Reklama

Reklama

Podrażniona Kowalczyk pokaże klasę w sprincie?

Justyna Kowalczyk stoczyła piękną walkę w biegu na dystansie 10 km stylem dowolnym. Polka ambitnie walczyła, ale wystarczyło to do zajęcia, tylko lub aż, 5. miejsca. Ten bieg to już jednak historia.

Reportaż: Tak dorastała "Królowa nart"!

Opinie dotyczące pierwszego startu Kowalczyk w igrzyskach olimpijskich w Vancouver są podzielone. Jedni czują lekki niedosyt, bo nie ma medalu. Inni uważają, że 5. miejsce to bardzo dobre osiągnięcie naszej mistrzyni.

Przed startem Kowalczyk ostrożnie wypowiadała się o swoich szansach. Jej zdaniem główną faworytką była Szwedka Charlotte Kalla. Okazało się, że Polka miała w stu procentach rację. Kalla na trasie w Whistler Olympic Park była poza zasięgiem. Należy przypomnieć, że Szwedka nie brała udziału w cyklu Tour de Ski (wygranym przez Kowalczyk), by całą swoją energię skupić na przygotowaniu do igrzysk. Kalla zasygnalizowała dobrą formę tuż przed olimpiadą w Vancouver. W Pucharze Świata w Canmore wygrała właśnie bieg na 10 km stylem dowolnym (Kowalczyk była druga).

Reklama

Lepsza od Kowalczyk okazała się także 33-letnia Estonka Kristina Smigun-Vaehi, która również pobiegła znakomicie i zdobyła srebrny medal. Dwukrotna mistrzyni świata z Liberca zrobiła wszystko, żeby stanąć na podium. Na mecie padła wyczerpana z wysiłku. Okazało się, że o niespełna 6 sekund szybsza była Norweżka Marit Bjoergen i to jej przypadł brąz.

Wszyscy marzyliśmy o medalu i kibicowaliśmy Kowalczyk. Nie udało się w pierwszym starcie. To jednak nie koniec emocji związanych z występami naszej mistrzyni. W środę Polka stanie do rywalizacji w sprincie techniką klasyczną. W tej konkurencji Kowalczyk ma na koncie sporo sukcesów i będzie jedną z faworytek olimpijskich zmagań.

W tym sezonie Kowalczyk dwukrotnie wygrała zawody Pucharu Świata w sprincie klasykiem. Polka była najlepsza w fińskim Kuusamo i w generalnej próbie przedolimpijskiej w kanadyjskim Canmore. Ogólnie siedem razy stała na podium PŚ w tej konkurencji i dobrze się w niej czuje. Styl klasyczny jest domeną Kowalczyk, przekonywała nas o tym wielokrotnie. Sprint jednak to nie tylko walka z czasem, ale przede wszystkim z rywalkami - w każdym biegu bierze udział sześć zawodniczek. Na trasie zdarza się wiele nieprzewidzianych rzeczy: połamane kijki, narty, upadki. Jeden błąd może kosztować bardzo dużo, bo na krótkim dystansie nie ma czasu, żeby nadrobić straty.

Najgroźniejszą rywalką Kowalczyk będzie Petra Majdić. Większość zwycięstw w zawodach Pucharu Świata Słowenka odnosiła właśnie w sprincie. Na dodatek, Majdić nie wzięła udziału w biegu na 10 km stylem dowolnym, oszczędzając siły na środowy sprint. Kowalczyk musi także uważać na Bjoergen. Do faworytek należy również zaliczyć Finkę Aino Kaisę Saarinen.

Sama Kowalczyk czuła niedosyt po poniedziałkowym występie. Miała nawet powiedzieć do swoich serwismenów: "Jeszcze wszystkim pokażę". W sztabie liderki klasyfikacji generalnej PŚ panuje pełna mobilizacja. Zapowiadają się duże emocje!

Robert Kopeć

CZYTAJ TAKŻE:

Wściekła Kowalczyk: Jeszcze wszystkim pokażę

Majdic odcięta od świata przed walką z Kowalczyk

Kiełpińska: Widzę Kowalczyk ze złotym medalem w sprincie

Kowalczyk: Myślałam, żeby się wycofać

Rezultat Justyny to dobra pozycja wyjściowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje