Reklama

Reklama

Oscar Pistorius: Nie rozmawiam o swoim kalectwie

24-letni Oscar Pistoriusz z RPA, który biega na protezach z włókien węglowych, od lat wzbudza kontrowersje. Odżyły w tym roku podczas mistrzostw świata w koreańskim Daegu. Jedni bronią niepełnosprawnego zawodnika, inni - zarzucają, że gra nie fair.

Zawody w Korei były pierwszymi w historii mistrzostw świata, w których wystartowała osoba z amputowanymi nogami. W Daegu Pistorius nie zdołał jednak włączyć się do walki o medale - odpadł w półfinale.

Reklama

Wśród osób, które negatywnie odbierają udział czterokrotnego medalista paraolimpiady jest m.in. polski czterystumetrowiec Marcin Marciniszyn, który w Daegu pobiegł o 0,12 sekundy wolniej od niepełnosprawnego biegacza.

W obronie Pistoriusa staje mistrz Europy na 800 m z Barcelony z 2010 roku Marcin Lewandowski. - Oscar na pewno wkłada w bieg wielki wysiłek - tak samo, jak my. Trzeba podziwiać go za to co robi, bo na pewno nie ma łatwo - podkreśla lekkoatleta. - Mnie to nie przeszkadza, bo Pistorius nie startuje w mojej konkurencji. Być może byłoby inaczej, gdyby jednak biegał ze mną - nie ukrywa olimpijczyk z Pekinu.

Sam Pistorius zdradził w poniedziałek podczas konferencji prasowej w podwarszawskiej pracowni protetycznej "Mark Protetik", że od lat nie rozmawia o swoim kalectwie - nawet z najbliższą rodziną. - Kiedy dorastałem w Johannesburgu, moja mama patrząc na mojego brata zakładającego buty powiedziała: Ty załóż buty, a Ty załóż swoje nogi. To był ostatni raz kiedy rozmawiałem o moim kalectwie. Od tamtej pory myślałem tylko o tym, co mogę zrobić. Myślę, że każdy zmaga się z różnymi formami niezdolności - czy to fizycznymi czy to psychicznymi, ale są miliony rzeczy, na których możemy się skupić, żeby nie myśleć o naszej niezdolności - opowiada biegacz. - To jest bardzo ważne - podkreśla.

Pistorius opowiedział także o swojej przygodzie z rugby. - Grałem w szkolnej drużynie. Miałem inne protezy niż te, w których biegam - mówił. - W 2003 roku, podczas meczu w rugby, straciłem protezę po ataku zawodników z przeciwnej drużyny. Dlatego przeniosłem się na bieżnię - opowiada sportowiec.

Pytany o to, czy uważa, że dzięki protezom ma przewagę nad zdrowymi biegaczami odpowiedział, że zdaje sobie sprawę, że nie jest narażony na takie urazy, jak oni. Podkreślił jednak, że bieganie wymaga od niego "pełnej kontroli i ćwiczeń". - Jest dużo mięśni, które muszą zastąpić mięśnie, których nie mam - dodał.

Dyrektor pracowni protetycznej Marek Pękala, który robił protezy dla wielu sportowców uważa, że żadne stopy, "choćby były ze złota", nie zastąpią zdrowych. Podkreśla, że po każdym wysiłku są w opłakanym stanie. - Trzeba podziwiać tych ludzi. Oby wszyscy mieli taki charakter, jak ci sportowcy niepełnosprawni - dodaje.

Kierownik ds. produkcji z podwarszawskiej pracowni Marcin Domaniak wyjaśnia, że przy wykonywaniu protezy brane są pod uwagę waga, wzrost, wiek i aktywność osoby.

Według Domaniaka jest niemożliwe, by Pistorius swoje sukcesy zawdzięczał protezom. Dodaje jednak, iż fakt, że Oscar stracił nogi mając zaledwie 11 miesięcy, mogło mu ułatwić bieganie. - Uczył się chodzić od razu na protezach. Z doświadczenia wiem, że małe dzieci bardzo szybko uczą się chodzić w protezach - mówi.

Południowoafrykański biegacz podkreśla, że jest realistą i nie wierzy, że może pobić rekord świata. Dodaje, że bardzo się rozwinął w tym roku. - Myślę, że będę trochę szybszy w najbliższych latach - mówi. Jego celem jest udział w przyszłorocznych igrzyskach w Londynie i "złamanie" granicy 45 sekund.

Sprinterka Marlene Ottey wierzy, że południowoafrykański biegacz będzie poprawiał swoje wyniki. - Oscar ma talent, ale spore problemy z techniką. Jeżeli ją poprawi, może biegać poniżej 44, a nawet 43 sekund - uważa.

Cztery lata temu, 15 lipca 2007 roku w Sheffield, Oscar Pistorius wystartował jako pierwszy niepełnosprawny razem ze sprawnymi zawodnikami. Jesienią 2007 r. IAAF ustosunkowała się negatywnie do jego startów w oficjalnych zawodach federacji. Jednak naukowcy z USA stwierdzili, że protezy nie dają mu korzyści, a Międzynarodowy Trybunał ds. Sportu (CAS) w Lozannie rozpatrzył jego odwołanie, i w marcu 2008 r. wydał orzeczenie po myśli Pistoriusa.

We wtorek niepełnosprawny biegacz wystartuje w Memoriale Kamili Skolimowskiej na stadionie warszawskiego Orła. Zmierzy się z czołowymi polskimi czterystumetrowcami - Marcinem Marciniszynem, Danielem Dąbrowskim i Piotrem Wiaderkiem.

Dowiedz się więcej na temat: Oscary | Oscar Pistorius

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje