Reklama

Reklama

Ostra jazda na krawędzi

Trudno ocenić czy Sherman Poppen łącząc dwie narty w jedną deskę i dając początek snowboardowi przewidywał zmierzch narciarstwa. Pewne jest to, że poruszył lawinę. Narty jednak obroniły się carvingiem.

Gdy snowboard zaczął robić światową karierę, producenci nart stanęli nad krawędzią, ale zrobili krok w dobrą stronę. Carving to strzał w dziesiątkę!

Samo słowo pochodzi od angielskiego carve (ciąć) i oznacza jazdę skrętem ciętym po małym promieniu. Nowe taliowane narty oznaczały prawdziwą rewolucję na stokach. Długie narty szybko zostały wyparte przez krótsze i lżejsze. Jazda zaczęła dostarczać większej frajdy, a nauka stała się prostsza.

Rewolucja polega na wyeliminowaniu techniki ześlizgowej. Carvingi umożliwiają cięcie skrętów na krawędzi nawet tym narciarzom, którzy rzadko ruszają na podbój stoków. Dzięki carvingom jazda jest nie tylko ciekawsza i efektowniejsza, ale także łatwiejsza, a przez to i bezpieczniejsza.

Reklama

Najefektowniejszą formą carvingu jest fun. To zabawa na śniegu bez kijków, na krótkich, mocno taliowanych deskach. Oprócz budowy nart dużą rolę odgrywa tu kolejny wynalazek - płyty umieszczane pod wiązaniami. Dzięki nim pozycja narciarza jest wyższa, jazda bardziej dynamiczna, a wychylenie większe.

To właśnie ono potęguje poczucie swobody, wolności. Sylwetka funcarvingowca jest bardzo charakterystyczna - szeroko rozstawione narty i maksymalnie wychylone ciało w kierunku stoku. Podczas skrętu funcarvingowcy prześlizgują się często nie tylko samą rękawicą, ale całym bokiem po śniegu, co w połączeniu z prędkością przyśpiesza bicie serca i daje niezrównane wrażenia.

Ale jazda na carvingach nie musi oznaczać ekstremalnych szaleństw. Absolutni amatorzy mają o wiele łatwiejsze zadanie niż ci, którzy zaczynali jazdę na nartach jeszcze kilka lat temu. Carvingi o wiele łatwiej wprowadzić w skręt, wielkich problemów nie sprawiają też przy kontrolowaniu promieniu skrętu. Sterowanie nie wymaga aż takiej siły, jak podczas jazdy na klasycznych nartach.

Choć nauka jest zdecydowanie prostsza, warto wziąć parę lekcji u profesjonalnego instruktora. Nauczy jak poprawnie wykonywać podstawowe elementy, dzięki którym będziemy mogli swobodnie jeździć w każdym terenie. W dodatku unikniemy utrwalania błędów popełnianych przez początkujących narciarzy. Po prostu nie ma sensu wyważać otwartych drzwi.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje