Reklama

Reklama

Ostatni raz Beenhakkera?

Nie wiemy, czy mecz w Mariborze przedłuży szanse drużyny Beenhakkera na awans do mistrzostw w RPA, ale z całą pewnością będzie ostatecznym testem jej charakteru.

24 godziny przed pierwszym gwizdkiem sędziego Leo Beenhakker uśmiechał się szeroko popijając kawę z papierowego kubeczka. Czy 67-letni trener, który prowadził Real Madryt cztery lata, zdobywając z nim trzy tytuły mistrza Hiszpanii i trzy razy grając w półfinale Pucharu Europy, robił dobrą minę do złej gry? Swobodnie żartował z piłkarzami, a przecież wystarczy, że dziś nie dadzą oni rady Słoweńcom i od jutra Holendra w Polsce może nie być.

Szanse na szczęśliwe zakończenie misji są małe. Trzeba wygrać trzy mecze: ze Słowenią i Czechami na wyjeździe, a na deser w Chorzowie z sensacyjnymi liderami grupy III Słowakami. Dziś piłkarze, z którymi Leo pracuje już trzy lata, muszą zwyciężyć w Mariborze. Porażka będzie oznaczać koniec szans na mundial w RPA i dymisję Holendra.

Reklama

Na ostatniej konferencji przed meczem nikt z dziennikarzy nie zapytał jednak szkoleniowca, czy czuje, że to może ostatni raz rozmawia z nami tak spokojnie. Leo mówił, że wierzy w swoich graczy: ich umiejętności i odporność na presję, która jest częścią zawodu piłkarza. Ale przecież powiedzenie czegoś innego przed meczem byłoby złamaniem wszelkich reguł. Za kilkanaście godzin, siwy jak orzeł w polskim herbie trener, ma się przekonać, czy tym jedenastu piłkarzom, których wybrał do gry decydującej także o jego losie, starczy klasy i charakteru, by sprostać mającej swoje widoki na awans Słowenii.

Porażka będzie nie tylko końcem Beenhakkera, ale przynajmniej kilku graczy z Michałem ŻewłakowemJackiem Krzynówkiem na czele. Nowy szkoleniowiec, który dostanie 2,5 roku na zbudowanie drużyny na Euro 2012, może zrezygnować z każdego z tych, na których stawiał Leo. Powołań nie mogą być pewni ani Ludovic Obraniak, ani Roger Guerreiro, ani inni, nawet ci, którzy dla tej drużyny wydawali się niezbędni. Dziś nie grają więc oni wyłącznie dla Holendra, ale przede wszystkim dla siebie.

Wynik w Mariborze jest sprawą kluczową, wiele powie nam jednak postawa drużyny. Czy ma ona charakter, by na serio bić się o zwycięstwo, czy tylko czekać strachliwie, jaki los zgotuje jej zespół, który do potęg przecież nie należy? Polscy piłkarze przerobili gorzką lekcję już w sobotę, gdy ich chęć rewanżu za Belfast i gra z dedykacją dla kontuzjowanego kolegi Marcina Wasilewskiego nie starczyły do pobicia na magicznym stadionie Śląskim Irlandii Płn. Tej samej, która przegrała w Słowenii 0:2. Margines błędu się wyczerpał. Nadchodzi czas, gdy trzeba się zmierzyć z szansą ostatnią. Albo graczy, których wybrał Beenhakker na to stać, albo nie stać.

Porażka będzie końcem nadziei, zwycięstwo zaledwie jej początkiem.

DYSKUTUJ NA BLOGU DARKA WOŁOWSKIEGO!

ZOBACZ RÓWNIEŻ:

Roger: To najważniejszy mecz w życiu!

Brożek: Baraże są na wyciągnięcie ręki

Mecz ze Słowenią jak finał mundialu

Żewłakow: Przede wszystkim mentalność

Podyskutuj o szansach Polaków w meczu ze Słowenią

Jaki Twoim zdaniem powinien być skład Polski w meczu ze Słowenią?

Dowiedz się więcej na temat: awans | RPA | porażka | beenhakker | mecz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje