Reklama

Reklama

Nurowski: Konflikt może być w zespole Kowalczyk

Prezes PKOl Piotr Nurowski jest zdumiony taką opinią trenera Justyny Kowalczyk Aleksandra Wierietielnego, że trwające w Vancouver igrzyska olimpijskie nie mają nic wspólnego z honorem i uczciwością. "Nie mam pojęcia o co chodzi" - przyznał.

"Nie wiem, o czym jest mowa. Jeżeli o honorze, uczciwości, konflikcie, to trzeba jak najszybciej zidentyfikować problem. Czy to chodzi o serwismena, lekarza, zawodniczkę? Trener może przecież pójść do misji i otwarcie powiedzieć, że coś jest nie tak. Telefon do mnie również ma" - powiedział Piotr Nurowski.

Wierietielny pozostaje tajemniczy. Nie chce niczego komentować, ani ujawniać szczegółów.

"Jeżeli on mówi, że są one najgorsze, to słyszałem, że nie podobają im się trasy. Nie wydaje mi się, by jednak o to chodziło. Gdzie może być konflikt? Chyba w samym zespole. To on stoi na czele siedmioosobowej ekipy Justyny Kowalczyk. Mają wszystko, co chcieli. Nie dotarły do mnie żadne informacje, by coś im się nie podobało" - dodał prezes PKOl.

Reklama

Z drugiej strony, według Nurowskiego, może chodzić także o wymianę zdań na linii Polska - Norwegia i hasło "astma". Kowalczyk oskarżyła Marit Bjoergen, że ta zdobyła dwa złote medale olimpijskie głównie dzięki "wspomagaczom", mając na myśli leki stosowane w leczeniu astmy.

"Może ja żyję w nieświadomości? Praktycznie codziennie jestem w Whistler, mam stały kontakt z misją i nic innego do mnie nie dotarło" - zastanawiał się Nurowski.

Kowalczyk wywalczyła w Kanadzie dwa medale - srebrny w sprincie i brązowy w biegu łączonym na 15 km. Przed dwukrotną mistrzynią świata jeszcze dwa starty - czwartkowy w sztafecie oraz sobotni w biegu ze startu wspólnego na 30 km techniką klasyczną.

Z Whistler - Marta Pietrewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje