Reklama

Reklama

Polacy nie będą uprzywilejowani na Wielkiej Krokwi

- Wpływ na odległość Adama miał wiatr. Co kilka chwil jego kierunek się zmieniał - powiedział na łamach "Dziennika" drugi trener kadry polskich skoczków Łukasz Kruczek.

W pierwszym konkursie w norweskim Vikersund Małysz zajął 8. miejsce. Po pierwszej serii lider polskiej kadry zajmował dopiero 18. lokatę, ale doskonały skok w serii finałowej pozwolił mu awansować o dziesięć pozycji.

- Zawodnicy skakali w lepszych lub gorszych warunkach. Adam podobnie jak Andreas Kuettel, akurat trafił na te gorsze. Skok był dobry, ale o tym kto wygra decydował wiatr - stwierdził asystent Lepistoe.

- Robert Mateja popełnia błędy. Na mamucie to od razu oznacza skok o kilkadziesiąt metrów krótszy. A Kamil Stoch miał pecha. Jego skoki nie są złe, ale w warunkach, jakie mu się trafiły, nie miał szans na lepszą odległość. Cieszy, że skacze powtarzalnie. Jeśli w Zakopanem będą równie warunki, powinien uzyskać niezły wynik - tłumaczył Kruczek.

Reklama

Drugi konkurs w Vikersund nie odbył się z powody silnego wiatru. Najbliższe zawody Pucharu Świata w skokach zostaną rozegrane na Wielkiej Krokwi w Zakopanem.

- Wszystko wskazuje na to, że nie uda nam się potrenować na Wielkiej Krokwi przed konkursem. Tak jak inne drużyny narodowe będziemy mogli w Zakopanem wziąć udział tylko w oficjalnych treningach - podkreślił szkoleniowiec polskiego zespołu.

Polacy będą mogli wystawić w Zakopanem 10 zawodników. - Na pewno będzie to cała licząca siedem osób kadra A. Pozostałe trzy miejsca przypadną chłopakom z drugiej reprezentacji, ale kto to będzie, zadecydujemy dopiero na miejscu - zakończył Kruczek.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje