Reklama

Reklama

Piotr Makowski: Spotkanie z czołgiem

- Pewnie, że chcielibyśmy grać o złoto. Nikt z nas tego meczu nie odpuścił, a dziewczyny udowodniły to w trzecim i czwartym secie. Po prostu, zespół holenderski był za mocny - powiedział Piotr Makowski, który w zastępstwie Jerzego Matlaka, prowadził Polki w półfinałowym spotkaniu z Holandią (1:3).

Dwa pierwsze sety "Biało-czerwone" przegrały zdecydowanie 11:25 i 15:25. W trzeciej i czwartej odsłonie gra naszych zawodniczek wyglądała już zdecydowanie lepiej. - Musieliśmy przyspieszyć grę na skrzydłach. To się udało zrobić. Poza tym poprawiliśmy przyjęcie, bo grając wysokie piłki zawsze trafialiśmy na podwójny blok. Trener Selinger powiedział, że nie widział jeszcze tak dobrze grającego swojego zespołu i ja to potwierdzam. To było takie spotkanie z czołgiem - stwierdził Makowski.

Reklama

- Holenderki trenują w tym samym niezmienionym składzie już pięć lat. W takim okresie można wypracować bardzo dobry system współpracy bloku z obroną. Obecnie jest to podstawa w siatkówce. "Pomarańczowe" grają to perfekcyjnie. Łączą elementy z męskiej siatkówki. Być może jest to proste, ale po warunkiem, że ma się takie atuty w ręku jak Manon Flier, Chaine Staelens, Caroline Wensink, Ingrid Visser. Wymienione zawodniczki, to są takie "gwoździe" w ataku - dodał drugi trener reprezentacji Polski.

Zdaniem Makowskiego, "Biało-czerwone" zagrały najgorzej w bloku. - To wynika z tego, że przeciwstawić się np. Manon Flier jest naprawdę bardzo trudno - zaznaczył.

W czwartym secie nasze siatkarki prowadziły już 17:15. Holenderki jednak szybko odrobiły straty. - Dam przykład. Naszym zdaniem Joanna Kaczor ma w każdym elemencie olbrzymi potencjał. W nadchodzącym sezonie będzie grała w najlepszej lidze świata czyli włoskiej Serie A. Jeśli rozwinie swoje umiejętności gry w obronie, to da nam być może następne dwie piłki, które będziemy mogli zagrać w ataku. W tym kierunku trzeba zmierzać. Poprawimy system gry blok-obrona, poprawimy kontratak i będzie lepiej - podkreślił szkoleniowiec.

Polskie siatkarki czeka w niedzielę mecz o brązowy medal. Prawdopodobnie rywalkami "Biało-czerwonych" będą Niemki. - Zaczynamy od zera.

Graliśmy w tym roku zespołem niemieckim, ale nie było wówczas dwóch czołowych zawodniczek - Kerstin Tzscherlich i Christiane Furst. Jest to bardzo dobry zespół pracujący w tym składzie od trzech lat z trenerem Giovannim Guidettim. Na pewno przystąpimy do meczu o brąz z wiarą i przygotowani. Wiemy o co gramy i sądzę, że zregenerujemy siły - zakończył Makowski.

Robert Kopeć, Łódź

Czytaj także:

Tutaj znajdziesz relację z meczu Polska - Holandia 1:3

Anna Barańska: Nie dałyśmy rady

Trener Holenderek: Zagraliśmy fenomenalnie

Dowiedz się więcej na temat: czołgi | biało | siatkarki | Makowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje