Reklama

Reklama

Najlepszy Janda, Małysz 7.

Adam Małysz zajął 7. miejsce w niedzielnym konkursie Pucharu Świata w skokach w czeskim Harrachovie. Zwyciężył reprezentant gospodarzy i lider klasyfikacji generalnej PŚ Jakub Janda.

Małysz w swoim pierwszym skoku lądował na 135 metrze, co jak się okazało po zakończeniu pierwszej serii, wystarczyło do piątej lokaty. Po pierwszej serii prowadził Janda (138,5 m), który z całych sił próbował się zrehabilitować za sobotni nieco słabszy występ.

Do drugiej serii nie zakwalifikował się żaden z pozostałych Polaków. Nie został więc zrealizowany cel wytyczony przez Heinza Kuttina, by trójka z naszej kadry znalazła się wśród punktujących. Rafał Śliż rzutem na taśmę zakwalifikował się do konkursu, ale jego skok z pierwszej serii nie miał prawa dać mu przepustki do grona punktujących w niedzielnych zawodach.

Reklama

Kamil Stoch, który staje się powoli drugim dość pewnym punktem naszej ekipy, został zdyskwalifikowany z powodu nieprzepisowej długości nart i nie zdobył następnych punktów. Inna sprawa, że wynik przez niego uzyskany (116,5 m) nie dawał mu awansu do finałowej "30".

Polscy kibice, którzy w ciągu weekendu praktycznie zamienili Harrachov w "biało-czerwoną" miejscowość, znów liczyli na pierwsze w tym sezonie podium w wykonaniu Małysza, ale powtórzyła się sytuacja z soboty. Adam w II serii uzyskał "tylko" 129,5 metrów i nie zdołał nawet utrzymać piątej pozycji. Polak ostatecznie był siódmy czyli o jedno miejsce wyżej niż w sobotę.

Rywalom nie dał szans Janda, który także w drugim skoku wzniósł się na wyżyny swoich umiejętności. Czech nie dał sobie odebrać zwycięstwa, lądując w świetnym stylu na 141 m. - Jest naprawdę w wysokiej formie i trudno będzie go w tym momencie powstrzymać - ocenił Małysz.

Oba konkursy w Harrachovie potwierdziły, że Janda, Janne Ahonen i Andreas Kuettel są w tym momencie zawodnikami znajdującymi się w najwyższej formie z całej stawki rywalizującej o Kryształową Kulę.

Ósme i siódme miejsce Małysza potwierdza jego dobrą, równą formę i jak wynika ze słów zarówno naszego najlepszego skoczka jak i trenera Kuttina nie mamy się czym martwić. - Brakuje szczęścia i trochę świeżości - powiedział po konkursie dwukrotny medalista olimpijski z Salt Lake City. - Jestem dość blisko, ale brakuje tych małych szczegółów. Swobody i błysku.

Na ten błysk liczymy tym sezonie głównie w Turynie...

Witek Cebulewski, Harrachov

Zobacz wyniki niedzielnego konkursu PŚ w skokach w Harrachovie

Klasyfikacja generalna PŚ

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL