Reklama

Reklama

Piąty mecz finałowy dla Turowa. Show Jacksona i Thomasa

W piątym meczu ekstraklasy koszykarzy Asseco Prokom Gdynia przegrał u siebie z PGE/Turowem Zgorzelec 79:84 i to zgorzelczanie są bliżej mistrzostwa Polski! PGE/Turów prowadzi w serii do czterech zwycięstw 3-2, a w piątek gra u siebie!

Piąta finałowa konfrontacja Prokomu i Turowa była niezwykle emocjonująca i zacięta, jednak jej poziom pozostawiał sporo do życzenia. Wyraźnie widać, że zawodnicy obu zespołów odczuwają trudy rywalizacji w play off.

Reklama

Początek spotkania należał do gości, którzy po akcji 2+1 Konrada Wysockiego wygrywali 9:2 - jedyne punkty zdobył dla gospodarzy Qyntel Woods. Po raz pierwszy gdynianom udało się wyjść na prowadzenie w 11. minucie - po rzucie za trzy Tommy Adamsa było 20:18 dla mistrzów Polski.

W 18. minucie Woods trafił w podkoszowej walce w twarz Ivana Zigeranovicia, dla którego ten mecz, a może i sezon, już się zakończył. Serbskiego zawodnika z podejrzeniem złamania nosa oraz wstrząśnienia mózgu zniesiono z boiska na noszach i odwieziono do szpitala.

Za chwilę w starciu z Krzysztofem Szubargą w głowę został uderzony David Jackson, ale po zabiegach na ławce rezerwowych Amerykanin z podbitym okiem wrócił w drugiej połowie na parkiet. W tym momencie jego zespół miał co odrabiać, bo w 19. minucie po zagraniu Piotra Szczotki gospodarze wygrywali 35:26.

W 22. minucie po trójce Szubargi zrobiło się nawet 41:31 dla Asseco Prokom - było to najwyższe prowadzenie w tym spotkaniu. Co prawda gościom udało się zniwelować straty do stanu 44:41 dla rywali, jednak kolejne minuty nie przebiegały po ich myśli.

W 23. minucie cztery faule miał Robert Tomaszek, który usiadł na ławce rezerwowych. Wobec wcześniejszej kontuzji Zigeranovicia koszykarze Turowa musieli radzić sobie fragmentami bez klasycznego centra. Co gorsza, dwie minuty później czwarte przewinienie popełnił też jedyny rozgrywający gości Torey Thomas.

Pomimo tego zawodnikom ze Zgorzelca udało się nie tylko zniwelować straty, ale samemu wyjść tuż przed końcem trzeciej kwarty na prowadzenie 54:52. Na początku ostatniej odsłony zrobiło się 56:52 dla gości, jednak mistrzowie Polski w 38. minucie po punktach bardzo dobrze grającego Adama Hrycaniuka było 64:61.

Dziewięćdziesiąt sekund przed końcem na tablicy widniał remis 64:64 i żadnej z drużyn nie udało się w zasadniczym czasie gry powiększyć swojego punktowego dorobku.

W dogrywce świetnie spisywał się Kickert oraz Thomas, który miał dwie trójki z rzędu. 56 sekund przed ostatnią syreną po trafieniu Michała Gabińskiego Turów wygrywał 76:71 i nie pozwolił, pomimo ambitnej pogoni gospodarzy, odebrać sobie zwycięstwa.

Powiedzieli po meczu:

Jacek Winnicki trener PGE Turów Zgorzelec: "Przed rozpoczęciem finałowej rywalizacji z Asseco Prokom nikt nie dawał nam najmniejszych szans na zwycięstwo, tymczasem teraz brakuje nam tylko jednej wygranej do zdobycia mistrzostwa Polski.

To blisko, ale jednocześnie wciąż daleko, tym bardziej, że gdynianie są bardzo dobrym zespołem. W tym meczu dominowała wielka walka. Świetnie wytrzymaliśmy trudy tego spotkania, zagraliśmy bardzo agresywnie, zatrzymaliśmy gospodarzy w kilku kluczowych momentach i nie załamaliśmy się przy wysokim prowadzeniu rywali. Po twarzy Davida Jacksona widać, że walka była niesamowita, ale my jesteśmy na nią przygotowani. Zrobimy wszystko, aby w piątek w Zgorzelcu zapewnić sobie mistrzostwo Polski".

Tomas Pacesas trener Asseco Prokom Gdynia: "Gratuluję rywalom zwycięstwa. Pomimo porażki uważam, że zagraliśmy bardzo dobry mecz. Popełniliśmy tylko 11 strat, wygraliśmy też walkę na tablicach. Przegraliśmy przez słabszą skuteczność, bo sam naliczyłem, że nie trafiliśmy 5-6 banalnych rzutów spod samego kosza. Zagraliśmy ambitnie, z determinacją i przy pełnej koncentracji, a o wyniku spotkania zadecydowały detale. Prowadząc wysoko różnicą dziewięciu punktów daliśmy jednak wrócić gościom do gry. Teraz musimy pokazać charakter, zmobilizować się i wygrać w Zgorzelcu".

David Jackson koszykarz PGE Turów Zgorzelec: "Jesteśmy bardzo szczęśliwi. W tym meczu przeżywaliśmy też ciężkie chwile, ale się nie poddaliśmy. Walczyliśmy zażarcie jak prawdziwa drużyna, co dało nam zwycięstwo. Po mojej twarzy oraz po tym, co przytrafiło się Ivanowi Zigeranoviciowi widać, jak zacięta jest ta rywalizacja. Tak się jednak gra w finałach i na taką twardą walkę trzeba być przygotowanym. Teraz mamy dwa dni, aby jak najlepiej przygotować się do szóstego meczu".

Krzysztof Szubarga koszykarz Asseco Prokom Gdynia: "Zapewniam, że nie poddajemy się. Przegraliśmy co prawda bardzo ważne piąte spotkanie, ale wierzę, że zwyciężymy w piątek w Zgorzelcu i doprowadzimy do siódmego meczu w Gdyni".

Piąty mecz finałowy:

Asseco Prokom Gdynia - PGE Turów Zgorzelec 79:84 (17:18, 19:13, 16:23, 12:10, 15:20).

Stan rywalizacji play off (do czterech zwycięstw) 3-2 dla Turowa. Szósty mecz w piątek w Zgorzelcu.

Asseco Prokom Gdynia: Qyntel Woods 18, Daniel Ewing 15, Adam Hrycaniuk 13, Krzysztof Szubarga 10, Ronnie Burrell 7, Ratko Varda 6, Piotr Szczotka 4, Courtney Eldridge 3, Tommy Adams 3, Adam Łapeta 0.

PGE Turów Zgorzelec: David Jackson 18, Torey Thomas 17, Konrad Wysocki 11, Robert Tomaszek 11, Michał Gabiński 11, Daniel Kickert 10, Bartosz Bochno 3, Michael Kuebler 2, Ivan Zigeranović 1.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje