Reklama

Reklama

Mszczą się za utratę praw do Euro

Dniepropietrowsk i Odessa chcą zemsty za odebranie im prawa do organizacji Euro 2012. Werdykt UEFA w tej sprawie może doprowadzić nawet do rozpadu koalicji rządowej - napisała poczytna, niezależna gazeta internetowa "Ukrainska Prawda".

Decyzja UEFA najbardziej wstrząsnęła Ihorem Kołomojskim, znanym dniepropietrowskim oligarchą, który za własne pieniądze zbudował w swoim mieście zupełnie nowy stadion. Biznesmen nie jest w stanie pogodzić się z porażką i domaga się dymisji wicepremiera Iwana Wasiunyka, odpowiedzialnego za przygotowania do turnieju z ramienia ukraińskiego rządu. Wniosek o jego odwołanie został już zarejestrowany w kancelarii parlamentarnej.

- Wiadomo, że właściciel grupy Prywat (Kołomojski) ma wpływ na co najmniej pięciu deputowanych Naszej Ukrainy (jedno z ugrupowań koalicyjnych). Grupa ta może okazać się dla koalicji masą krytyczną; większość parlamentarna, tworzona przez blok Nasza Ukraina-Ludowa Samoobrona, Blok (premier) Julii Tymoszenko i Blok (przewodniczącego parlamentu Wołodymyra) Łytwyna dysponuje zaledwie jednym głosem przewagi - czytamy.

Reklama

Zdaniem "Ukrainskiej Prawdy" Wasiunyk ma być jednak tylko kozłem ofiarnym. "W środowisku oligarchów już od dwóch tygodni mówi się o tym, że za głównego winowajcę przegranej Dniepropietrowska Kołomojski uważa Hryhorija Surkisa (prezydenta Federacji Futbolu Ukrainy)" - podkreśla gazeta.

Jak pisze jej publicysta Serhij Łeszczenko, Kołomojski podejrzewa, że Surkis poświęcił Dniepropietrowsk dla Charkowa. Przygotowania tego miasta do Euro 2012 finansuje inny, nie mniej ambitny oligarcha, Ołeksandr Jarosławski.

Chmury nad głową Surkisa zbierają się także w Odessie. Jej mer Eduard Gurwic oświadczył, że zaskarży decyzję UEFA w sportowym sądzie arbitrażowym w Lozannie.

"Komisja UEFA uznała, że w Odessie przygotowania idą bardzo dobrze. 11 maja eksperci UEFA poinformowali, że w rankingu miast (ubiegających się o organizację Euro 2012 na Ukrainie) Kijów otrzymał 32 punkty karne, Odessa - 44, trzecie miejsce zajął Lwów, a czwarte Dniepropietrowsk" - powiedział Gurwic w rozmowie z "Ukrainską Prawdą".

Podobnie jak Kołomojski, odeski mer uważa, że pozytywna decyzja UEFA wobec jego miasta nie zapadła wskutek zakulisowych porozumień Surkisa z Jarosławskim.

"Surkis uważa się za gospodarza turnieju i działa według zasady ja go wywalczyłem i ja go będę rozdzielać. Ja nie mogę się z tym zgodzić i dlatego pójdę do końca, do Lozanny" - podkreślił Gurwic.

Sam Surkis wszystkie oskarżenia pod swoim adresem odrzuca. "Z ulgą informuję, że to nie ja decydowałem, które miasta są lepsze, a które gorsze" - napisał prezydent ukraińskiej federacji piłkarskiej w liście do "Ukrainskiej Prawdy".

Jarosław Junko

Dowiedz się więcej na temat: blok | odessa | Euro 2012 | UEFA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje