Reklama

Reklama

Paulina Chylewska: Pokora - słowo-klucz w sukcesach Świątek i Zmarzlika

Pokora – nazwisko głównego bohatera najnowszej powieści Szczepana Twardocha. Książki wyjątkowej i – moim zdaniem – wybitnej, choć wybitnie smutnej… ale dziś nie o książce, a o sporcie będzie mowa – pisze w debiutanckim komentarzu dla Interii Paulina Chylewska z Polsatu Sport.

Pokora - jest też wspólnym mianownikiem sportowców, którzy w miniony weekend pokazali, że ta cecha oraz upór, a przede wszystkim ciężka praca i determinacja w dążeniu do celu zawsze popłacają. Ale u naszych bohaterów obserwujemy mieszankę wręcz wybuchową. Pokora łączy się bowiem z niesamowitą pewnością siebie. Niemożliwe? A jednak...

Reklama

Bartosz Zmarzlik - dziś z dumą mówimy: "dwukrotny mistrz świata na żużlu". Napisał własną, niezwykłą historię. Dwudziestopięciolatek jest pierwszym Polakiem, który nie tylko powtórzył wyczyn Jerzego Szczakiela i Tomasza Golloba, ale dołożył jeszcze obronę tytułu. 

To właśnie gorzowski młodzian znalazł się w panteonie najwybitniejszych żużlowców, którym udała się ta sztuka, obok Maugera, Fundina, Gundersena, Nielsena, Rickardssona i Pedersena. 

Dlaczego jemu się udało? Bo ma niezwykły talent - pokazuje to choćby jego młodzieżowa kariera. Bo zawsze mu się chce - nie ma dla niego zawodów mniej istotnych, czy "treningowych" wyścigów. Zawsze daje z siebie 100 procent. Nawet wtedy, gdy zalicza upadek, zbyt szybko wychodzi spod taśmy czy zrywa łańcuch. 

Bo ma niezwykłe wsparcie rodziny, choć był czas, po wypadku starszego brata, gdy mama zabroniła mu startów. 

Bo chce korzystać z doświadczeń i podpowiedzi mistrza - nawet w czasie zawodów potrafi zadzwonić do Tomasza Golloba z prośbą o podpowiedź czy opinię. 

Bo jest pokorny - na Gali Mistrzów Sportu, odbierając nagrodę dla Najlepszego Sportowca 2019 roku, cieszył się jak dziecko, choć w obliczu drugiego miejsca Roberta Lewandowskiego czuł się onieśmielony... 

Bo nigdy nie odmawia rozmowy, uścisku dłoni, czy autografu (oczywiście w czasach poza pandemicznych), bo wie, że sport bez kibiców właściwie nie ma sensu...  

I doskonale wie, po co wyjeżdża na tor. Chce być najlepszy... wróć! Jest najlepszy! I dziś nikt nie ma prawa tego podważać.

Iga Świątek - ćwierćfinalistka Rolanda Garrosa. Ile Polek przed nią oglądaliśmy w tej rundzie wielkiego szlema? Aż trudno w to uwierzyć! Tylko dwie! Agnieszka Radwańska i.. Jadwiga Jędrzejowska - wybitna przedwojenna tenisistka. Wow! 

Dziewiętnastolatka podbija świat tenisa! Dlaczego? Bo ma świetne warunki fizyczne i talent, który doprowadził ją już do juniorskich turniejów wielkoszlemowych: Wimbledonu 2018 w grze pojedynczej oraz French Open 2018 w grze podwójnej, w parze z Caty McNally. 

Bo jest zdeterminowana i nigdy się nie poddaje, nawet po kontuzji w 2016 roku i długiej, żmudnej rehabilitacji, mimo wielu momentów zwątpienia, wróciła silniejsza i bardziej zmotywowana. 

Bo może liczyć na wsparcie rodziny, ale też to właśnie rodzina sprowadza ją "na ziemię", gdy zachodzi taka potrzeba. 

Bo w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji szuka plusów - lockdown nawet ją ucieszył, bo miała więcej czasu, by przygotować się do matury. Bo wyciąga wnioski - po pokonaniu drugiej rakiety świat mówi "nie dociera do mnie to, co się właśnie wydarzyło", ale zaraz dodaje "czułam, że gram perfekcyjnie, byłam niesamowicie skoncentrowana". Rok wcześniej grała z Simoną Halep, także w 1/8 finału Rolanda Garrosa i przegrała... w 45 minut. 

Bo jest pokorna - wie, że najlepsze jeszcze przed nią i z rozczulającym uśmiechem odbiera gratulacje, już obmyślając plan na kolejny mecz. I doskonale wie po co wychodzi na kort. Chce być najlepsza! I jest na najlepszej drodze, by to osiągnąć. 

Paulina Chylewska, Polsat Sport


Klasyfikacja żużlowych Grand Prix


Dowiedz się więcej na temat: Paulina Chylewska | Iga Świątek | Bartosz Zmarzlik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje