Reklama

Reklama

Paweł Zarzeczny: Ale wkoło niewesoło

To były jedne z najsmutniejszych dni w naszym sporcie. Wspaniała Otylia Jędrzejczak odbiera nagrodę dla Najlepszego Sportowca Polski 2005. Jest ubrana na czarno, płacze. Ale obiecuje trenować i walczyć o medale.

Nikt nie mówi, że nagrodą dla niej jest kolejny szybki samochód. Tak jak w domu powieszonego nie mówi się o sznurku.

Szef sejmowej komisji sportu Janusz Wójcik (Samoobrona) jedzie w nocy po balu na "bańce". Okazuje się paradoksalnie, że w ten sposób ma szansę założyć koło posłów niezrzeszonych IV RP, rosnące po każdych kolejnych imieninach. Lepper wymięka...

Inny szef sejmowej komisji, finansów, mówi że nie ma już po co budować Stadionu Narodowego w stolicy, bo pilniejsze zdaje się wsparcie Świątyni Opatrzności Bożej. I że według niego tam właśnie zaglądać będzie więcej ludzi (Panie kochany, a jak pan wytłumaczy, że papież Benedykt zmienił termin pielgrzymki do Polski z czerwca, bo akurat mundial, na maj?).

Reklama

W sportowym plebiscycie telewizji, pokazanym w sobotę, ludzie nie wiedzą gdzie odbędą się najbliższe igrzyska olimpijskie - w Zakopanem? Nieee?? No to nie wiemy gdzie...

Gazety radzą nam cieszyć się z takich sukcesów jak kontrakt Kubicy z nie wiadomo czym (rezerwowy kierowca do pchania autobusu). Albo z drugiego miejsca Stocha (na treningu) czy fenomenalnego występu Kuszczaka (w kolejnym przegranym meczu WBA). A jaki jest hit każdego kolejnego dnia? Oto Dudek po raz 140 (141, 142, 143, czuj czuj czuwaj!) zapowiada rozstanie z Liverpoolem, cóż za determinacja, Jerzy, jesteśmy z Tobą! Knurów czeka!

A prezes Zygo z Legii dostał podobno ofertę z Realu Madryt. Chcą tam oczyścić centrum miasta z kibiców i nie mają żadnego pomysłu.

No a Rumuni podobno nie chcą już iść do krakowskiej Wisły za żadną kasę. Ktoś im na migi przetłumaczył, że do Niemiec i na Zachód to nie przez Wisłę biegiem trzeba, ale raczej wpław przez Odrę...

Na przednówku są też na szczęście także objawy pozytywne. Nasi futbolowi prezesi, zachowujący się całkiem jak pijacy wyprzedający każdą rzecz z chałupy, paru najlepszym zawodnikom już załatwili wakacyjną robotę przy zbieraniu śliwek (Sobol i Włodar). Wyjazd gwiazd wzmocni wprawdzie protesty na internetowych forach, ale ograniczy zarazem - zdaniem Związku Lekarzy - szkodliwą dla zdrowia masturbację.

No, ale na koniec, najważniejsze, w ten smutny weekend przed igrzyskami w Turynie utrzymał się na posadzie obertrener Kuttin. Nic dziwnego i nic niewytłumaczalnego. Oto Heniek zeznał przed narciarską komisją co następuje:

"Chcieliście ode mnie tego, żeby wszyscy w Polsce skakali tak jak Małysz. No i co? No i ja to dla was zrobiłem".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje