Reklama

Reklama

Odzieżowa wojna o Ronaldo

W Barcelonie trwa bezpardonowa walka o stołek prezesa klubu. Kandydaci na następce Joana Laporty chwytają się różnych metod, aby otrzymać poparcie kibiców. Póki co najbardziej zszokował wszystkich Sandro Rosell, który obiecał: "Jeśli mnie wybierzecie, ściągnę do klubu Cristiano Ronaldo". Aby osiągnąć cel zamierza w swoją kampanię wciągnąć firmę produkującą odzież sportową.

Laporta i Rosell pracowali razem, gdy ten pierwszy zostawał prezydentem klubu w 2003 roku. Ich drogi rozeszły się, gdy Barca przegrała z Realem walkę o Davida Beckhama. Becks wybrał ofertę "Królewskich", którzy zapłacili za piłkarza 25 milionów funtów. Wtedy mówiło się, że za wyborem Beckhama dodatkowo przemawiały sugestie niemieckiej firmy odzieżowej ubierającej piłkarzy Realu, z którą umowę miał również reprezentant Anglii.

Reklama

Teraz Rosell chce w podobny sposób skłonić Ronaldo aby przyszedł do Barcelony. Portugalczyk ma bowiem indywidualny kontrakt z amerykańską firmą, tą samą, która dostarcza stroje sportowe piłkarzom Barcy. Nieoficjalnie mówi się, że jej Amerykanie chętniej widzieliby Ronaldo w barwach Barcy niż w Realu, promującego towary największego konkurenta na rynku. Dlatego też w razie ewentualnego transferu będą nalegać, aby Portugalczyk pozostał całkowicie wierny wyrobom ich marki.

Gdyby udało się sprowadzić Cristiano Ronaldo do stolicy Kartalonii Rosell pokazałby, że umie wyciągać wnioski z porażek z przeszłości, a przy okazji pokonałby Real własną bronią.

Dowiedz się więcej na temat: Cristiano Ronaldo | wojna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje