Reklama

Reklama

"Nie graliśmy tak od lat!"

Zdaniem byłego reprezentanta kraju Stanisława Terleckiego mecz z Czechami wygrał cały zespół, a nie jedna indywidualność. Jak podkreślił od pięciu lat nie widział tak dobrze grającej polskiej reprezentacji.

-Byłem bardzo pesymistycznie nastawiony przed tym meczem. Czesi to gwiazdy m.in. ligi włoskiej i przed spotkaniem mieli pewnie problemy z wymienieniem choćby jednego polskiego zawodnika. Teraz już się chyba nauczyli kilku nazwisk - powiedział PAP Terlecki.

Jego zdaniem sobotni pojedynek z Czechami można porównać do wygranego 3:0 pojedynku z Walią w eliminacjach do MŚ'74.

-Mówiąc o tamtych eliminacjach wspomina się tylko mecz z Anglią na Wembley, który jednak był swoistym cudem, a nie popisem naszej reprezentacji. Dla mnie przełomem było wówczas pewne zwycięstwo nad Walijczykami. W sobotę przypomniał mi się właśnie ten pojedynek - wyjaśnił

Reklama

Podkreślił, że w przeciwieństwie do wcześniejszych eliminacji mistrzostw świata i Europy tym razem o zwycięstwie Polaków nie decydowała jedna indywidualność, tylko cały zespół.

-Wcześniej "wyskoki" formy mieli Olisadebe, Frankowski i Smolarek, którzy zapewniali nam udział w kolejnych imprezach. Tym razem na zwycięstwo nad czołową drużyną świata solidnie zapracował cały zespół. Nie wiem, jak trener i jego współpracownicy to zrobili, że po słabych meczach ze Słowenią i San Marino reprezentacja rozegrała tak dobry pojedynek. Może potrzebujemy więcej takich konfliktów z FIFA i UEFA, by pokazać prawdziwy charakter - przyznał Terlecki.

Dodał, że mecz z Czechami potwierdził, że Stadion Śląski w Chorzowie jest jedynym miejscem, gdzie reprezentacja powinna rozgrywać swoje spotkania.

-Skończmy już z eksperymentami i wożeniem kadry po całym kraju. Taki Wrocław to na pewno fajne miasto, ale ... Stadion Śląski jest miejscem niepowtarzalnym, nasiąkniętym sukcesami reprezentacji i wspaniałą atmosferą. To coś niesamowitego, gdy stoi się tam w tym długim korytarzu, a później człowiek zbliża się do wyjścia z tunelu. Ryk publiczności z każdym krokiem staje się głośniejszy, a przed wyjściem na murawę nie słychać już głosów trenerów i kolegów z drużyny. Grałem tam jeszcze w czasach, gdy trybuny mogły pomieścić dwa razy więcej widzów, ale ta atmosfera została - wspomniał Terlecki.

Jego zdaniem mecz z Czechami pokazał, że reprezentacja Polski ma duże możliwości i powinna poradzić sobie również ze Słowacją.

-W sobotę ci zawodnicy walczyli tak, jak kiedyś kadra prowadzona przez Kazimierza Górskiego. Widać było pewność w grze każdego piłkarza. Ta pewność powinna teraz być jeszcze większa - powiedział Terlecki.

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja | pojedynek | mecz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne