Reklama

Reklama

Oskarżeni Jamajczycy

Założyciel amerykańskiego laboratorium BALCO, zamieszanego w aferę dopingową, która w ostatnich latach wstrząsnęła lekkoatletycznym światem - Victor Conte zarzucił jamajskim sprinterom, osiągającym w tym sezonie najlepsze wyniki na świecie, zażywanie niedozwolonych środków.

- Już w zeszłym roku zwróciłem Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) uwagę na to, że to trochę podejrzane, iż najszybsi lekkoatleci pochodzą z jednego kraju. Wydaje mi się, że na Karaibach stosuje się środki nie do końca dozwolone - powiedział Conte.

Gazeta "Los Angeles Times" twierdzi, że w grudniu Conte spotkał się z ówczesnym szefem WADA Dickiem Poundem, który obiecał mu, że zajmie się sprawą. Tymczasem dwa tygodnie później Pound podał się do dymisji, a dyrektor generalny WADA David Howman nie chce się na ten temat wypowiadać.

Reklama

Jamajczyk Usain Bolt 31 maja pobił rekord świata na 100 m (9,72), który wcześniej należał do jego rodaka Asafy Powella (9,74). Obaj sprinterzy jeszcze nigdy nie byli pozytywnie testowani na stosowanie niedozwolonych środków.

W czerwcu natomiast szef Karaibskiej Organizacji Antydopingowej (RADO) Adrian Lorde skrytykował sposób przeprowadzania testów antydopingowych na Jamajce, która nie jest nawet członkiem RADO.

- Chciałbym w to uwierzyć, że są tam regularnie przeprowadzane badania. Nie podejrzewam tamtejszych sportowców o nieczystą rywalizację, ale powinniśmy znajdować tego potwierdzenie w testach, inaczej nie możemy być tego pewni - powiedział Lorde.

Jamajski Komitet Olimpijski odpiera wszelkie zarzuty twierdząc, że "wszyscy nasi sportowcy, którzy regularnie startują za granicą, są poddawani antydopingowym testom".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL