Reklama

Reklama

Mucha: Polacy grali o honor i reputację

Spośród słowackich piłkarzy, którzy wygrywając w środę na Stadionie Śląskim w Chorzowie z reprezentacją Polski 1:0 po raz pierwszy w historii awansowali na mistrzostwa świata, najlepiej ekipę "Biało-czerwonych" znał Jan Mucha.

Golkiper grający na co dzień w warszawskiej Legii przyznał, że zwycięstwo jego drużynie nie przyszło z łatwością. - Wiedzieliśmy, że Polska będzie grała i walczyła do końca. Nie grali o nic w eliminacjach, ale grali o swój honor i reputację. Wiadomo, nowy trener, nowe nadzieje. Nie mieli nic do stracenia - mówił Mucha.

Reklama

Słowacy zwyciężyli po samobójczym golu Seweryna Gancarczyka. W dalszych minutach mimo wielu szans nie udało im się odwrócić losów spotkania. Miał w tym udział między innymi Mucha, który nie dał się pokonać podopiecznym Stefana Majewskiego: - Polacy byli dziś naprawdę groźni. Mieliśmy troszeczkę szczęścia, ale tak to bywa. Nie czuję się bohaterem. Nigdy się nie czułem i nigdy nie będę bohaterem.

CZYTAJ TAKŻE:

Majewski: Za jakiś czas może być dobrze

Mariusz Lewandowski o ... nieposłusznej piłce

Jeleń: Rozwiąże się konflikt, będzie sukces

Trener Słowaków: Mieliśmy sporo szczęścia

Kiedy upadnie PZPN?

Słoweńcy pokonali San Marino i są w barażach

Dowiedz się więcej na temat: honor | mucha

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje