Reklama

Reklama

Orły na 3 dni przed Czechami

Dwa treningi przeprowadzili we wtorek piłkarze reprezentacji, którzy we Wronkach przygotowują się do meczów eliminacji mistrzostw świata z Czechami i Słowacją.

Frekwencja na porannych zajęciach nie była zbyt imponująca. Brakowało piłkarzy Wisły Kraków i Lecha Poznań. "Musiałem dać im odpocząć. Oni grali trzy mecze w ostatnim tygodniu. Dlatego zamiast treningu mieli odnowę biologiczną" - wyjaśnił Leo Beenhakker. We wtorek nie trenował również kontuzjowany Jakub Błaszczykowski. Piłkarz Borussii Dortmund do drużyny ma dołączyć w środę.

Po południu kadrowicze trenowali już niemal w komplecie. Do Wronek dotarł Michał Pazdan, który w trybie awaryjnym został powołany w miejsce kontuzjowanego Tomasza Bandrowskiego.

Reklama

Po krótkiej przerwie do reprezentacji wrócili Artur Boruc i Dariusz Dudka. Obaj zostali zawieszeni przez Beenhakkera po "incydencie lwowskim". Trzeci z "banitów" - Radosław Majewski, również otrzymał powołanie na mecze z Czechami i Słowacją, lecz kontuzja wyeliminowała go z udziału w zgrupowaniu.

Dudka nie ukrywał, że już wcześniej rozmawiał z selekcjonerem na temat przykrego zdarzenia na Ukrainie. "W rozmowie telefonicznej przeprosiłem trenera Leo Beenhakkera za swoje zachowanie i już tutaj na miejscu nie musieliśmy wracać do tej sprawy" - wyjaśnił piłkarz AJ Auxerre.

"Żałuje swojego zachowania, aczkolwiek sprawę rozdmuchano do niewyobrażalnych rozmiarów. Było tyle wersji zdarzeń, że sam nie wiem, która jest prawdziwa. Teraz możemy skupić się już wyłącznie na sprawach sportowych i na futbolu" - dodał.

Również Boruc zapewnia, że cała sprawa jest już zamknięta. "Dociekanie mediów na temat incydentu w Lwowie, szukanie odpowiedzi na pytanie jak do tego doszło, moim zdaniem było bez sensu. Jestem szczęśliwy, że wróciłem do kadry" - przyznał bramkarz Celtiku.

Boruc zdaje sobie sprawę, że podczas jego krótkiej nieobecności w reprezentacji, wyrósł mu poważny konkurent. Po meczach ze Słowenią i San Marino, Łukasz Fabiański zebrał pochlebne opinie. "Zdaję sobie sprawę, że czeka mnie ciężka rywalizacja. Jeśli Łukasz stanie między słupkami, będę musiał to zaakceptować" - stwierdził.

Kadrowicze we Wronkach będą przebywać do piątku. Następnie przeniosą się do Tychów, a wieczorem mają zaplanowany trening na Stadionie Śląskim. Mecz z Czechami rozegrany zostanie w sobotę o godz. 20.30. W środę 15 października w Bratysławie Polacy zagrają kolejny pojedynek o punkty el. MŚ 2010 ze Słowacją.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy