Reklama

Reklama

Od Niemców dzieli nas przepaść

Sześć boisk treningowych, w tym jedno ze sztuczną nawierzchnią, stadion na 15 tysięcy miejsc, z nowoczesną, multifunkcjonalną krytą trybuną, podgrzewaną murawą i oświetleniem - tak w skrócie wygląda ośrodek, z którego korzystają piłkarze SSV Reutlingen 05, występujący na co dzień w niemieckiej... trzeciej lidze.

Obiektu, na którym przygotowująca się do mistrzostw Europy, reprezentacja Polski rozegrała w poniedziałek towarzyskie spotkanie z Macedonią (1:1), a we wtorek zmierzy się z Albanią, mógłby pozazdrościć niejeden polski pierwszoligowiec.

Reklama

Trybuna główna, z biało-zielonymi krzesełkami i mieszcząca pięć tysięcy kibiców, jest integralną częścią ośrodka. Pod nią znajdują się przestronne szatnie, biura i pomieszczenia techniczne. Tuż przy wyjściu na płytę boiska zlokalizowano salę konferencyjną, a na piętrze restaurację. Doskonale zorganizowany jest catering, liczba i czystość toalet nie pozostawiają nic do życzenia. Dość powiedzieć, że na stadionie klubu trzecioligowego działa bezprzewodowy internet.

Stadion powstał w 2003 roku. - Kosztował około 17 mln euro, łącznie z montażem systemu ogrzewającego boisko i sztucznego oświetlenia - poinformował szef obiektu Klaus Marzin.

- Decyzja o budowanie stadionu zapadła, gdy nasz klub występował w drugiej lidze. Niestety od trzech lat gra w trzeciej i mecze ogląda średnio pięć tysięcy kibiców - powiedział.

Za jedyny mankament można uznać trybunę odkrytą, gdzie nie ma miejsc siedzących. - Myślimy o przebudowie tej części trybun. Na razie jednak to tylko plany. Tam znajduje się m.in. sektor dla kibiców drużyny przyjezdnej, a bilety na miejsca stojące są tańsze - dodał.

Pojedynek Polski z Macedonią nie był pierwszym oficjalnym spotkaniem międzypaństwowym rozegranym w 100-tysięcznym Reutlingen. - Gościła już u nas kobieca reprezentacja Niemiec oraz drużyna do lat 21. Organizowaliśmy także mecze drużyn juniorskich, a na otwarcie stadionu zagrał Bayern Monachium. Jednak trybuny na 15 tys. miejsc to zdecydowanie za mało, by zabiegać o przyjazd niemieckiej drużyny narodowej - przyznał.

Poniedziałkowy mecz Polaków zabezpieczało około 60 policjantów i ochroniarzy. - A na co dzień pracują tutaj... trzy osoby. Dwie sprzątaczki i ja. Przychodzę na stadion o ósmej rano, a wychodzę często około 20, ale to zajęcie sprawia mi wielką frajdę, jestem tu od wszystkiego - wyjaśnił Marzin, chwytając za wielką miotłę, by wyczyścić drogę do szatni, w której przebierali się podopieczni Leo Beenhakkera.

Boiska wokół stadionu do późnych godzin wieczornych tętnią życiem. - W klubie jest wiele grup młodzieżowych. Wszystkie trenują na określonych boiskach. Z ośrodka korzystają także miejscowe kluby amatorskie - poinformował.

- Słyszałem już od kilku osób z Polski, że u was brakuje takich ośrodków, a przecież przed wami organizacja Euro-2012. Zapraszam do nas, na pewno udzielimy cennych wskazówek i rad -zakończył Klaus Marzin.

Z Reutlingen - Paweł Puchalski

Dowiedz się więcej na temat: stadiony

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje