Reklama

Reklama

"Na pewno nie spadniemy!"

Hokeiści Ciarko KH Sanok zanotowali piątą porażkę z rzędu. W spotkaniu 35. kolejki PLH ulegli Cracovii 0:4 i coraz więcej wskazuje na to, że przyjdzie im walczyć o utrzymanie w lidze. W niedzielę pomimo porażki, na słowa uznania zasłużył urodzony w Kanadzie bramkarz KH Wojciech Rocki.

Wojciech Rocki: - Mogliśmy wygrać. W pierwszej tercji osiągnęliśmy dużą przewagę. Rywale często łapali kary. Niestety zabrakło skuteczności. Poza tym świetnie bronił Marek Rączka. Dzięki niemu Cracovia nabrała większej pewności siebie, a później strzeliła nam cztery bramki.

Reklama

Pan też rozegrał bardzo dobre spotkanie.

- Powoli wracam do swojej optymalnej dyspozycji. Bramkarz to specyficzna pozycja w hokeju. Raz udaje się wszystko, a innym razem nic. Dzisiaj czułem się pewnie. Od początku byłem bardzo skoncentrowany.

Do Sanoka przybył Pan przed sezonem i szybko wywalczył pozycję pierwszego bramkarza. Wcześniej grał Pan na zapleczu PLH, w Legii Warszawa. Widać dużą różnicę między ligami?

- Widać ogromną różnicę! (śmiech) Na początku PLH była dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Zawodnicy grali dużo szybciej, akcje były składniejsze. Przez pierwszą rundę rozgrywałem się, chciałem nabrać więcej wiary w siebie. Niestety, czasami popełniałem błędy. Cały czas staram się udoskonalać swoje umiejętności.

Przez długi czas przewodził Pan w klasyfikacji Złotego Kija ( plebiscyt na najlepszego zawodnika organizowany przez gazetę "Sport" ). W 23. kolejce PLH KH Sanok grało z Naprzodem Janów. Pan w krótkim odstępie czasu puścił trzy bramki i został zmieniony. Zastąpił Pana Łukasz Janiec, który przez kilka następnych spotkań był pierwszym bramkarzem. Czy ta sytuacja miała wpływ na Pańską dyspozycję?

- Fakt, źle mi się wtedy grało. Nie byłem w najwyższej dyspozycji. W tym wypadku dobrze się stało, że Łukasz otrzymał swoją szansę. Ja miałem czas, aby się odbudować i odzyskać formę.

Ostatnio do zespołu dołączył słowacki bramkarz Peter Sevela. W swojej karierze występował między innymi w MsHK Zilina oraz MHC Martin. Można coś od niego podpatrzyć?

- Peter jest w Sanoku od niedawna. Wymieniamy się poglądami, dużo rozmawiamy. Jestem młodym bramkarzem i na pewno mam jakieś mankamenty. Przede wszystkim brakuje mi doświadczenia. Ostatnio Sevela był kontuzjowany i nie wiem jak potoczą się jego dalsze losy.

Jakie ma Pan oczekiwania na końcówkę sezonu? Zespół jest blisko gry o utrzymanie.

- Pierwotnie chcieliśmy awansować do czołowej szóstki. Nie wszystko potoczyło się po naszej myśli. Spróbujemy awansować do play off. Nie ma mowy, żeby KH Sanok spadł z PLH!

Bartosz Tworzydlak, Sanok

Dowiedz się więcej na temat: bramkarz | Sanok

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje