Reklama

Reklama

Podsumowanie transferów w NBA - cz. 2

Dzisiaj drugi dzień podsumowania transferów dokonanych w NBA - zespoły z Central Division, czyli dywizji najmniej aktywnej na rynku transferowym.

Chicago Bulls (39-17)

Przyszli: Zdrowi Carlos Boozer i Joakim Noah

Odszedł: James Johnson

Drużyna z Chicago w ostatnich dniach okna transferowego przeprowadzili tylko jedną transakcję, oddając do Toronto Raptors w zamian za wybór w pierwszej rundzie draftu 2011 roku. Będzie to numer w okolicach 26-30, tak więc nie za wysoko. Jednak dla Bulls inna rzecz jest ważniejsza. To stabilizacja składu i w końcu okazja do zgrywania się najlepszych graczy.

W końcu na początku sezonu Carlos Boozer był kontuzjowany i nie zagrał w pierwszych 18 spotkaniach drużyny. Jak wrócił do gry, do kontuzji nabawił się Joakim Noah. Razem zagrali tylko 9 spotkań i obecny stan zdrowia obu zawodników bedzie najlepszym transferem dla drużyny z wietrznego miasta. Ich zgranie w połączeniu ze świetnym Derrickiem Rose dają nadzieję na naprawdę dobry wynik w końcówce sezonu i w playoffs.

Reklama

Próbkę możliwości tej dwójki dał mecz przeciwko Miami Heat, w którym pokonali zdecydowanie Heat w walce o zbiórkę. Z resztą Bulls są na pierwszym miejscu jeśli chodzi o najmniejszą liczbę zbiórek odnotowywanych przez przeciwników w całej NBA. Co będzie jak Boozer nauczy się grać razem z Noah? Bójcie się Celtics i Heat, bo nie macie kogo przeciwstawić świetnie zbierającym Bykom.

Ocena transferów Bulls: 0 jeśli chodzi o transfery, 5 jeśli chodzi o powroty do zdrowia

Indiana Pacers (26-31)

Przyszedł: Frank Vogel (nowy trener)

Odszedł: Jim O'Brien (stary trener)

Team z Indiany nie przeprowadził żadnych ruchów transferowych, chociaż jednego byli bardzo blisko. Prawie pozyskali O.J. Mayo z Memphis Grizzlies w zamian za Josha McRobertsa. Władze Pacers jednak nie zdążyły zgłosić tej wymiany przed deadlinem i zostali z obecnym składem. Świetnym ruchem okazała się zmiana trenera. Frank Vogel uruchomił kilku zawodników do gry w większym wymiarze czasowym. Bardzo na tym korzysta przede wszystkim drugoroczniak Tyler Hansbrough, który w końcu zaczął pokazywać swój potencjał.

Odkąd Vogel przejął drużynę, Pacers mają bilans 7-4 i są na miejscu dającym awans do playoffs. Pytanie tylko czy drużyna dalej będzie się rozwijała w takim tempie jak ostatnio, czy nie przestanie. Na pewno porażka z Utah Jazz może dać trochę do myślenia. Wydaje się jednak, że był to wypadek przy pracy spowodowany słabą skutecznością.

Pacers wydają się mieć równy skład na wszystkich pozycjach. Każdy z zawodników pierwszej piątki spełnia swoje zadanie. Danny Granger jest pierwszym strzelcem, Roy Hibbert świetnie gra w środku, Darren Collison jest bardzo doświadczony jak na drugoroczniaka i świetnie sobie radzi z pozycją pierwszego rozgrywającego. Josh McRoberts jest świetnym "energizerem" i bardzo dobrym zawodnikiem w obronie 1 na 1. Wyrównana ławka rezerwowych potrafi przechylić szalę meczu na ich korzyść. To wszystko dzięki połączeniu doświadczenia Dahntay Jonesa, Jamesa Poseya z młodością i energią A.J. Price'a i Paula George'a.

Pacers zdecydowanie mogą być drużyną, która w pierwszej rundzie może wygrać 2 mecze i trochę zmęczyć kogoś z wielkiej trójki wschodu. Ale przy obecnym stanie posiadania na nic więcej ich nie będzie stać.

Ocena transferów Pacers: 4 za zmianę trenera, 1 za spóźnienie z O.J. Mayo

Milwaukee Bucks (22-35)

Przyszedł: Nikt

Odeszli: Brian Skinner, Garrett Temple

Milwaukee Bucks mają ciężki sezon. Wszystkie problemy Bucks krążą wokół kontuzji ich najlepszych zawodników. W drużynie nie ma ani jednego zawodnika, który zagrałby we wszystkich spotkaniach od początku sezonu. Andrew Bogut opuścił 9 meczów, podobnie John Salmons, Brandon Jennings 19, a Carlos Delfino i Carlos Gooden po 32. W zeszłym sezonie Bucks pokazali na co ich stać jeśli tylko są zdrowi. W tym natomiast są najgorszą drużyną jeśli chodzi o skuteczność rzutów z gry i średnią liczbę zdobywanych punktów.

Starają się to nadrobić obroną, w której są na 7. miejscu w NBA, ale to już nie wystarcza. Na szczęście kłopoty ze zdrowiem powoli się kończą i Bucks mogą w końcu zacząć grać swoją koszykówkę. Pamiętamy przecież jak w końcówce ubiegłego sezonu dobrze im szło i ile stracha napędzili Atlancie w pierwszej rundzie playoffs. Scott Skiles ma naprawdę u siebie sporo talentu, z którego mogą stworzyć ciekawą drużynę.

Dodatkowo transfery, których dokonali w przerwie międzysezonowej wydawały się naprawdę trafne. Tak więc jeśli zdrowie pozwoli, Bucks powinni poprawić swój bilans zwycięstw. Na playoffs szans już raczej nie mają, ale to nie przeszkadza w budowaniu zespołu na przyszły sezon. Tym bardziej, że po długim czasie wróci Michael Redd i będzie kolejną strzelbą, która może poprawić ich pozycję w lidze.

Ocena Bucks: Nie za ciekawie w tym sezonie, ale w przyszłym playoffs jak najbardziej możliwe.

Detroit Pistons (21-39)

Przyszedł: Nikt

Odszedł: Jeszcze nikt

Pistons są bardzo dziwnym przypadkiem. Drużyna zaczęła się rozsypywać gdy Rip Hamilton został posadzony na ławkę rezerwowych przez trenera Johna Kuestera. Hamilton nie wychodził na boisko przez kilkanaście spotkań, a trener nawet o tym z nim nie porozmawiał. Doprowadziło to do sytuacji, w której zawodnicy zaczęli stawać za jednym z siebie, a to prowadzi już tylko do jednego. Do tego, co się wydarzyło przedwczoraj.

Wszyscy zawodnicy poza sześcioma nie pojawili się na porannym treningu, tłumacząc się bólem żołądka, przeziębieniem, sprawami osobistymi, spóźnionym autobusem, albo w ogóle się nie tłumaczyli. Z tego względu w meczu z Sixers, gracze z Detroit zagrali tylko w sześciu. Teraz pozostaje pytanie co zrobi Joe Dumars. Z jednej strony może podziękować trenerowi i przyjąć kogoś nowego, co nie byłoby takim złym pomysłem, ale jednocześnie nie może odpuścić zawodnikom. Przecież dostają ciężkie pieniądze za swoją grę i coś takiego jak przychodzenie na treningi jest dla nich czymś naturalnym. Poza tym w ten sposób obrażają swoich kibiców, którzy płacą na pewno nie mało za bilety.

W związku z tym najbliższa przyszłość Pistons nie wygląda zbyt różowo. Co prawda jest na kim budować przyszłość, bo są młodzi Greg Monroe, Rodney Stuckey czy Austin Daye, ale z drugiej strony czy warto budować drużynę w takiej atmosferze? Jak dla mnie drużyna powinna zostać całkowicie przebudowana i wtedy dopiero będzie można pomyśleć o postępie.

Ocena Pistons: 2

Cleveland Cavaliers (11-47)

Przyszli: Baron Davis, Semih Erden, Luke Harangody

Odeszli: Jamario Moon, Leon Powe, Mo Williams

Cleveland Cavaliers to jedyna drużyna, która dokonała znacznych zmian w swojej kadrze. Nie ma się co dziwić patrząc na ich bilans 11-47. Zmiany, których dokonali jednak nie dają odpowiedzi w jakim kierunku idą. Z jednej strony pożegnali się z Mo Williamsem, żeby nie blokować miejsca Ramonowi Sessionsowi, ale z drugiej posadzenie Barona Davisa na ławce to samobójstwo dla chemii w szatni drużyny.

Innym tematem jest przyjście Semiha Erdena i Luke'a Harangody. Są to w końcu zawodnicy, którzy mogą pograć pod koszem. Przede wszystkim Erden da im centymetry pod koszem, których tak bardzo potrzebują. Jest to też dla niego duża szansa, żeby się rozwinąć. Najważniejsze jednak teraz dla Cleveland to... przegrywanie i zwiększanie szans na wysoki numer w drafcie. Z resztą Cavs będą mieli dwa wybory w pierwszej czternastce, dzięki pozyskanemu wyborowi z Clippers przy wymianie z Davisem. Także jest szansa na 2 wysokie numery i pożądne uzupełnienie składu.

Byron Scott ma teraz szansę zrobić przegląd wojsk przed kolejnym sezonem i odstrzelić tych, którzy nie rokują na przyszłość. Jedna zmiana, która może nastąpić jeszcze przed poniedziałkiem, to zwolnienie Anthony Parkera z kontraktu. Zainteresowanie nim wykazują chociażby Chicago Bulls.

Ocena transferów Cavs: 3+

Jutro zapraszam na ocenę Southeast Division!

Piotr Zarychta

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama