Reklama

Reklama

Orły! To decydujące starcie!

Mecz Słowacja - Polska to najważniejsze spotkanie eliminacji do MŚ 2010 r. Jeśli wygramy, nasze szanse na wygranie grupy znacząco wzrosną. W przeciwnym razie, zaczną się kłopoty. ZAPRASZAMY NA RELACJĘ NA ŻYWO DO INTERIA.PL!

Bratysława jest opanowana przez polskich kibiców, którzy na razie z małymi wyjątkami zachowują się spokojnie. Jedynym wyjątkiem było zablokowanie na pół godziny ul. Obchodnej. Nie kursowały nawet tramwaje, ale policja szybko przywróciła spokój. Naszych są tłumy, a większość nie wiedzieć czemu ma takie fryzury, jakby warunkiem opuszczenia Polski było oczyszczenie włosów z głowy na granicy.

Zorganizowanych grup fanów Słowacji nie widać. Jakoś sprytnie też pochowała się policja, która nie prowokuje swą obecnością przy stadionie Slovana, jest za to przyczajona w bocznych uliczkach.

Reklama

Co z tego, że zarząd dzielnicy Bratysława-Nowe Miasto zabronił okolicznym restauracjom sprzedaż alkoholu już od godz. 12. W dowolnych ilościach można go było nabyć w "Billi" mieszczącej się ledwie kilometr od stadionu.

"Chłopcy, nie bójcie się! Przed Polakami u siebie nie musimy się trząść. Gdyby się ich nie udało wyprowadzić z równowagi dobrą grą w piłkę, spróbujemy to zrobić inaczej. Niech się rozłożą psychicznie!" - podgrzewa atmosferę przed meczem Słowacja - Polska bulwarówka "Novy Czas" i podaje pięć haseł, które mają podziałać na Orłów niczym płachta na byka.

Słowacy mają nadzieję, że nasi dadzą się sprowokować podobnie, jak 13 lat temu, gdy przegraliśmy sromotnie 1:4, bo najpierw z boiska wyleciał Roman Kosecki, a później Piotr Świerczewski. Żeby prowokacja była skuteczniejsza, każde z haseł zostało wydrukowane po polsku. Oto one:

1. "Janosik był Słowakiem!" Słowacy akcentują, że w Polsce przyjmuje się do wiadomości, że najsłynniejszy tatrzański zbójnik urodził się w Trchovej, ale poza tym go zawłaszczamy pod wymówką, że grabił na terenie Polski. Słowacy mają nam za złe, że to my, a nie oni nakręciliśmy ostatnio pełnowymiarowy film o Janosiku.

2. "Polski są brzydkie!" I do Słowaczek im - wedle "Novego Czasu" daleko.

3. "Ukradliście nam nasz oszczypek!" I dopiero interwencja słowackiego rządu w Unii Europejskiej pomogła - zastrzeżenie górskiego sera jako polskiego produktu zostało zatrzymane.

4. "Kubica pochodzi ze Słowacji!" - to swego rodzaju nowość, no ale przecież Robert ma słowackie nazwisko, więc musi mieć korzenie po południowej stronie Tatr.

5. "Tatry są nasze!" - choć zaledwie jedna piąta tych pięknych gór leży w Polsce, to zawłaszczamy sobie je, a przecież to symbol Słowacji.

Te prowokacje mają zapewnić Słowakom sukces.

Na dodatek piłkarze Vladimira Weissa chcą wygrać wojnę o trzy punkty z liderem grupy. - Jesteśmy na Polaków znakomicie przygotowani, wiemy o nich wszystko - zapewnia Marek Hamszik z Napoli (trzy gole w czterech meczach Serie A), który według słowackich dziennikarzy ma zbawić zespół. - Teraz nie ma już co gadać. Trzeba na boisku pokazać, na co nas stać. Musimy koniecznie wygrać ten mecz. To najważniejsze spotkanie tych eliminacji.

Na szczęście nasi też uderzają w tak wysokie tony, a i Leo Beenhakker to zbyt szczwany lis, by pozwolić zespołowi na rozluźnienie, czy najmniejsze nawet oznaki zlekceważenia. - Słowacja to groźny rywal i wcale fakt, że pokonaliśmy Czechów nie oznacza, że poradzimy sobie z nimi w Bratysławie. Na pewno nie będzie łatwo, jesteśmy przygotowani na ciężki mecz, ale zamierzamy zdobyć w nim trzy punkty - zaznacza Paweł Brożek.

Pogoda będzie znakomita. Wprawdzie przed południem nad Bratysławą był trwający kwadrans deszcz, ale całe popołudnie jest ciepłe i bezdeszczowe.

Michał Białoński, Bratysława

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama