Reklama

Reklama

MŚ w kajakarstwie: Cztery medale kobiet. Słaby start mężczyzn

Bardzo dobry start kobiet i słaby kajakarzy oraz kanadyjkarzy - nasi reprezentanci wracają z kajakarskich mistrzostw świata w Moskwie z czterema medalami. To mniej medali niż przed rokiem, choć z drugiej strony trzeba przyznać, że trofea są cenniejsze niż wówczas w Duisburgu.

Dorobek "Biało-czerwonych" to cztery krążki - złoty, dwa srebrne i brązowy - wszystkie w konkurencjach kobiecych. Na najwyższym stopniu podium stanęły Karolina Naja (AZS AWF Gorzów Wielkopolski), Edyta Dzieniszewska (Sparta Augustów), Marta Walczykiewicz (KTW Kalisz) i Ewelina Wojnarowska (Warta Poznań) w sztafecie K-1 na 200 m. Wyścigów sztafet nie ma jednak w programie olimpijskim.

Trzy pozostałe medale Polki wywalczyły w konkurencjach, które będą rozgrywane na igrzyskach w Rio de Janeiro w 2016 roku. W sobotę Naja, Beata Mikołajczyk (UKS Kopernik Bydgoszcz), Walczykiewicz i Dzieniszewska sięgnęły po srebro w K-4 500, a w niedzielę Walczykiewicz zdobyła srebro w K-1 200, natomiast brąz - Naja i Mikołajczyk w K-2 500.

Reklama

- Kolejny rok w mistrzostwach świata najlepiej prezentują się panie. W Moskwie wypadły nawet lepiej niż w ubiegłym roku w Duisburgu. Gorsza sytuacja jest z kajakarzami i kanadyjkarzami. Nieosiągnięcie przez nich finałów w konkurencjach olimpijskich trzeba ocenić jako słaby wynik - powiedział Markiewicz, brązowy medalista olimpijski z Atlanty (1996) w K-1 500.

Z grupy kajakarzy wyróżnił ścigających się w sprincie Denisa Ambroziaka (KSC Olsztyn) w K-1 oraz Dawida Putto (UKS Kopernik Bydgoszcz) i Bartosza Jonkisza (AZS AWF Gorzów Wlkp.) w K-2, a spośród kanadyjkarzy - Tomasza Kaczora (Warta Poznań) w C-1 1000.

- Ambroziak, Putto i Jonkisz przynajmniej zakwalifikowali się do finałów A, czego nie można powiedzieć o zawodnikach rywalizujących na dłuższych dystansach. Natomiast piąte miejsce Kaczora jest dobrym wynikiem - zaznaczył.

Markiewicz podkreślił, że wprawdzie ekipa zdobyła mniej medali niż w Duisburgu, gdzie "Biało-czerwoni" wywalczyli ich sześć (złoty, trzy srebrne, dwa brązowe), ale za to aż trzy w konkurencjach olimpijskich. - To nastraja optymistycznie - ocenił.

Z mistrzostw świata na olimpijskim torze Kryłackoje najlepiej zapamięta finałowy wyścig kobiecych dwójek na 500 m. - Naja i Mikołajczyk stanęły przed dylematem kiedy rozpocząć pościg za Serbkami, które miały niesamowity start. Nasze zawodniczki musiały umiejętnie rozłożyć siły i ostatecznie zdobyły brąz. Nie udało im się dogonić Serbek, złoto przypadło Węgierkom. Wyścig był jednak bardzo interesujący. Z mistrzostw oczywiście zapamiętam także Mazurek Dąbrowskiego dla naszych pań w sztafecie. To był bardzo miły akcent na zakończenie bardzo udanych dla nich mistrzostw - wspomniał szef polskiej reprezentacji.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL