Reklama

Reklama

Orły Leo już w Austrii

W poniedziałkowe popołudnie do Austrii przyleciała piłkarska reprezentacja Polski, która zadebiutuje w mistrzostwach Europy. Pierwszy mecz podopieczni trenera Leo Beenhakkera rozegrają w niedzielę 8 czerwca, a rywalem w Klagenfurcie będą Niemcy.

Polacy wylądowali w Grazu, skąd po odprawie na miejscowym lotnisku, udali się do położonego w odległości 65 km Bad Waltersdorf.

Właśnie ta urokliwa, niewielka miejscowość w Styrii będzie bazą polskiego zespołu w czasie Euro. Kadrowicze zamieszkają w pięciogwiazdkowym hotelu "Der Steirehof".

Austria powitała Polaków piękną, słoneczną pogodą. Jest praktycznie tak samo gorąco (ponad 20 stopni Celsjusza), jak w niedzielę w Chorzowie podczas spotkania z Duńczykami (1:1). W Grazu na zawodników czekała niewielka grupa kibiców.

Reklama

- Przyjechaliśmy z ogromnymi nadziejami, mistrzostwa Europy to historyczne wydarzenie nie tylko w mojej karierze. Taki prawdziwy chrzest piłkarski. Nie wiem, czy będę występował w pierwszym składzie. Zadecyduje o nim selekcjoner, on dopasowuje zawodników do taktyki. A czy będę grał ofensywnie, czy bardziej asekurował swoją prawą stronę, będzie zależało od wytycznych szkoleniowca, a także z samej gry i wyniku - powiedział Marcin Wasilewski.

Dariusz Dudka również grał przez 90 minut w meczu towarzyskim z Danią, ale i on przyznał, że nie może być pewny miejsca w podstawowym składzie. - Zespół, który wystąpił w drugiej połowie, zaprezentował się lepiej. Jednak decyzja należy do trenera. Przez tydzień może wiele się wydarzyć, wraca do zdrowia Kuba Błaszczykowski, więc konkurencja na prawej stronie jeszcze wzrośnie - przyznał.

O aspiracjach Polaków mówi wprost: - Jesteśmy z takimi samymi nadziejami jak wszyscy - zależy nam na tytule mistrzowskim. Gdybyśmy nie byli optymistami, to lepiej było zostać w domu, a nie przyjeżdżać na mistrzostwa. Dwa lata temu w mistrzostwach świata w Niemczech byłem z boku polskiego zespołu, teraz jestem starszy, bardziej doświadczony i jestem w środku drużyny - dodał.

- Wczoraj dostałem szansę występu od pierwszej minuty, ale podchodzę do tego spokojnie. Uważam, że mogłem zagrać lepiej, zresztą takie jest moje rozumowanie - w każdym spotkaniu można dać z siebie więcej - stwierdził Tomasz Zahorski, który pod nieobecność kontuzjowanego Błaszczykowskiego i narzekającego na uraz nogi Wojciecha Łobodzińskiego (wszedł na boisko w drugiej połowie - red), grał w pierwszej części.

W niedzielę reprezentacja Polski zagra w Klagenfurcie z Niemcami. W rozgrywkach grupowych przeciwnikami będą także gospodarze - Austriacy oraz Chorwaci

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama