Reklama

Reklama

Podprowadzające potrafią rozproszyć żużlowca. Brhel marzył, by nie miały spódniczek i przez to zawalił GP

Atrakcyjne kobiety pracujące przy zawodach żużlowych są od lat nieodłącznym elementem widowiska. Dobrze znane i widoczne są zwłaszcza podprowadzające, które przed startem wykonują przygotowane układy i wyginają się niemal tuż przed samym zawodnikiem. Choć ten jest zazwyczaj mocno skupiony na biegu, trudno czasami nie zwrócić uwagi na młodą, przeważnie bardzo zgrabną kobietę

Temat podprowadzających poruszało już kiedyś kilku zawodników. Zachwycał się nimi n. Czech, Bohumil Brhel. - Są bardzo ładne. Mogłyby być bez spódniczek. Ale słyszałem, że te podczas turniejów GP są naprawdę skąpo odziane - mówił. Wkrótce miał możliwość na własne oczy sprawdzić, jak wyglądają podprowadzające w cyklu, bo się do niego dostał. Chyba jednak za mocno się na nich skupił, bo jeździł fatalnie. Na temat dziewczyn wypowiadał się niegdyś także Robert Dados. - Człowiek musi myśleć tylko o żużlu, bo jak zacznie o czym innym, to może mieć kłopot - twierdził z rozbrajającą szczerością. Widzimy zatem, że mimo koncentracji na zawodach, żużlowcy potrafią zainteresować się podprowadzającymi.

Reklama

Patrzyła mi prosto w oczy. Ilekroć spojrzałem, to się gapiła. O co jej chodzi? - powiedział kiedyś jeden z zawodników bydgoskiej Polonii po zjechaniu z toru gdy bieg się zakończył. Ta sytuacja młodego żużlowca mocno rozproszyła i mogła realnie wpłynąć na jego wynik w danym wyścigu. Czasem jak widać, trudno jest tak po prostu się wyłączyć, zwłaszcza gdy kobieta jest w typie danego zawodnika. Nawet najbardziej skupiony człowiek, widząc atrakcyjną dziewczynę w kusym stroju, wykonującą ruchy mocno przyciągające wzrok, może na chwilę "odpłynąć". Jako że podprowadzające stoją w zasadzie tuż pod taśmą, niezauważenie ich wydaje się niemożliwe.

Coraz więcej dziewczyn ma także bardzo skąpy strój. Uwagę zwracają zwłaszcza podprowadzające z Leszna, które mają bardzo ponętny układ choreograficzny i mają odsłoniętych lub częściowo odsłoniętych wiele przyciągających męski wzrok części ciała. Widać to dobrze podczas transmisji telewizyjnych, widzą to także żużlowcy. Brhel może mówić o szczęściu. Gdyby jeździł kilkanaście lat później, a GP odbywałoby się na stadionie imienia Alfreda Smoczyka, mogłby mieć problem ze złożeniem się w łuki. W ogóle obecnie podprowadzające prezentują się bardziej okazale niż kiedyś, mają przede wszystkim o wiele lepiej przygotowane układy.

Warto także zwrócić uwagę na to, że nawet najpiękniejsza kobieta może mieć opory przed pokazywaniem się w bieliźnie lub bardzo skąpym stroju przed zawodnikami i telewidzami. Potrzeba dużej siły wewnętrznej, aby sprawdzić się w takiej pracy. Niektóre dziewczyny dodają sobie "odwagi" poprzez... alkohol. Jeden z dziennikarzy żużlowych powiedział kiedyś, że będąc wyczerpanym w trakcie zawodów przeprowadzanych w upale, wziął pierwszą z brzegu butelkę wody, by się napić. Należała do jednej z dziewczyn. Ku jego zdziwieniu, napój był z procentami.

Na koniec dodajmy, że kariera kobiet w sporcie żużlowym często zaczyna się właśnie od roli podprowadzającej. Marcelina Rutkowska, obecnie znana żużlowa dziennikarka, pierwsze kroki stawiała właśnie z parasolką. Podobnie jak Dagmara Krause. Wiele dziewczyn trafia dzięki tej pracy do klubowych telewizji czy dostaje różnego rodzaju zlecenia i propozycje. Dla niektórych praca pod taśmą to tylko sposób na zarobienie pieniędzy, dla innych prawdziwa pasja. Wiedza żużlowa części dziewczyn mogłaby zawstydzić niejednego mężczyznę uważającego się za znawcę tej dyscypliny. 

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje