Reklama

Reklama

NBA: 16 punktów Gortata, porażka Suns

Marcin Gortat zdobył 16 punktów i zaliczył dziewięć zbiórek, ale nie uchronił Phoenix Suns przed porażką na własnym parkiecie z Houston Rockets 89:96 w czwartkowym meczu ligi koszykówki NBA.

Gortat grał 40 minut i 36 sekund. Trafił 5 z 10 rzutów z gry oraz wykorzystał 6 z 10 rzutów wolnych. Pod względem liczby zbiórek (dwie w ofensywie i siedem pod własnym koszem) lepszy od niego w ekipie Suns był tylko Channing Frye - 10, który zdobył też 21 punktów i był najskuteczniejszy wśród miejscowych.

Po trzech kwartach gospodarze prowadzili różnicą dwóch punktów (76:74), ale ostatnia odsłona należała do "Rakiet". Suns w końcówce mogli doprowadzić do remisu. Niespełna dwie minuty przed końcem przegrywali 89:92 i mieli piłkę. Błąd popełnił jednak Gortat. Polak wycofywał piłkę na obwód, ale jego podanie przejął Kyle Lowry i efektownym wsadem przypieczętował zwycięstwo Rockets. "Mam tylko 182 centymetry wzrostu. Nie zauważył mnie" - śmiał się po meczu Lowry.

Reklama

Najlepszym strzelcem gości był Argentyńczyk Luis Scola - 16, ale świetnie spisali się zwłaszcza rezerwowi, którzy uzyskali łącznie 50 pkt.

"Nasza ławka zagrała fantastycznie. Poza tym zrobiliśmy naprawdę dobrą robotę w defensywie" - powiedział po spotkaniu trener Rockets Kevin McHale.

Suns przegrali po raz 15. w sezonie (mają też w dorobku 11 zwycięstw) i nadal zajmują 12. miejsce w Konferencji Zachodniej.

Do zwycięstwa Lakers w Bostonie najbardziej przyczynili się Kobe Bryant i Pau Gasol. Ten pierwszy z dorobkiem 27 punktów i czterech asyst był najlepszym strzelcem zespołu, a Hiszpan zdobył cztery punkty mniej i miał 14 zbiórek. To on 9,8 s przed końcem regulaminowego czasu gry doprowadził do remisu i przedłużył nadzieję swojej drużyny na sukces, a 0,3 s przed syreną kończącą dogrywkę zablokował rzut Raya Allena. Dzięki temu goście wygrali jednym punktem.

"Po prostu trzeba grać dopóki czas się nie skończy i to właśnie starałem się zrobić. W trakcie swojej kariery byłem już w takich sytuacjach, kiedy stałem jak zamrożony patrząc na piłkę, a ktoś inny prowadził grę i rozstrzygał mecz na własną korzyść. Dlatego cieszę się, że tego wieczora potrafiłem grać do końca" - powiedział Gasol.

W drużynie gospodarzy najskuteczniejszy był Allen - 22 pkt. Dla zespołu z Los Angeles było to 15. zwycięstwo w tym sezonie (przy 11 porażkach) i w Konferencji Zachodniej zajmuje piąte miejsce.

Niespodziankę zanotowano w Sacramento, gdzie tamtejsi Kings pokonali zespół Oklahoma City Thunder 106:101. Zespół z Oklahomy (20-6) zachował prowadzenie w Konferencji Zachodniej, ale nie ma już najlepszego bilansu w lidze, tracąc prowadzenie na rzecz Chicago Bulls (22-6).

"Królowie" to jedna z najsłabszych ekip Zachodu, ale przyjazd klasowego rywala zgromadził na trybunach komplet 17 317 widzów. Liderem gospodarzy był Tyreke Evens - 22 pkt. Wybrany do Meczu Gwiazd NBA Russell Westbrook zdobył 33 dla pokonanych.

"Rywalizacja z jedną z najlepszych drużyn ligi zmobilizowała i kibiców, i koszykarzy. Wierzyłem, że będziemy w stanie nawiązać z nią walkę, wierzyłem, że jesteśmy w stanie wygrać, bo mamy zespół z charakterem" - powiedział właściciel klubu z Sacramento Gavin Maloof.

Wyniki czwartkowych spotkań NBA:

Boston Celtics - Los Angeles Lakers 87:88 po dogrywce

Denver Nuggets - Golden State Warriors 101:109

Phoenix Suns - Houston Rockets 89:96

Sacramento Kings - Oklahoma City Thunder 106:101

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje