Reklama

Reklama

Oliwa: Skompromitowali polski hokej

"Niektórzy kadrowicze lansują się na wielkich hokeistów, a tak naprawdę zastanawiają się, jak przewieźć butelkę wódki z Warszawy do Norwegii. To żałosne. Znam wszystkie numery tych cwaniaków" - powiedział Krzysztof Oliwa.

Jedyny Polak, który zdobył Puchar Stanleya, wyjaśnia, dlaczego przestał być menedżerem hokejowej reprezentacji Polski.

Reklama

Oliwa, były wieloletni gracz kilku drużyn NHL, funkcję menedżera pełnił od ubiegłego roku. Przestał nim być kilkanaście dni temu, gdy odwołał go zarząd Polskiego Związku Hokeja na Lodzie. W geście solidarności z Oliwą z gry w kadrze zrezygnował najlepszy polski hokeista Mariusz Czerkawski. A już 15 kwietnia w Chinach rozpoczynają się mistrzostwa świata I Dywizji, gdzie Polaków czekają mecze z trudnymi rywalami.

Zdaniem selekcjonera naszej drużyny Rudolfa Rohaczka, Oliwie zaszkodziło zachowanie po ostatnim meczu międzynarodowego turnieju w Toruniu. Hokeiści mówią, że gdy przegrali ostatni mecz z Węgrami i stracili tym samym szansę na zwycięstwo w zawodach, Oliwa wpadł do szatni i zachowywał się jak furiat.

"A co, miałem wejść i po główkach ich pogłaskać? Skompromitowali siebie i polski hokej. Chciałem nimi wstrząsnąć. Kto tego nie zrozumiał, to znaczy, że się nie nadaje do tej gry. Jak ktoś lubi ciszę i spokój, to niech lepiej weźmie się za szachy" - powiedział słynny hokeista na łamach "Gazety Wyborczej.

"Zniechęciłem się do współpracy z PZHL-em, ale nie do hokeja. Domyślam się, komu moje zachowanie mogło się nie spodobać. Mam jednak nadzieję, że w kadrze jest kilku młodych chłopaków, którzy chcą coś osiągnąć i ta lekcja nie pójdzie na marne" - dodał zawodnik.

Dowiedz się więcej na temat: Krzysztof Oliwa | hokej | oliwa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje