Reklama

Reklama

Najbardziej rozrzutne polskie kluby w historii

Legia Warszawa wydała na wzmocnienia w ostatnim okienku transferowym ponad 3 miliony euro. To najwyższa suma, jaką kiedykolwiek wydał na transfery polski klub. Już wcześniej w ostatnich latach polskie drużyny wydawały jednak naprawdę duże pieniądze. Przedstawiamy ranking najbardziej rozrzutnych klubów w historii polskiej Ekstraklasy!

W naszym rankingu braliśmy pod uwagę transferowe kwoty wydawane przez polskie kluby w ostatnim 15-leciu. Kwoty wydawane na piłkarzy przeliczaliśmy na euro, sumowaliśmy i w ten sposób powstał ranking najbardziej rozrzutnych klubów w polskiej piłce.

7. Legia Warszawa przed sezonem 1998/1999 - około 400 tys. euro

Spore pieniądze, jak na realia polskiej piłki końca lat 90., wydali szefowie Legii Warszawa przed rozgrywkami sezonu 98/99. Jednak przyznać trzeba, że prawie wszyscy sprowadzeni wówczas gracze zupełnie zawiedli. Z Lecha Poznań przyszedł obrońca Maciej Murawski, w Warszawie zameldowali się także pomocnicy Sergiusz Wiechowski i Maciej Janiak.

Reklama

Największym wzmocnieniem miał być jednak sprowadzony przed rundą wiosenną z Ruchu Chorzów snajper Mariusz Śrutwa, ale zupełnie zawiódł on oczekiwania. W całej rundzie strzelił raptem 4 bramki. Nieudanym transferem okazał się także Radosław Wróblewski, który został sprowadzony do klubu jako jeden z bardziej utalentowanych piłkarzy młodego pokolenia.

6. Widzew przed Ligą Mistrzów 1996/1997 - około 800 tys. euro

Widzew Łódź po fenomenalnym zwycięstwie z Legią Warszawa na koniec sezonu 95/96 musiał zostać wzmocniony. Waleczny zespół z Łodzi przygotowywał się bowiem do walki w najważniejszym z europejskich pucharów - Lidze Mistrzów. Na wzmocnienia trzeba było jednak pieniędzy.

Te zagwarantował duet kontrowersyjnych biznesmenów - Andrzej Grajewski - Andrzej Pawelec. Obaj odkręcili kurki z pieniędzmi i wkrótce do Widzewa przyszli niedawni rywale z Legii - pomocnik Radosław Michalski i bramkarz Maciej Szczęsny. Duetowi Grajewski - Pawelec udało się także ściągnąć napastnika Jacka Dembińskiego i - jak się miało okazać po kilku miesiącach - wystarczyło to, aby zdobyć awans do upragnionej Ligi Mistrzów.

5. Groclin Dyskobolia Grodzisk Wlkp. w sezonie 2002/2003 - około 800 tys. euro

Groclin świetnie rozegrał kwestię wzmocnień i to w całym sezonie 2002/3. Najpierw sprowadził z Górnika Zabrze świetnie rokującego napastnika Andrzeja Niedzielana. Potem dołożył doświadczonego obrońcę Mariusza Pawlaka i pomocnika Piotra Rockiego.

Tak wzmocniony zespół sponsorowany przez Zbigniewa Drzymałę przystąpił do sezonu. Po niezłej rundzie jesiennej biznesmen z Wielkopolski dokupił jeszcze trzech piłkarzy, z których dwóch było prawdziwymi transferowymi strzałami w "dziesiątkę": Chorwacki obrońca Ivica Kriżanac i pomocnik Radosław Sobolewski z miejsca stali się mocnymi punktami Groclinu, a żelaznym rezerwowym był Jan Woś, wykupiony z Ruchu Chorzów.

4. Pogoń Szczecin ery Sabriego Bekdasa - 1 milion euro

Gdy w roku 1999 turecki biznesmen Sabri Bekdas przejmował ledwo wiążący koniec z końcem klub ze Szczecina władze miasta obiecały mu, że gdy tylko spłaci długi Pogoni, na jego własność przejdą grunty wokół stadionu "Portowców". Turek nie tylko spłacił zadłużenie i stał się właścicielem sporego kawałka ziemi, ale także zaczął wzmacniać zespół, kupując piłkarzy z uznaną marką w polskiej lidze.

Do Pogoni w sezonie 2000/2001 dołączyli m.in. Jacek Bednarz i Paweł Skrzypek z Legii Warszawa, Piotr Mosór i Dariusz Gęsior z Widzewa Łódź oraz Kazimierz Węgrzyn. Wcześniej Bekdas zakontraktował w Szczecinie Dariusza Dźwigałę, a wiosną 2001 także Jerzego Podbrożnego. Przez klub przewinął się nawet król strzelców mundialu z 1994 roku - Rosjanin Oleg Salenko.

Łaska tureckiego właściciela jeździła jednak na wyjątkowo pstrym koniu - wkrótce po zdobyciu wicemistrzostwa kraju, popadł on w konflikt z władzami miasta i tak szybko, jak pojawił się w Szczecinie, z portowego miasta również zniknął.

3. Wisła Kraków na początku ery Tele-Foniki - około 1,5 mln euro

Po przyjściu do klubu Bogusława Cupiała, właściciela firmy Tele-Fonika, Wisła zbroiła się na potęgę. Na piłkarzy wydawano ogromne, jak na owe czasy pieniądze, a system meczowych premii oraz wysokie nagrody za zdobywane sukcesy skłoniły wielu piłkarzy do przejścia do Krakowa. W przerwie pomiędzy rundami w sezonie 97/98 Bogusław Cupiał (wówczas jeszcze rządzący klubem ze wspólnikiem) szastał pieniędzmi, a trener Wojciech Łazarek mógł wybierać sobie piłkarzy, których chciałby w swoim zespole.

Tak rozpoczęła się era "Wielkiej Wisły", a do klubu przyszli wówczas m.in. Radosław Kałużny, Kazimierz Węgrzyn, Ryszard Czerwiec, Krzysztof Bukalski, czy Olgierd Moskalewicz. Wisła w rundzie wiosennej grała znakomicie, ale nie zdołała odrobić strat z jesieni i zakończyła sezon na trzecim miejscu.

2. Wisła Kraków w sezonie 1999/2000 - ponad 2 miliony euro

Na przestrzeni sezonu 1999/2000 Wisła Kraków wykonała co prawda tylko trzy znaczące transfery, ale za to wszyscy kupieni zawodnicy przez lata stanowili później o sile drużyny. Przed sezonem rozrzutni właściciele "Białej Gwiazdy" nakłonili do przyjścia na Reymonta Kamila Kosowskiego z Górnika Zabrze i Macieja Żurawskiego z Lecha Poznań, a pomiędzy rundami do zespołu ściągnięto jeszcze kolejnego utalentowanego gracza z Poznania - Arkadiusza Głowackiego.

Tak uzbrojona Wisła zajęła drugie miejsce na mecie sezonu 99/2000, ale już w kolejnych rozgrywkach zdystansowała Pogoń Szczecin i wygrał ligę.

1. Legia Warszawa w lecie 2010 - ponad 3 mln euro

To największa, chociaż nie pierwsza wielka ofensywa transferowa Legii odkąd w 2004 roku medialny holding ITI przejął kontrolę nad warszawskim klubem. Za transfery sześciu obcokrajowców zapłacono ponad trzy miliony euro, a niewykluczone, że Legia będzie chciała dokupić jeszcze jednego gracza do linii ataku.

Z wszystkich sprowadzonych w letnim okienku transferowym graczy, najdroższy był chorwacki pomocnik Ivica Vrdoljak z Dinama Zagrzeb. Za gwiazdę chorwackiej drużyny szefowie Legii wyłożyli okrągły milion euro. To rekord w historii transferów do polskiej ligi. Oprócz niego do stolicy udało się ściągnąć także portugalskiego skrzydłowego Manu z Benfiki Lizbona, czy obrońcę Partizana Belgrad - Srdę Kneżevicia.

Bartosz Barnaś

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy