Reklama

Reklama

Pływackie ślubowanie

Pływacy MKP Szczecin: 21-letnia Katarzyna Baranowska, 21-letni Mateusz Sawrymowicz i 23-letni Przemysław Stańczyk jako pierwsi z grona 260 polskich sportowców, szykujących się do startu w igrzyskach, złożyli ślubowanie, które przyjął prezes PKOl Piotr Nurowski.

Pływacy MKP Szczecin: 21-letnia Katarzyna  Baranowska, 21-letni Mateusz Sawrymowicz i 23-letni Przemysław  Stańczyk jako pierwsi z grona 260 polskich sportowców, szykujących  się do startu w igrzyskach, złożyli ślubowanie, które przyjął prezes PKOl  Piotr Nurowski.

"Ja, reprezentant Polski na Igrzyska XXIX Olimpiady w Pekinie, uroczyście przyrzekam przestrzegać obowiązujących przepisów i regulaminów sportowych, zasad fair play oraz godnie i z pełnym zaangażowaniem rywalizować na rzecz chwały naszej Ojczyzny, pomnażając dorobek polskiego sportu" - ślubowała wspomniana trójka, a wraz z nimi ich trener Mirosław Drozd oraz lekarz Robert Śmigielski.

Szczecińscy pływacy trenowali w ostatnich tygodniach w hiszpańskim ośrodku w Sierra Nevada w Górach Betyckich. W poniedziałek odlecą do Japonii na wyspę Honsiu, gdzie w Toyamie do 5 sierpnia będą kontynuowali przygotowania do startu w Pekinie.

Reklama

Mirosław Drozd przyznał, że na wysokości ponad dwóch tysięcy metrów nad poziomem morza organizmy jego podopiecznych zostały poddane katorżniczemu wysiłkowi, ale ... " Tylko tak wykuwa się olimpijską formę. Z realizacji planu jaki sobie założyliśmy, jestem zadowolony. Wykonaliśmy go w dziewięćdziesięciu kilku procentach".

Dodał, że bardzo dobre było wyżywienie w ośrodku, które musiało być odpowiednio dobrane do wykonywanej przez pływaków pracy. Ponadto zabrane zostały z Polski ulubione przez jego podopiecznych produkty. Na przykład Mateusz Sawrymowicz zajadał się suchą krakowską... Zapytany czy zabierze taką kiełbasę również do Pekinu, odpowiedział:

"Nie wiem czy w ogóle, z uwagi na bezpieczeństwo pokarmowe, będzie można wwozić do Chin jakiekolwiek produkty, ale nawet gdyby było dozwolone, to i tak nie wezmę. Nie ma takiej potrzeby, wystarczy mi to, co będzie do jedzenia podawane w wiosce olimpijskiej".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL