Reklama

Reklama

PLH: Tylko Górale z kompletem punktów w 2010 r.!

Horror w Tychach! GKS dopiero po karnych pokonał Zagłębie Sosnowiec. Mistrz Polski - ComArch/Cracovia wypunktował w Janowie Naprzód - 5-0, a jedyną drużyną, która nie straciła punktu w 2010 r. pozostaje Wojas/Podhale, który u siebie ograł JKH Jastrzębie-Zdrój 3-2.

- Jesteśmy zadowoleni tylko ze zwycięstwa, bo styl pozostawiał wiele do życzenia. Brakowało nam szybkości i agresywności, Bardziej zmagaliśmy się z własną słabością, niż z rywalem - powiedział trener "Szarotek" Milan Janczuszka.

Górale lubią na początku meczu pozwolić dojść do głosu gościom. Najwyraźniej zdobyte przez przyjezdnych prowadzenie mobilizuje ich do skuteczniejszej gry. W piątkowym spotkaniu z Naprzodem jako pierwsi gola w nowotarskiej hali strzelili janowianie. W starciu z JKH Krzysztofa Zborowskiego pokonał Sebastian Kowalówka, ale już 32 s. później wyrównał Milan Baranyk.

Reklama

Z trafienia "Barana" mało kto się cieszył. Nie dlatego, że było brzydkie, tylko mało kto zauważył, że "guma" wpadła do siatki. Na dodatek krążek po strzale Milana natychmiast wypadł z bramki i gra toczyła się dalej, a sędzia bramkowy nie zapalił czerwonej lampki! Dopiero w przerwie, na wniosek zawodników Podhala sędzia główny Zbigniew Wolas obejrzał zapis wideo, z którego jasno wynikało, że padł gol na 1-1.

- Podjechał do mnie Rafał Sroka i poprosił o analizę wideo. Nie pozostawiała wątpliwości, krążek odbił się od podstawy bramki i wyszedł przed nią - powiedział nam sędzia Wolas.

- To chyba mój pierwszy gol w karierze, którego nawet nie widziałem - przyznał Milan Baranyk.

- Bramka była ewidentna. Kosowski zrobił szpagat, ale był już za linią bramkową - przekonywał Rafał Sroka, który z małym synkiem na rękach udzielał wywiadów.

Do niecodziennego zdarzenia doszło w końcówce II tercji. Jastrzębianie grali w przewadze pięciu na trzech i strzałem spod niebieskiej linii po lodzie do siatki trafił Grzegorz Piekarski, lecz sędzia bramki nie uznał, gdyż zauważył, że chwilę wcześniej Maciej Urbanowicz wybił bramkarzowi Krzysztofowi Zborowskiemu kija z ręki, za co dostał karę.

Kontaktowa bramka i tak padła na początku III odsłony. W niegroźnej sytuacji Krzysztof Zborowski wyszedł z bramki i zamiast oddać krążek któremuś z partnerów, wybił wprost na kij Krzysztofa Kąkola, który posłał go pod poprzeczkę, zanim golkiper "Szarotek" zdążył zająć pozycję między słupkami.

W tym momencie "Szarotki" były na prowadzeniu tylko dzięki zadziorności Marcina Kolusza i uderzeniu bez przyjęcia Frantiszka Bakrlika, który dał im gola w osłabieniu.

W III tercji przeważali jastrzębianie, którzy byli agresywniejszą stroną, ale i tak zdołać nie wyrównali, choć w ostatniej minucie wycofali bramkarza. Na pustą bramkę mógł trafić Tomasz Malasiński, lecz nie trafił.

- W hokeju jest jak w boksie, jak sam nie dasz, to zainkasujesz. Mieliśmy tyle sytuacji, ale ze skutecznością jesteśmy na bakier. Dobrze, że chociaż podnieśliśmy się po ostatnim laniu z Zagłębiem 2-8 i w tym meczu już wstydu nie przynieśliśmy - powiedział po spotkaniu trener JKH Wojciech Matczak.

W pozostałych meczach Cracovia wypunktowała Naprzód, ale najciekawiej było w Tychach, gdzie GKS potrzebował rzutów karnych, by pokonać Zagłębie. Bohaterem meczu zostali strzelec dwóch goli, a także skuteczny egzekutor karnego - Robin Bacul, a także bramkarz tyszan - Arkariusz Sobecki, który nie pozwolił się nikomu pokonać w rzutach karnych.

Michał Białoński, Nowy Targ

Wojas/Podhale - JKH Jastrzębie-Zdrój 3-2 (1-1, 2-0, 0-1)

Bramki: 0-1 Kowalówka (11:58), 1-1 Baranyk (12:30), 2-1 Dziubiński (24:40 Galant, Malasiński w przewadze), 3-1 Barlik (38:40 Kolusz w osłabieniu), 3-2 Kąkol (42:45).

Wojas/Podhale: Zborowski - Iviczić, Sroka, Kmiecik, Zapała, Baranyk - Dutka, Suur, Ziętara, Voznik, Bakrlik - Łabuz, Galant, Malasiński, Dziubiński, Gruszka - Sulka, Neupauer, Bryniczka.

JKH: Kosowski - Bryk, Wolf, Lipina, Zdeniek, Zdrahal - Dąbkowski, Piekarski, Danieluk, Kowalówka, Urbanowicz - Górny, Pastryk, Kulas, Kiełbasa, Kąkol.

GKS Tychy - Zagłębie Sosnowiec 5-4 w karnych (1-1, 1-2, 2-0, 0-0, karne: 1-0)

Bramki: 1-0 Bagiński (2:03 Kotlorz w osłabieniu), 1-1 Luka (15:45 T. Da Costa w przewadze), 1-2 T. Da Costa (25:45), 1-3 Koszarek (34:05 Różański), 2-3 Krzak (36:02 w przewadze), 3-3 Bacul (46:22 Paciga), 4-3 Bacul (49:18 Paciga, Proszkiewicz), 4-4 T. Da Costa (59:09), 5-4 Bacul (65. z karnego).

Akuna Naprzód - Comarch Cracovia 0-5 (0-2, 0-1, 0-2)

Bramki: Musial (1:39 Radwański), 0-2 L. Laszkiewicz (14:55 Słaboń), 0-3 Pasiut (22:30 Piotrowski) 0-4 Piotrowski (42:04 Pasiut, Drzewiecki), 0-5 Dudasz (53:49 w podwójnej przewadze).

Akuna Naprzód: M. Elżbieciak (Jakubowski) - Bernacki, Działo, Sowiński, Salamon, Gryc - Kulik, Pawlak, Pavlis, Kubenko, Jóźwik - Zatko, Kurz, Pohl, Słodczyk (2), Kaciř - Gwiżdż, Gretka, Słowakiewicz, Jastrzębski, Ł. Elżbieciak.

Comarch Cracovia: Rączka (Radziszewski) - Csorich, Bondarevs, L. Laszkiewicz, Słaboń, D. Laszkiewicz - Dudaš (2), Dulęba, Radwański, Musial, Łopuski - Noworyta, Kłys, Piotrowski, Pasiut, Drzewiecki - Landowski, Guzik (2), Wajda, Rutkowski (4), Witowski.

Kary: 2 min. - 8 min.

Sędzia: Maciej Pachucki.

Widzów: 1000

***

Hokejowa grupa B:

GRUPA SŁABSZA

Energa/Stoczniowiec Gdańsk - Aksam/Unia Oświęcim 2-5 (2-0, 0-2, 0-3)

Bramki: 1-0 B. Wróbel (2:42 Chmielewski, M. Wróbel w podwójnej przewadze), 2-0 Furo (3:10 Rompkowski, Skutchan w podwójnej przewadze), 2-1 Tabaczek (29:05 Tabaczek), 2-2 Buczek (37:51 Tabaczek), 2-3 Stachura (42:23 Tabaczek), 2-4 Szewczyk (49:18 Szewczyk), 2-5 Buczek (50:56 Javin).

KTH Krynica-Zdrój - KH Ciarko Sanok 3-4 po dogr. (1-1, 0-1, 2-1, 0-1)

Bramki: 0-1 Czacho (9:42 w osłabieniu), 1-1 Zabawa (18:25 Rajski), 1-2 Mermer (30:12 Ćwikła), 1-3 Valeczko (46:40 Rąpała), 2-3 Pach (47:13 Błażowski), 3-3 Horny (50:00 Dubel, Chabior), 3-4 Valeczko (61:40 Rąpała).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje