Reklama

Reklama

Osiemdziesięciogodzinne negocjacje nie przyniosły porozumienia

Ponad ośmiogodzinne negocjacje w Nowym Jorku pomiędzy właścicielami klubów i zawodnikami nie przyniosły porozumienia w sprawie zakończenia trwającego od 1 lipca lokautu w lidze koszykówki NBA. Tym razem nie pomógł nawet mediator federalny.

Po rozmowach komisarz ligi David Stern poinformował, że właściciele klubów przyjęli pięć z sześciu punktów porozumienia proponowanego przez mediatora, w tym ten, przeznaczający na zarobki zawodników od 49 do 51 proc. wpływów NBA.

Reklama

Właściciele klubów dali koszykarzom czas do środy na zaakceptowanie oferty. W przeciwnym razie grożą obniżeniem wypłat do 47 proc. wpływów. Wówczas wprowadzono by także bardziej elastyczny limit wynagrodzeń (salary cup).

"Przyjęliśmy to jako ultimatum i nasza odpowiedź brzmi: to nie jest dla nas do zaakceptowania. Nie ma możliwości, abyśmy zeszli do 51 procent" - powiedział szef związku zawodników Derek Fisher.

Nowy sezon NBA miał się rozpocząć 1 listopada. Od 1 lipca trwa jednak lokaut wywołany sporem o podział wpływów z ligi sięgających 4,3 miliarda dolarów rocznie. Na podstawie poprzedniej umowy zbiorowej, która obowiązywała do 1 lipca, koszykarze otrzymywali 57 proc., a po trwających od wielu tygodni rozmowach obniżyli żądania do 52,5 proc. Właściciele klubów uważają jednak, że nadal jest to zbyt dużo.

Nie odbyły się obozy i mecze przedsezonowe, odwołano też wszystkie 221 spotkań sezonu zasadniczego zaplanowanych na listopad, a sporo zawodników szuka zatrudnienia w Europie.

Obecny lokaut jest czwartym w historii ligi. Najdłuższy ciągnął się 204 dni - od lipca 1998 do 20 stycznia 1999 roku. Sezon rozpoczął się wtedy 7 lutego, a każda z ekip zamiast 82 meczów sezonu regularnego rozegrała 50.

Dowiedz się więcej na temat: NBA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje