwrócił uwagę Rynkowski, który od 2009 roku zajmuje się problematyką dopingu.

Jak przyznał, marzy mu się np. model włoski, gdzie na wszelkich produktach zawierających zakazane przez Światową Agencję Antydopingową (WADA) środki, nawet w śladowych ilościach, znajduje się znak ostrzegawczy (logotyp).

Reklama

Doping free (z ang. bez dopingu) - czyste suplementy dla sportowców i osób dbających o zdrowie. Na takie i podobne reklamy można się natknąć w wielu miejscach - internecie, sklepach, klubach fitness, kulturystycznych, siłowniach. Jednak nie ma gwarancji prawdziwości takich sloganów, czego boleśnie doświadczył ostatnio rekordzista Polski w pchnięciu kulą (21,97) Konrad Bukowiecki, tracąc tytuł mistrza świata juniorów. IAAF anulowało mu także rekord globu w tej kategorii. Higenamina, którą znaleziono w jego organizmie, pochodziła z zanieczyszczonych odżywek.

- Miałem nadzieję na uniewinnienie, bo nie zrobiłem niczego złego. Kupiłem dobrą odżywkę z renomowanej firmy. Sprawdziłem skład, nie było tam niczego niedozwolonego - podkreślił 20-letni lekkoatleta. Przepisy WADA są jednak bardzo restrykcyjne. Sportowiec jest odpowiedzialny za to, co znajduje się w jego organizmie. Nieważne, czy zrobił to świadomie, czy nie.

Janusz Krynicki, wieloletni przewodniczący Komisji Wyróżnień i Dyscypliny PZLA powiedział, że takich przypadków w ostatnich latach, w samej tylko lekkoatletyce, było sporo. Zawodnicy kupowali odżywki, na opakowaniach których widniał napis "doping free", a w rzeczywistości - po przebadaniu składu przez laboratorium - okazywało się, że zawiera niedozwolone środki. W niezbędne odżywki sportowcy mogą zaopatrywać się tylko w swoich związkach, o czym niektórzy "zapominają".

- Dlatego tak wielką wagę przywiązywać będziemy do edukacji, szczególnie wśród młodzieży, m.in. poprzez spotkania i korzystanie z nowoczesnych nośników. Nawiążemy współpracę z Ministerstwem Zdrowia oraz Głównym Inspektorem Sanitarnym. Problem dopingu nie ogranicza się tylko do wyczynu, a dotyka również sport masowy, zwłaszcza fitness i bieganie, którego popularność tak bardzo rośnie z każdym rokiem. Jaka to jest skala, trudno dziś ocenić. Światowe badania były przeprowadzone dawno temu, a my chcemy wiedzieć, jak to wygląda w Polsce - podkreślił Rynkowski.

Koordynator ds. walki z dopingiem w ministerstwie sportu Rafał Piechota zwrócił uwagę, że chociaż w pewnych dyscyplinach, zwłaszcza komercyjnych, jak np. KSW, istnieją podejrzenia o stosowanie przez zawodników zabronionych środków, to prowadzenie badań mija się z celem, jeśli te dziedziny, federacje czy stowarzyszenia nie mają żadnych regulacji prawnych, zgodnych ze Światowym Kodeksem Antydopingowym. To są - jak podkreślił - "instytucje prywatne".

Głównym zadaniem agencji pozostaje - podobnie jak w przypadku Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie, którą zastąpiła POLADA - realizacja kontroli antydopingowej, tak podczas zawodów, jak i poza nimi. W tym roku planuje się przeprowadzić 3600 badań w ramach narodowego planu, za rok - 4000, a w 2020 - dojść do 4500.

Agencja do dyspozycji ma obecnie ok. 50 kontrolerów, upoważnionych do pobierania próbek, głównie moczu. Te osoby przejdą sześciomiesięczne szkolenie zakończone egzaminem. Przejawem profesjonalizacji jest nadanie im szczególnego statusu wobec realizowania zadań dla dobra publicznego.

- Podlegają oni podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych ochronie, ale i odpowiedzialności, przewidzianej w Kodeksie karnym dla funkcjonariuszy publicznych. Szczególny status ma z jednej strony gwarantować tym osobom odpowiednią ochronę, z drugiej działać prewencyjnie w obliczu korupcyjnych propozycji. W ich ręce składamy wielkie zaufanie - zaznaczył Rynkowski.

W nowej, przeszkolonej ekipie ma być jak najwięcej osób z dodatkowymi uprawnieniami do pobierania krwi, a zespoły zostaną rozłożone równomiernie na terenie kraju. Piechota zapewnił, że nie ma takiej opcji, aby sportowiec podał próbkę kontrolerowi bez jego nadzoru.

- Kontroler musi obserwować dokładnie każdego zawodnika i nie rozstawać się z pobranym i zakodowanym materiałem aż do chwili jego przekazania do laboratorium - nadmienił.

Rynkowski poinformował, że w Zakładzie Badań Antydopingowych Instytutu Sportu pracuje obecnie około 15 osób. Czas wykonania standardowej analizy moczu jest różny i kosztuje 750 zł plus średnio 240 zł za pobranie.

- Koszty pokrywamy ze środków budżetowych w przypadku badań o charakterze narodowym. Za inne, wykonywane np. na zlecenie związków czy organizatorów imprez, płacą zleceniodawcy. Jeśli wynik jest pozytywny, a zawodnik życzy sobie ponowne przeprowadzenie analizy, czyli tzw. badanie próbki B, to wówczas on pokrywa koszty - tłumaczył.

Rynkowski wspomniał też o wyzwaniach, przed jakimi stanie POLADA.

- Czekają nas złożone kontrole, a system badań będzie rozwijany. Pierwsze poważne wyzwanie czeka nas we Wrocławiu, gdzie 20 lipca rozpoczną się igrzyska sportów nieolimpijskich - The World Games. Pobierzemy prawie 400 próbek, a zaangażowanych będzie 140 osób - poinformował.

POLADA przejmuje obowiązki kierowanej dotychczas przez prof. Jerzego Smorawińskiego Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie. Działać będzie jednak w zupełnie nowych warunkach prawnych. Powołująca ją ustawa, która weszła w życie 1 lipca, nie tylko nakazuje nakładanie na osoby zaangażowane w dopingowy proceder rutynowych w obrębie sportu sankcji dyscyplinarnych, lecz również przewiduje odpowiedzialność karną.

Karze podlegać będzie także osoba, której zostanie udowodnione prowadzenie obrotu zabronionymi substancjami. Tak samo odpowiadać może ten, kto podawał zabroniony środek zawodnikowi bez jego wiedzy lub wprowadził go na polski rynek.

Dotychczas polskie związki sportowe miały osobne struktury, które zajmowały się oceną, czy był stosowany doping i karaniem winnych. Ustawa oddaje te kompetencje wyłącznie POLADA. Agencja współpracować będzie z policją, strażą graniczną oraz izbą celno-skarbową. Ma to na celu wyeliminowanie zorganizowanego handlu niedozwolonymi środkami.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy