Reklama

Reklama

Piłkarze Wisły ze "Szlachetną Paczką"

Środę - dzień wolny od treningu czterej piłkarze "Białej Gwiazdy" poświęcili na wielkie zakupy w jednym z krakowskich hipermarketów. Zakupione przez nich produkty trafią do czteroosobowej rodziny w ramach akcji "Szlachetna Paczka".

W tym roku drużyna Białej Gwiazdy postanowiła obdarować rodzinę, w której mama samotnie wychowuje trójkę synów - zapalonych kibiców piłki nożnej. Głowa rodziny, czyli pani Kasia, sama musi zarobić na utrzymanie dzieci. Nie otrzymuje żadnej pomocy od byłego męża, dlatego sytuacja materialna jej oraz chłopców jest nie najlepsza. Rodzinie najbardziej potrzebna jest żywność i środki czystości, chłopcom brakuje podstawowych ubrań, dlatego każda forma pomocy jest dla niej dużym wsparciem.

Około godz. 14 Nourdin Boukhari, Milan Jovanić, Dragan Paljić i Gordan Bunoza pojawili się w hipermarkecie, gdzie rozpoczęli wielkie zakupy. Najwięcej problemów było z wyborem ubrań dla chłopców. Milan Jovanić specjalnie udał się na poszukiwanie centymetra, którym można było zmierzyć obwód spodni w pasie. W tym wypadku dużą pomocą wykazali się opiekunowie rodziny, którzy razem z piłkarzami wybrali odpowiednie rozmiary spodni, bluz i butów.

Reklama

Milan okazał się ekspertem od proszków do prania. "Najlepszy jest ten" - mówił, wskazując na jeden z nich. "Ja wiem to, bo mimo że mam narzeczoną, to jakbym jej nie miał - wszystko w domu robię sam. Piorę, sprzątam, gotuję" - tłumaczył z uśmiechem. Wszystkich rozbawiał Nourdin Boukhari, który wziął z półki proszek do prania ręcznego i reklamował go jako idealną pastę do zębów.

Zawodnicy nie ograniczali się tylko do rzeczy, znajdujących się na listach. Sami szukali, czego pani Kasia i jej synowie mogliby potrzebować. "To będzie na pewno jedna z większych paczek w tym roku. Przy kolejnych półkach coraz bardziej się cieszyliśmy widząc, ile rzeczy piłkarze wkładają do koszyków. Postawa piłkarzy Wisły jest niesamowita. Kiedy mieli na liście napisane `słoik ogórków', brali całą zgrzewkę, kiedy mieli napisane `pasta do zębów', to brali dziesięć opakowań. Ta rodzina na pewno będzie się bardzo, bardzo cieszyć. Piłkarze ani trochę nie oszczędzali. Jeden z nich przy mnie powiedział: `Nie ma co oszczędzać, gdy się pomaga'. To jest niezwykła i szlachetna postawa" - powiedziała pani Agata Mardosz ze "Szlachetnej Paczki".

Zakupów było bardzo dużo, ale okazało się, że z zebranych przez piłkarzy Wisły pieniędzy została suma, która pozwoli na naprawę piecyka gazowego, o którą bardzo prosiła mama chłopców.

Przygotowana przez Wiślaków paczka trafi za kilka dni do jednego z magazynów "Szlachetnej Paczki", a następnie zostanie przekazana pani Kasi i jej synom. Mamy nadzieję, że dzięki temu w tym roku święta rodziny, której Wisła Kraków zdecydowała się pomóc, będą radosne i szczęśliwe.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy