Reklama

Reklama

Pasjonujący finisz w Spodku! Finał dla Serbii

Hiszpania zmierzy się z Serbią w niedzielnym finale koszykarskich mistrzostw Europy. W drugim półfinale Serbowie po dogrywcę pokonali w katowickim Spodku Słowenię 96:92.

To było już drugie starcie Słowenii z Serbią podczas turnieju. Ósmego września obydwie ekipy rywalizowały ze sobą w grupie C w Warszawie. Wówczas górą byli podopieczni Jure Zdovca, którzy triumfowali 80:69.

W sobotni wieczór zapowiadało się na szybką powtórkę z rozrywki. Przewaga Słoweńców nie podlegała dyskusji od pierwszej kwarty, kiedy zdobyli 13 punktów z rzędu i ze stanu 6:2 dla Serbii wyszli na prowadzenie 15:6, aż do końca trzeciej części gry.

Na początku czwartej z pasją walczący Serbowie prowadzili 59:57 po rzucie zza łuku Milosa Teodosicia. Chwilę później ten sam zawodnik znów przymierzył z dystansu i przewaga Serbii wzrosła do czterech "oczek" (62:58). Trener Zdovc poprosił o czas.

Reklama

Popis byłej gwiazdy PLK

Poskutkowało. Słowenia odrobiła straty, a dzięki pięciu z rzędu punktom Gorana Jagodnika (były zawodnik m.in. Prokomu i Anwilu) odzyskała prowadzenie (72:69). Na dwie minuty i dwadzieścia sekund przed końcową syreną finał przybliżył Słoweńcom Domen Lorbek, trafiając w kolejnej akcji z dystansu (75:70).

Kilkadziesiąt sekund później wydawało się, że Serbów "dobił" grający jak w transie Jagodnik, po raz drugi trafiając za trzy punkty.

Teodosić doprowadził do dogrywki

Na niecałą minutę przed końcem niesportowy faul zaliczył jednak Primoz Brezec i przewaga Słowenii stopniała do dwóch punktów (78:76).

Serbowie poczuli, że zwycięstwo jest możliwe. Pomógł im w tym katastrofalnie dysponowany rzutowo Jaka Laković, który wykorzystał tylko jeden z dwóch rzutów wolnych. Okazji do wyrównania, a tym samym do doprowadzenia do dogrywki, nie zmarnował Teodosić.

Serbia w finale!

Dogrywkę Serbowie rozpoczeli koncertowo. Pod tablicami brylował Nenad Krstić (najlepszy środkowy rywali, Erazem Lorbek opuścił boisko z powodu pięciu przewinień), dzięki któremu podopieczni Dusana Ivkovicia szybko objęli prowadzenie 83:79.

Słoweńcy na moment "zacięli" się w ataku, co wykorzystał Uros Tripković, trafiając w następnej akcji serbskiej drużyny za trzy (86:79). Rywale błyskawicznie odrobili część strat i do ostatnich sekund trwała zacięta walka kosz za kosz.

Więcej atutów, głównie za sprawą rozgrywającego jedno z najlepszych spotkań w karierze Teodosicia, zachowali na finiszu Serbowie, którzy wygrali 96:92 i w niedzielny wieczór (godzina 21.15) zagrają z Hiszpanią w finale turnieju. Wcześniej (18.30) Słowenia zmierzy się z Grecją w starciu o brązowe medale.

Dariusz Jaroń, Katowice

Serbia - Słowenia 96:92 (11:19, 24:26, 21:12, 23:22, 17:13)

Serbia: Teodosić 32, Krstić 18, Perović 18, Tepić 11, Velicković 9, Marković 3, Tripković 3, Raduljica 2, Macvan 0, Paunić 0, Bjelica 0.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL