Reklama

Reklama

Piłkarze przeżyli chwile grozy

Piłkarze Portsmouth w dramatycznych okolicznościach rozpoczęli tournee po Nigerii - pilot ich samolotu musiał poderwać maszynę tuż nad pasem, kiedy podchodził do lądowania.

Przez 30 minut samolot krążył w burzy nad górami i dopiero po upływie tego czasu bezpiecznie wylądował.

Pilot wyjaśnił pasażerom, że musiał wzbić się w powietrze, gdyż nie dostał pozwolenia na lądowanie.

"To był świetny lot do czasu lądowania - nie wiedzieliśmy co się dzieje, gdy samolot nagle poderwał się w powietrze. Byliśmy w szoku, ponieważ nikt nas nie ostrzegł o zagrożeniu. Słowa uznania należą się pilotowi - wyjaśnił nam, że nie mógł skontaktować się z wieżą i dlatego zdecydował się na tak odważny manewr" - powiedział obrońca Portsmouth Linvoy Primus.

Reklama

Po wylądowaniu pilot usłyszał oklaski od 40 obecnych na pokładzie piłkarzy i trenerów. W Nigerii Portsmouth zmierzy się z Kano Pillars oraz mistrzami Anglii i triumfatorami Ligi Mistrzów - Manchesterem United.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL