Reklama

Reklama

"Nie podam się do dymisji"

Prezes spółki Narodowe Centrum Sportu Michał Borowski oświadczył w poniedziałek, na specjalnie zwołanej konferencji prasowej, że nie zamierza podać się do dymisji po serii publikacji zarzucających mu m.in. złożenie nieprawdziwych oświadczeń majątkowych.

Prezes spółki Narodowe Centrum Sportu Michał  Borowski oświadczył w poniedziałek, na specjalnie zwołanej  konferencji prasowej, że nie zamierza podać się do dymisji po  serii publikacji zarzucających mu m.in. złożenie nieprawdziwych  oświadczeń majątkowych.

Odnosząc się do zarzutów Borowski uznał je za nieprawdziwe przedstawiając szereg dokumentów zaświadczających, że w momencie zatrudnienia w stołecznym Ratuszu zrezygnował z udziałów i wszelkich funkcji w spółkach zarejestrowanych w Szwecji.

Prezes Narodowego Centrum Sportu, odpowiedzialnego za budowę Stadionu Narodowego w Warszawie, głównej areny piłkarskich mistrzostw Europy, których współorganizatorem będzie Polska, podkreślił, że nie ma zamiaru rezygnować z pełnionej funkcji i czeka na kontrole, które wyjaśnią wszystkie wątpliwości. Jednocześnie zapowiedział podjęcie kroków prawnych przeciwko autorom publikacji na jego temat, redakcjom i wydawcom dwóch dzienników, które zamieściły artykuły zarzucające mu łamanie prawa.

Reklama

Mówiąc o swych udziałach i działalności w licznych spółkach zarejestrowanych w Szwecji Borowski wyjaśnił, że pismo, w którym informuje o rezygnacji z członkostwa w ich władzach wystosował w sierpniu 2003 roku i w myśl obowiązującego w Szwecji prawa od tego momentu jego członkostwo wygasło. Fakt, że pisemne zapisy o wyrejestrowaniu mają późniejsze daty nie ma - zdaniem prezesa NCS - żadnego znaczenia, będąc tylko często przeciągającą się w czasie formalnością.

Borowski zapewnił, że od chwili objęcia funkcji naczelnego architekta Warszawy nie pobierał wynagrodzenia w żadnej innej firmie, przyznając jednocześnie, że w okresie od kwietnia do lipca 2007 roku, kiedy nie był etatowo zatrudniony ani w stołecznym urzędzie miasta ani w Ministerstwie Sportu, podejmował inne prace.

Za całkowicie chybione uznał Michał Borowski zarzuty o jego rzekomym udziale w przestępczej zmowie mającej na celu wyprowadzenie z budżetu Narodowego Centrum Sportu 100 milionów złotych. Jak ustaliła "Rzeczpospolita" nazwisko Borowskiego pojawia się w zeznaniach Tadeusza M., współpracownika byłego ministra sportu Tomasza Lipca. Z jego wyjaśnień wynika, że były dwie grupy, które chciały wyprowadzać pieniądze z NCS dla osób związanych z PiS. Według M. na czele jednej z tych dwóch grup miał stać właśnie Borowski.

Podczas poniedziałkowej konferencji prezes NCS poinformował, że owszem: "w zeznaniach pojawia się nazwisko Borowski, ale nie Michał, lecz Bogdan".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL