Reklama

Reklama

O czasach, gdy do Morskiego Oka ścigano się samochodami

Dokładnie 92 lata temu, 14 sierpnia 1927 roku na szosie z Łysej Polany do Morskiego Oka odbył się I Wyścig Tatrzański. Kurz i ryk silników przyciągnął tłumy kibiców i wywołał frustrację wśród obrońców przyrody. Był to pierwszy polski samochodowo-motocyklowy wyścig górski.

Jest sierpień 1927 roku. Choć to środek lata, na szosie do Morskiego Oka nie przetaczają się tłumy turystów chcących zobaczyć jeden z najpopularniejszych tatrzańskich stawów. Wydawać by się mogło, że deszczowa aura odstrasza piechurów. Nie jest w stanie zniechęcić jednak kibiców, którzy tamtego dnia tłumnie ustawili się na trasie I Wyścigu Tatrzańskiego do Morskiego Oka.  

Dokładnie 92 lata temu 18 samochodów i tyleż samo pojazdów motocyklowych stanęło na starcie historycznego sportowego wydarzenia pod Tatrami. Trasa zaplanowana na odcinku z Łysej Polany do Polany Włosienica liczyła sobie 7,5 km. Warunki wcale nie należały do najłatwiejszych. Na szosie zalegało błoto, które wymagało jeszcze większego skupienia wśród zawodników.

Reklama

Na liście startowej znaleźli się sami mężczyźni z jednym małym wyjątkiem. Była nim Hanna Schiele znana jako żona właściciela słynnego warszawskiego browaru Haberbusch i Schiele.

Podczas pierwszej edycji najszybszy okazał się Henryk Liefeldt, który dzierżył tytuł pierwszego automobilowego mistrza kraju. Utytułowany polski kierowca wyścigowy oraz inżynier i konstruktor, na podtatrzańskiej szosie wystartował w modelu sportowym Austro-Daimlera z silnikiem o pojemności 3000 cm3. Liefeldt pokonał tę stosunkowo trudną trasę ze średnią prędkością 66 km/h.

Zawody organizowane przez Krakowski Klub Automobilowy były nie lada gratką dla miłośników sportów motorowych, które swoją nowością przyciągały kibiców również na Podhale. Nie zniechęcała ich ani kapryśna górska aura, ani nawet fakt, że za bilety trzeba było zapłacić w zależności od miejsca na trasie, trybunie lub na mecie.

Sportowych inicjatyw w dwudziestoleciu międzywojennym było w tym regionie zdecydowanie więcej. Mało kto pamięta dzisiaj o narciarskich mistrzostwach świata w Zakopanem, które dwukrotnie gościły tam przed wybuchem II wojny światowej, zimowej Makkabiadzie, czyli żydowskich igrzyskach w 1933 roku, czy budowie wyciągu saniowego, wożącego miłośników narciarstwa w "Polskim Davos" z Kotła Gąsienicowego na Kasprowy Wierch. Tak samo, jak dzisiaj, tak i wtedy część przedsięwzięć budziła spore zamieszanie i nierzadko wywoływała głęboki sprzeciw.

"W sierpniu odbył się na drodze do Morskiego Oka pierwszy samochodowy Wyścig Tatrzański. Kto wymyślił tę nieszczęsną atrakcję sportową? Zakopane huczało, warczało, trzęsło się od piekielnego warkotu silników" - tak pierwszy wyścig skomentował w "Księdze Tatr" Jalu Kurek.

Przeciwnicy hałasu musieli jednak pogodzić się z faktem, że trzy następne edycje imprezy odbywały się z jeszcze większym rozmachem, zyskując sobie miano wyścigu międzynarodowego, podczas którego kierowcy rywalizowali o Wielką Nagrodę Tatr w kategoriach osobowej, sportowej i wyścigowej. Ostatnia edycja święta sportu motorowego odbyła się w 1931 roku. Po szosie mknęli między innymi sławni niemieccy kierowcy - Rudolf Caracciola i Hans von Stuck. Polskim kibicom dumę przynosił z kolei Jan Ripper, który w 1928 roku wraz z Michałem Harkawym jako pierwszy kierowca znad Wisły wziął udział w słynnym Rajdzie Monte Carlo. Po wojnie zamieszkał zresztą w Zakopanem i tam prowadził swój warsztat samochodowy.

Aleksandra Bazułka



Reklama

Reklama

Reklama