Reklama

Reklama

Niedzielan: Wisła może pokonać Lecha

- Wisła Kraków ma takich zawodników, że jest w stanie wygrać w Poznaniu z Lechem - przekonuje Andrzej Niedzielan przed szlagierowym meczem 22. kolejki Ekstraklasy. - Nie możemy jednak podchodzić do niedzielnej konfrontacji, jak do meczu o życie - uważa napastnik Białej Gwiazdy.

- Na pewno nie będzie w Poznaniu żadnej ułańskiej szarży. Jedziemy po trzy punkty, a nie po to, by komuś coś udowadniać, odgrywać się za poprzednie rezultaty. Chociaż wiadomo, że nawet jak człowiek gra gierkę na treningu po 10 minut i jedną przegra, to w drugiej chce się zrewanżować i wygrać. Ale nie możemy podchodzić do tego meczu, jak do meczu o życie, nic w tym rodzaju - zaznacza wiślak.

- Potrzebowaliśmy jednego meczu na przełamanie, żeby poprawić naszą skuteczność. Wygrane 4:1 spotkanie z Cracovią było dla nas takim przełamaniem - podkreśla napastnik. - Wcześniej stwarzaliśmy sobie dużo sytuacji, mieliśmy jedynie problem z ich wykorzystaniem. Myślę, że teraz ze skutecznością powinno być lepiej.

Reklama

Pod nieobecność kontuzjowanego Pawła Brożka trwa zacięta rywalizacja o miejsce w ataku Wisły. - Paweł wypadł z gry i jest możliwość, by ktoś wskoczył w jego miejsce. Ostatnio grał Piotrek Ćwielong, strzelił bramkę, grał Rafał Boguski, mecz z Cracovią rozpoczął Beto. Mamy kilku zawodników, którzy mogą zastąpić Pawła. Ja też jestem w tym kręgu - podkreśla Niedzilan. - Zostaje mi tylko trenować i czekać na swoją szansę.

Były napastnik holenderskiego NEC Nijmegen jest teraz w nieco lepszej sytuacji, niż jeszcze dwa tygodnie temu. W sparingu z Polonią Bytom odblokował się i strzelił bramkę, dobrze zaprezentował się też w meczu Młodej Ekstraklasy. - Czy gram sparing, czy mecz ME, czy mecz ligowy, podchodzę do tego tak samo. Po to wychodzę na boisko, żeby grać, a nie żeby stać. Gdybym miał przejść obok meczu, to lepiej bym zrobił zostając w domu. Tym bardziej, że moja sytuacja jest taka, a nie inna, ja muszę pokazywać, że chce mi się grać, że jestem dobry, ja coś muszę udowodnić na boisku. Nie mogę sobie pozwolić, by wyjść w meczu Młodej Ekstraklasy i strzelić focha. Bo trener nie wystawi mnie później w meczu ligowym.

- Jest szansa, żeby zacząć wreszcie regularnie grać - cieszy się Niedzielan. - Naprawdę dobrze się ostatnio czuję, moja forma fizyczna jest bardzo dobra. Co prawda, nie pojechałem z drużyną na drugie zgrupowanie do Estepony, ale tutaj w Krakowie szybko wznowiłem normalne treningi. Szybkość, przygotowanie motoryczne - wszystko jest u mnie w porządku - przekonuje. - Jestem przygotowany na to, by zagrać 90 minut. Potrzebuję tylko regularnej gry. Przez to, że brak mi ogrania, brakuje mi też pewności siebie na boisku. Jeżeli człowiek nie gra regularnie, to jest duże prawdopodobieństwo, że gdy znajdzie się w sytuacji podbramkowej, po prostu przestrzeli. Tym bardziej cieszę się z tego, że zagrałem w sparingu z Polonią Bytom i strzeliłem tego gola. Jeśli strzelę jedną czy drugą bramkę, to już pójdzie to "z górki" - uważa.

Niedzielan zarzeka się, że nie koncentruje się na tym, gdzie będzie grał w przyszłym sezonie. - Nie myślę o przyszłości kompletnie. Co będzie w przyszłym sezonie, to naprawdę nie wiem. Ja nie wiem, czy ja będę żył w przyszłym roku - roześmiał się piłkarz.

Na pytanie, czy gdyby to od niego zależało, zostałby w Krakowie, Niedzialan odpowiada: - Ja tak czy inaczej zostanę w Krakowie, będę tu mieszkał. Ale czy będę grał w przyszłym sezonie w Wiśle, to zobaczymy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL