Reklama

Reklama

Na Euro można mało zarobić

287 milionów euro zarobiła Austria na organizacji piłkarskich mistrzostw Europy w 2008 roku. To niemal dziesięciokrotnie mniej niż Niemcy podczas mistrzostw świata dwa lata wcześniej.

Takie dane przytoczył Marc Stickdorn, wykładowca Management Center of Innsbruck podczas drugiego dnia konferencji Euro Press 2012 odbywającej się w Poznaniu. Stickdorn dokonał analizy ekonomicznego aspektu Euro 2008, które Austria wspólnie zorganizowała ze Szwajcarią. Zyski Austrii z organizacji imprezy nie były ogromne i wyniosły 287 milionów euro. Dla porównania Niemcy, które wprawdzie były jedynym gospodarzem mistrzostw świata, na organizacji mundialu zarobili 2,86 mld euro czyli dziesięciokrotnie więcej.

"Nie możemy porównywać tych dwóch imprez. Ze względu na wielkość, ilość meczów, czas trwania mistrzostw" - zaznaczył Stickdorn.

Reklama

"Trzeba pamiętać, że mistrzostwa świata gromadzą kibiców ze wszystkich kontynentów. Brazylijczycy czy Australijczycy przyjeżdżając do Europy zostawali na co najmniej kilka dni. Tymczasem kibice podczas Euro 2008 często przyjeżdżali tylko na mecz, bądź zostawali na jedną noc" - wyjaśnił.

Jego zdaniem na mniejsze niż planowane zyski wpływ miały również nieobecność niektórych narodowości, gdzie jest dość wysoki dochód na jednego mieszkańca, jak choćby Anglików. Jedyną grupą kibiców, która na dłużej gościła w Austrii byli Szwedzi. Z kolei odpadnięcie reprezentacji Austrii w fazie grupowej turnieju spowodowało, że mniej miejscowych kibiców pojawiało się w strefach kibica, a to przynosiło mniejsze zyski.

Stickdorn przedstawił również kilka ciekawych danych ekonomicznych. Jak skrupulatnie wyliczyli Austriacy, turysta, który przyjeżdżał tylko na mecz, zostawiał w kraju organizatora 256 euro na dzień. Ci, którzy zostawali na noc byli oszczędniejsi - wydawali dziennie 176 euro. Większy dochód generowały strefy kibica niż stadiony, a dzięki organizacji Euro 2008 tylko w Austrii dodatkową pracę znalazło 6220 osób.

Mistrzostwa miały duży wpływ na ruch turystyczny w Austrii. "Część turystów nie przyjechało do nas ze względu na Euro 2008 i wysokie ceny hoteli. Trzeba pamiętać, że oni z kolei odwiedzili nasz kraj w innym okresie - w maju, czy po mistrzostwach - w lipcu i sierpniu. Dlatego badając ruch turystyczny, należy skupić się na kilku miesiącach" - wyjaśnił Stickdorn.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje